Nowy numer 39/2020 Archiwum

Made in Poland

„Dwie wielkie idee, ale i dwa wielkie ruchy!” – piszą o solidarności i miłosierdziu autorzy rocznika „Teologia Polityczna”. Czy solidarność i miłosierdzie to najważniejsze polskie wynalazki XX wieku?

Oba ruchy od początku były związane z Polską. „Każ­dy [z tych ruchów] z osobna zasługuje na uwagę i studia. Każdy przykuł uwagę świata, odmienił go, zainspirował do działania i refleksji – porwał nie tylko myśli­cieli, historyków i uczonych, lecz także miliony zwykłych ludzi” – czytamy w „Teologii Politycznej”. Wiele jednak je różni. Popularność kultu Bożego Miłosierdzia jest widoczna gołym okiem. Trudno oczywiście zmierzyć czyjeś nawrócenie, ale można policzyć pielgrzymów odwiedzających sanktuaria od Łagiewnik po ekwadorskie Guayaquil albo sprawdzić, ile osób kupiło „Dzienniczek” w wersji koreańskiej lub maltańskiej. Zmierzenie tego, jak przyjmowana jest na świecie idea solidarności, jest dużo trudniejsze.

solidarność, czyli co?

Powstały podczas strajku w Stoczni Gdańskiej ruch bywa przedstawiany jako jedna z politycznych organizacji walczących bez przemocy. Tak jak na przykład ruch Gandhiego w Indiach. To część prawdy, ale przy tym podejściu pomija się właśnie to, co dla autorów „Teologii Politycznej” najważniejsze. Sierpniowe strajki, co zauważa Dariusz Karłowicz, miały w sobie coś, czego nie znaleźlibyśmy w innych ruchach społecznych. „Idzie o jakąś nutę religijną, widoczną nie tylko w gorszącej lewicowych gości Stoczni Gdańskiej skłonności do religijnego rytuału – do Mszy św., spowiedzi i zbiorowej modlitwy – lecz także o jakieś głębsze założenia, które czynią »Soli­darność« czymś zarazem arcy­polskim i uniwersalnym” – pisze Karłowicz.

Dla autorów rocznika Solidarność była nie tylko zjawiskiem politycznym, ale i wspólnotą etyczną opartą na idei, którą miała w nazwie. Koncepcja solidarności jest tu realizacją miłosierdzia w rzeczywistości społecznej. Mówiąc prościej – jest dzieleniem się nędzą, na wzór biblijnej wdowy wrzucającej do skarbony dwa pieniążki. W myśl zasady: daję, bo sam nie mam.

Idea i utopia

Czy ruch, który tak jak sierpniowa Solidarność działał w sposób polityczny, może być jednocześnie ruchem etycznym? Czy w ten sposób nie próbuje się budować utopii? Przykład masowej organizacji walczącej pokojowo z władzą okazał się zaraźliwy dla krajów komunistycznych. W wielu z nich powstawały ruchy wzorujące się, przynajmniej częściowo, na polskiej Solidarności. Do tego samego dziedzictwa odwołują się nieraz współczesne organizacje walczące z niedemokratycznymi reżimami w swoich krajach.

Oczywiście w każdym przypadku idea wygląda lepiej niż jej realizacja. Tak zresztą było i w przypadku polskiego ruchu. Zresztą końcówka XX w. nie była (i nie zmieniło się to) czasem popularności solidarnościowych idei. Jak zauważa w „Teologii Politycznej” Chantal Delsol, kultura naszych czasów robi wszystko, żeby ludzie wzajemnie się nie potrzebowali. Człowiek jest skoncentrowany na sobie i swoich potrzebach, które zaspokaja sam. Nie inaczej było w Polsce w okresie transformacji. Triumfowały wówczas idee odwołujące się do indywidualizmu. Nietypowym wyjątkiem od tej reguły jest obyczaj przepraszania za winy przodków. Podczas gdy wina może być zbiorowa – pisze francuska autorka – przebaczenie jest sprawą indywidualną. Jeśli zatem potomek kolonizatorów przeprasza potomków Indian, to mamy do czynienia ze swoistą solidarnością międzypokoleniową.

mieszkam w Polsce

„Jeśliby Bóg do­tknął kraj nasz największymi karami, to byłoby to jeszcze Jego wielkie miłosier­dzie, bo by nas mógł ukarać wiecznym zniszczeniem za tak wielkie występki” – pisała w swoim „Dzienniczku” św. s. Faustyna. To jeden z 16 fragmentów jej zapisków odnoszących się bezpośrednio do Polski. Stanowią one mniej niż 1 proc. objętości „Dzienniczka”, ale konkretnie mówią o sytuacji naszego kraju. Jak podkreśla ks. Jacek Grzybowski, święta z Głogowca „nie jest apolityczna”. „Siostra Faustyna pozostaje żywo obecna w trzech ważnych dla Greków wspól­notach politycznych: oíkos (dom zamieszkania), ecclēsia (zgromadzenie, wspólnota religijna) i pólis (wspólnota polityczna – miasto-państwo)” – pisze autor. Przypomina też, że „Dzienniczek”, włącznie z przytoczonymi w nim słowami Chrystusa, jest napisany po polsku, co sprawia, że poza Polakami mało kto jest w stanie przeczytać go w oryginale. Zatem Sekretarka Bożego Miłosierdzia, choć doświadcza mistycznych wizji, które są ponad to, co można po ludzku wyrazić, sama nie jest ponad swój naród. Przesłanie miłosierdzia jest jednocześnie uniwersalne i osadzone w konkretnych realiach.

Zasłużeni Polacy?

Związki idei solidarności i kultu Miłosierdzia Bożego z Polską są oczywiste. Jednocześnie przejawem pychy byłoby twierdzenie, że ich popularność jest naszą zasługą. Solidarność początkowo nie była nawet ideą katolicką. Jak pisze o. Jacek Salij, do XIX w. było to pojęcie prawnicze, odnoszące się do podziału zadłużenia. „W dyskursie moralnym po wyraz »solidarność« sięgnęli dopiero francuscy zwolennicy dechry­stianizowania i laicyzowania tradycyjnych pojęć na temat miłości” – zauważa o. Salij. Według nich solidarność miała być czymś lepszym od chrześcijańskiej miłości. Dlaczego? Bo w chrześcijaństwie miłość trzeba dzielić między Boga i bliźniego, a w ten sposób marnuje się energię moralną. Natomiast solidarność odnosi się tylko do ludzi. Z tego powodu jeszcze w latach 30. zeszłego wieku francuski „Słownik teologii katolickiej” krytykował solidarność jako ideę, która „nie może nieść skutecz­nie prawdziwego dobra”, bo nie odnosi się do wieczności. Jednak w katolickiej filozofii od czasów św. Tomasza z Akwinu znane było pojęcie sprawiedliwości społecznej. Od pewnego czasu nazywa się je solidarnością – i tak idea, która miała być antychrześcijańska, została schrystianizowana.

Z kolei miłosierdzie nie może być polskim wynalazkiem choćby dlatego, że w ogóle nie jest wynalazkiem ludzi, ale czymś, co ludzie – w tym Polacy – dostali. Warto zresztą pamiętać, że choć chętnie wspominamy fragment, w którym Jezus obiecuje „wywyższyć Polskę w potędze i świętości”, to jednak „Dzienniczek” nie opisuje Polaków jako narodu, który na Boże miłosierdzie zasłużył sobie ciężką pracą. W zapiskach św. Faustyny Polacy nie są chwaleni, ale wzywani do nawrócenia. Także rozwój kultu Miłosierdzia, choć dokonany rękami Polaków, nie był przez nich zaplanowany. Obrazki Jezusa Miłosiernego trafiły tam, gdzie jechali zesłańcy i żołnierze tułacze. Nikt też nie planował tego, że kilka miesięcy po zniesieniu zakazu kultu opisanego przez s. Faustynę (zakaz obowiązywał przez prawie 20 lat) polski biskup czczący Boże Miłosierdzie zostanie papieżem. Kult Miłosierdzia – podobnie jak idea solidarności – rodził się w cierpieniu i upokorzeniu. Może zatem dostaliśmy św. Faustynę i „Dzienniczek” nie dlatego, że najbardziej zasłużyliśmy na Boże miłosierdzie, ale dlatego, że bardzo go potrzebujemy?•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama