Nowy numer 25/2018 Archiwum

Kornik pokonał świerki

O zakończeniu sporu wokół Puszczy Białowieskiej oraz walce z ociepleniem klimatu i smogiem mówi minister Henryk Kowalczyk.

Bogumił Łoziński: Kto uratował Puszczę Białowieską: polski rząd przed kornikami czy Komisja Europejska przed polskim rządem?

Henryk Kowalczyk: Ani jedno, ani drugie. Problem w Puszczy Białowieskiej wyniknął z działań poprzedniego rządu, który 6-krotnie zredukował pozyskanie drewna. Tak mały limit nie pozwolił na walkę z kornikiem, gdyż leśnicy nie mogli usuwać chorych drzew. Dlatego minister Szyszko zdecydował w 2016 r. o zwiększeniu tego limitu, co spowodowało protesty. W mojej ocenie i tak było za późno.

Dlaczego więc KE protestowała przeciwko wycince, a Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że naruszyliśmy unijne prawo?

W uzasadnieniu wyroku Trybunał wskazał, że zostały naruszone dyrektywy siedliskowe. Rzeczywiście, decyzje o wycince niektórych fragmentów Puszczy nie były zgodne z tymi przepisami. To wynikało z faktu, że zmieniły się warunki planów ochrony, które nie przewidywały takiej eskalacji rozprzestrzeniania się kornika. Tak naprawdę problem polegał na tym, że wycinka zaatakowanych drzew na fragmentach obszarów chronionych nie została uzgodniona z Komisją Europejską; chcąc ratować Puszczę, natychmiast przystąpiono do działań. Komisja uznała, że jest to naruszenie prawa.

Rozmowy z KE polegają na uzgodnieniu, na których obszarach chronionych można wycinać chore drzewa?

Właśnie powołujemy specjalny zespół ekspercki, aby mieć fachowe argumenty. On wypracuje rekomendacje, które chcę przedstawić Komisji, przekonywać do najlepszych rozwiązań i po akceptacji KE je wdrożyć. Spodziewam się, że część chorych drzew będziemy mogli usunąć, a część zostawić.

Jeśli zostawi się chore drzewa, to kornik zaatakuje zdrowe.

Świerków przed kornikami uratować już się nie da, gdyż są one zaatakowane w zdecydowanej większości. Teraz musimy myśleć o przyszłości, a nie o doraźnym zwalczaniu kornika, bo na to jest praktycznie za późno.

Przegraliśmy z kornikiem?

Kornik pokonał świerki w Puszczy Białowieskiej.

Jakie działania są podejmowane z myślą o przyszłości?

To będzie wynikało z rekomendacji wspomnianego zespołu, bo zdania na ten temat są podzielone. Leśnicy rekomendują odnowienie drzewostanu, z kolei organizacje ekologiczne mówią, że nie wolno odnawiać, tylko trzeba poczekać, aż za kilkaset lat Puszcza się sama odnowi. Dlatego chcę, aby w tym zespole byli leśnicy, specjaliści od ochrony przyrody, ale zaprosiłem też przedstawicieli organizacji ekologicznych. Każdy powinien mieć możliwość zaprezentowania swoich poglądów.

Minister Jan Szyszko był w ostrym sporze z częścią środowiska ekologów. Czy Pan spotkał się z najbardziej radykalnymi osobami?

Wielokrotnie spotykałem się z przedstawicielami organizacji ekologicznych. Pierwsze spotkanie odbyło się nawet na terenie Puszczy Białowieskiej. Prosili o rozmowę na osobności, bez obecności leśników czy mediów. Rozmawialiśmy bardzo rzeczowo, często takie rozmowy są dużo lepsze niż te publiczne. Co ciekawe, nawet nie wysunęli żądania, aby cała Puszcza Białowieska była parkiem narodowym. Potem spotykałem się w ministerstwie na dłuższą rozmowę o metodach ochrony Puszczy Białowieskiej. Ostatnio w niezbyt komfortowych warunkach, bo w czasie gdy protestowali przed ministerstwem. Zaprosiłem ich wówczas do uczestniczenia w pracach zespołu eksperckiego i poprosiłem, aby wyznaczyli swoich przedstawicieli.

Zgodzili się?

Otrzymali oficjalne zaproszenia, mam nadzieję, że wezmą udział w pracach zespołu.

Dyrekcja Lasów Państwowych złożyła wnioski o ukaranie ekologów protestujących w obronie Puszczy Białowieskiej. Może warto w geście dobrej woli je wycofać?

Poleciłem sprawdzenie, jaki charakter mają te wnioski. Jeśli dotyczą np. naruszenia nietykalności cielesnej, to są to przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego i nie mogą być wycofane. Każdy, nawet protestujący, musi zachować umiar i nie naruszać niczyjego dobra. Natomiast w innych przypadkach będę namawiał Lasy Państwowe do wycofania tych wniosków.

W kwestii ochrony przyrody ścierają się dwa poglądy. Skrajni ekolodzy twierdzą, że nie należy w ogóle ingerować w środowisko naturalne, a przeciwne stanowisko mówi, że trzeba w tej sferze prowadzić aktywne działania. Jaka jest Pana koncepcja ochrony przyrody?

Gdybyśmy się tylko biernie przyglądali i w żaden sposób nie ingerowali, to nie mielibyśmy wielu gatunków zwierząt, np. żubrów, które zostały sztucznie zasiedlone w Puszczy Białowieskiej. Ingerencja człowieka jest czasami potrzebna, więc mówienie, że wszystko samo się naprawi, jest błędne. Lasy są w większości nasadzeniowe, a nie naturalne. W związku z tym muszą być eksploatowane w sposób aktywny, np. gdy las dochodzi do określonego wieku, to powinien być odnawiany. Nie da się stosować całkowicie biernej ochrony przyrody. Oczywiście, środowisko jest ważne i powinniśmy zostawić je następnym pokoleniom jak najmniej naruszone, ale nie możemy zgodzić się z tym, że nic nie wolno zrobić. Wówczas nie mielibyśmy ani dróg, ani kolei, tylko średniowieczną puszczę. Zapominamy, że człowiek też jest elementem środowiska, a niektórzy starają się nas z niego wykluczyć, uważając, że wszyscy w przyrodzie mają prawa, tylko nie człowiek.

Polski rząd stawia na rozwój kopalń i energię uzyskiwaną z węgla, co oznacza wzrost emisji CO2. Zgadza się Pan z polityką energetyczną, która uderza w środowisko?

Z perspektywy ochrony klimatu ważne jest, by równoważyć i bilansować emisję dwutlenku węgla. Jej redukcja to jedna strona problemu. Jeśli z roku na rok ona wzrasta, bo potrzeba nam więcej energii w gospodarce, to wówczas trzeba podjąć działania, aby zwiększyć pochłanianie dwutlenku węgla.

Rząd to robi?

Oczywiście. Przede wszystkim przez zwiększanie lesistości i tworzenie Leśnych Gospodarstw Węglowych. Systematycznie powiększamy powierzchnię lasów, a co za tym idzie, rośnie objętość, masa drewna, którą można nazwać zbiornikiem CO2, bo w niej gromadzi się dwutlenek węgla pochłaniany z atmosfery.

Można oszacować, czy emisja i pochłanianie CO2 w Polsce się bilansują?

Są takie szacunki. W tej chwili w Polsce wzrost lesistości, przyrost masy drewna niewiele odbiega od przyrostu CO2.

Jakie są szanse na rozwój energii odnawialnej?

Problem z nią polega na tym, że nie jest ona w stanie zastąpić tradycyjnej. Na przykład wiatraki dają prąd nierównomiernie, więc elektrownie węglowe i tak muszą pracować na jałowym biegu, aby gdy nie ma wiatru, dostarczyć prąd. U nas największy problem jest nie zimą, ale w upalne dni, bo gdy w Polsce mamy w tym czasie wyż środkowoeuropejski, to jest bezwietrznie.

W grudniu w Katowicach odbędzie się szczyt klimatyczny, podczas którego negocjowane będą działania na rzecz polityki klimatycznej. Jakie cele w negocjacjach stawia sobie polski rząd?

Przede wszystkim chcemy utrzymać założenia paryskiego szczytu klimatycznego z 2015 r., które przewidują, że wzrost globalnych średnich temperatur nie będzie przekraczał dwóch stopni Celsjusza w stosunku do czasów przedindustrialnych. Drugim naszym celem będzie uzyskanie zapisu, aby ochrona klimatu polegała nie tylko na ograniczeniu emisji CO2, ale równocześnie na zwiększeniu pochłaniania. Jeśli te dwie sprawy uda się wprowadzić, będzie można powiedzieć, że odnieśliśmy sukces.

Nasila się problem smogu. PiS przedstawia programy walki z tym zjawiskiem, ale czy udało się wdrożyć jakieś konkretne rozwiązania?

Zanieczyszczenie powietrza ma kilka źródeł, np. energetyka, ciepłownie... Te źródła są jednak opanowane. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podpisał mnóstwo umów na zakładanie filtrów, rozbudowę sieci ciepłowniczych, modernizację ciepłowni czy termomodernizację budynków użyteczności publicznej. W sumie wydał na to ok. 20 mld zł. Te prace są bardzo zaawansowane, w większości finalizowane. Największym źródłem zanieczyszczenia powietrza jest jednak tzw. niska emisja, czyli przydomowe piece i transport. W najbliższych planach jest opanowanie tych źródeł emisji przez dotację na nowe piece i termomodernizację oraz ograniczenie spalin samochodowych przez rozwój elektromobilności.

Ten ostatni problem rząd chce rozwiązać, promując samochody elektryczne, ale mało realne jest, że wszyscy nagle porzucimy spalinowe pojazdy.

Celem, który szybko możemy zrealizować, jest wprowadzenie w miastach elektrycznych środków komunikacji miejskiej – autobusów. Tu również ogromną rolę odegrają środki pochodzące z NFOŚiGW. To dla centrów dużych miast będzie niezwykle istotne.

Są propozycje, aby zamykać dla samochodów centra miast albo wprowadzać bardzo wysokie opłaty za wjazd do nich. Popiera Pan takie rozwiązania?

Jeśli nie ma innego wyjścia, to trzeba ograniczać ruch, ale z umiarem. •

Henryk Kowalczyk

Minister środowiska, Z wykształcenia jest matematykiem. Należy do Akcji Katolickiej Diecezji Płockiej oraz Ruchu Światło–Życie. Ma 62 lata, żonę i czworo dorosłych dzieci.

« 1 »
oceń artykuł
  • bonk
    03.05.2018 08:02
    Problem jest w tym, że poprzedni rząd przestał "rządzić". Wyhodowane pieczołowicie korniki miały być podstawą do masowej wycinki, na której wszyscy, tu i tam, byliby zarobieni. Nikt by w brukseli nie puścił nawet... bąka. Ale jesienią 2-15 sprawa się rypła.
    doceń 0
  • Janek
    04.05.2018 10:18
    Minister nie jest specjalistą w tej dziedzinie, przeciwnie niż jego poprzednik, prof. Szyszko. Można było zwalczyć kornika i nie dopuścić do śmierci puszczy, ale PiS wymienił ministra, żeby było tak, jak chce PO.
    doceń 0
  • hub381
    09.05.2018 20:37
    Tak kornik pokonał świerrki i Szyszki ...
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji