Nowy numer 38/2018 Archiwum

Musisz to przeczytać

O teologii ciała, czyli o nauczaniu, które zmienia życie, mówi Christopher West.

Ks. Tomasz Jaklewicz: Jak Pan odkrył teologię ciała?

Christopher West: W 1990 roku zacząłem studiować Biblię. Chciałem zrozumieć, dlaczego Bóg stworzył nas mężczyzną i kobietą. Odkryłem coś, co można by nazwać małżeńskim nurtem Biblii. Pismo Święte zaczyna się małżeństwem (Adam i Ewa) i kończy małżeństwem (Gody Baranka), a w środku jest Pieśń nad Pieśniami. Chrystus jest Oblubieńcem, a Kościół – Oblubienicą. Eucharystia jest „konsumowaniem” tego mistycznego małżeństwa. Niebo to wieczne zaślubiny, a małżeństwo jest tego znakiem. Gdy próbowałem dzielić się tą wiedzą z innymi katolikami, myśleli, że oszalałem. Ale ta nauka pomogła mi osobiście uwolnić się od wielu uzależnień. Moja siostra zaprosiła kiedyś na urodziny swoją katechetkę, osobę po studiach teologicznych. Skorzystałem z okazji i zapytałem ją, czy to, co mówię, jest właściwe. Odpowiedziała: „Musiałeś studiować nauczanie Jana Pawła II, jego teologię ciała, bo mówisz tak jak on”. Nie miałem pojęcia, o czym mówi. Myślałem, że to niemożliwe, aby papież mówił o seksie i małżeństwie w taki sposób. „Musisz to przeczytać” – powiedziała. Więc kupiłem cztery tomiki. Dosłownie je pożarłem. Wiedziałem już, że nie jestem szalony. To było nie tylko potwierdzenie tego, czego się nauczyłem. Papież zaprosił mnie na wyższy poziom rozumienia. Poczułem, że trzymam w ręku słowa, które mogą uleczyć raka, trapiącego dzisiaj świat. Wiedziałem też, że chcę spędzić resztę mojego życia, studiując teologię ciała i głosząc ją światu.

W tym roku mija 25 lat, od kiedy zaczął Pan tę działalność. Czym się Pan właściwie zajmuje?

Papież pisał bardzo naukowym językiem. Trzeba to przetłumaczyć na język zrozumiały dla zwykłego człowieka. Tak rozumiem swoją misję – wyrażać papieską myśl w sposób przystępny. Szukam porównań, metafor, obrazów, słów zrozumiałych dla ludzi, którzy nie studiowali teologii. Napisałem kilka książek, opracowałem programy edukacyjne. Najnowszy kurs jest dostępny w internecie. Jestem także współzałożycielem instytutu, którego celem są akademickie studia nad teologią ciała.

Z jakim przyjęciem spotyka się teologia ciała?

Najczęściej spotykanym typem reakcji jest zdziwienie w stylu: „Chodziłem do szkoły katolickiej i nigdy czegoś takiego nie słyszałem”. Nauczanie Jana Pawła II zmienia życie. Ono ma w sobie niezwykły potencjał zmieniający ludzkie podejście do ciała i miłości. Oczywiście moja robota to sianie ziarna, a są różne rodzaje gleby. Nie można liczyć na sto procent pozytywnych odpowiedzi, dlatego że teologia ciała jest częścią Ewangelii. A Dobra Nowina zawiera także prawdę o krzyżu, a krzyż jest zawsze czymś trudnym do przyjęcia. Jednak ludzie, którzy szukają, którzy zadają sobie pytania, w którą stronę zmierza nasz świat, i są pełni obaw, reagują bardzo pozytywnie. Kiedy nauczanie Jana Pawła II jest wyrażone w zrozumiałym języku – zmienia życie.

Dlaczego Jan Paweł II mówi o teologii ciała, a nie o teologii miłości?

Bo Słowo stało się ciałem. Miłość stała się ciałem. Teologia miłości niezajmująca się ciałem staje się abstrakcją. U źródła i u szczytu wiary jest ciało Chrystusa, które zostało za nas wydane, krew Chrystusa, która została za nas wylana. Jesteśmy zbawieni przez Jego ciało i krew. Gdybyśmy wyabstrahowali miłość od ciała, dokonalibyśmy de-inkarnacji Chrystusa. Św. Jan w Pierwszym Liście pisze, po czym rozpoznajemy Antychrysta: to ten, który zaprzecza, że Jezus przyszedł w ciele. Nasza wiara opiera się na prawdzie o wcieleniu Bożej miłości. Jesteśmy stworzeni w ciele na obraz Bożej miłości. „Stworzył ich jako mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1,27) i „błogosławił im, mówiąc do nich: »Bądźcie płodni«” (Rdz 1,28). Nowe przykazanie brzmi: „Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem”. A jak Jezus nas umiłował? „To jest moje Ciało za was wydane”. Św. Paweł pisze, że „ciało jest dla Pana”, ale także, że „Pan jest dla ciała” (1 Kor 6,13). To jest tajemnica. Wcielenie jest częścią Bożego planu. Jan Paweł II pisze, że wcielenie było odwiecznym Bożym zamiarem. Głosimy Słowo, które stało się ciałem. Bardzo ważne jest to, by zrozumieć, że teologia ciała to nie jest tylko tytuł zbioru katechez Jana Pawła II. Teologia ciała to autentyczna logika naszej wiary, to logika wcielenia. Jeśli wierzymy w Boże narodzenie, wierzymy w teologię ciała. Teologia ciała nie jest czymś tylko dla małżonków, ale jest dla wszystkich (ang. body – ciało, everybody – każdy, wszyscy). Jeśli masz ciało, to ta teologia jest dla ciebie.

To wszystko jest teologicznym uzasadnieniem teologii ciała, ale sądzę, że Jan Paweł II akcentował ciało także ze względu na współczesną chorobliwą obsesję na punkcie ciała i seksualności. Pan nawet porównał Jana Pawła II z Hugh Hefnerem, założycielem „Playboya”…

To nie było porównanie, ale przeciwstawienie!

Niektórzy mieli to Panu za złe.

To wynikło z niezrozumienia. Chodziło mi o kontrast między tymi postaciami. Jeśli mówić o jakimś podobieństwie, to tylko w tym sensie, że obaj dali odpowiedź na purytanizm, czyli lękowe, manichejskie podejście do ciała. Ale ich odpowiedzi były zupełnie różne. Odpowiedź Hugh Hefnera brzmiała: oddaj się żądzy, uwolnij libido, uczyń to czymś normalnym. Odpowiedź Jana Pawła II: odkupienie pożądania, zbawienie ciała i seksualności. To zupełnie inne podejścia. Wielu ludzi myśli, że zbawienie oznacza wybawienie od ciała. Chrześcijaństwo nie głosi zbawienia od ciała, ale zbawienie ciała! To bardzo ważne. Rewolucja seksualna uczyniła z ciała bożka. Ale z bożkami jest tak, że najpierw oddajesz im cześć, a potem ich nienawidzisz. Dlaczego? Bo bożek nie da ci tego, czego od niego oczekujesz. Rewolucja seksualna obiecywała, że nieograniczona swoboda seksualna przyniesie nam szczęście, zaprowadzi do raju na ziemi. Tymczasem doprowadziła do piekła na ziemi. Dlaczego? Piekło to raj, który sami budujemy, bo nie wierzymy w niebo, które chce nam dać Bóg. Jan Paweł II opisał grzech pierworodny jako zwątpienie w Boży dar. Nie wierzymy w spełnienie, które Bóg nam obiecuje, dlatego szukamy naszego własnego spełnienia gdzie indziej. A to zamienia się w piekło. Dlatego uwielbienie dla ciała i seksu zamienia się w nienawiść do ciała i seksu. Dziś tylu mężczyzn i tyle kobiet nienawidzi swoich ciał. Warto wyciągnąć lekcję z ikonoklazmu. Na czym polegała ta herezja? Ludzie otaczali tak wielką czcią ikony, że doszło do przesady. Cześć zamieniła się w idolatrię. Reakcją na tę skrajność była inna skrajność – zakaz oddawania czci ikonom, niszczenie ikon. Kościół musiał interweniować i stwierdził: ani nie adorujemy samych ikon, ani ich nie palimy, ale oddajemy im cześć, traktując je jako okna na inny świat, na Boga. Tę historię można odnieść do tego, co zrobił Jan Paweł II w swojej teologii ciała. Kultura współczesna głosi kult ciała, z kolei w Kościele często pogardza się ciałem. Jan Paweł II swoją teologią ciała mówi: „Ani nie otaczamy kultem ciała, ani go nie pomniejszamy. Bo ciało jest ikoną, jest oknem na wieczną, nieskończoną rzeczywistość”.

Wielu rodziców i wychowawców widzi, że w starciu z rewolucją seksualną, która ma potężne narzędzia medialne, przegrywają. Teologia ciała może wydać się im czymś zbyt trudnym, zbyt odległym. Co by Pan im doradził?

Musimy przekładać teologię Jana Pawła II na analogie, na obrazy, które dotrą do młodych. Często używam takiego wyobrażenia: wszyscy mamy w sobie głód, którego nie potrafimy zaspokoić, wiecznie czegoś szukamy. Ten głód pochodzi od Boga. Św. Augustyn ujął to najlepiej: „Stworzyłeś nas bowiem dla siebie i niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie”. Ale większość nas myśli, że chrześcijaństwo to dieta głodowa, czyli że chrześcijaństwo mówi: „Twój głód jest czymś złym, musisz się go wyrzec i przestrzegać zasad”. Ale to nie jest nasza wiara! Jeśli myślimy, że chrześcijaństwo jest przeciwne zaspokojeniu naszego głodu, wtedy zwracamy się do zsekularyzowanej kultury, która wie, że jesteśmy głodni, pełni żądz i namiętności. A ona mówi nam: „Daj nam swój głód, a my go zaspokoimy. I to natychmiast”. Nazywam to „fastfoodową ewangelią”. Jeśli rodzice widzą, że ich dzieci korzystają z tego kulturowego fast foodu, to dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że sami nie wierzą w to, iż chrześcijaństwo ma coś lepszego do zaoferowania. Nasza wiara to nie jest dieta głodowa! Jan Paweł II nauczył mnie, że nasza wiara to zaproszenie na wieczną, wyborną ucztę miłości. Rodziców i wychowawców zaprosiłbym najpierw do tego, żeby sami korzystali z zaproszenia na ucztę. Bo nie podzielą się tą radością, jeśli sami w nią nie wierzą. Odkryjcie, czego naprawdę naucza Kościół. To nie jest tylko lista zakazów. Odkryjcie oblubieńczą miłość Chrystusa do swojego Kościoła, o której mówią święci. Wtedy przekonacie się, że chrześcijaństwo odpowiada na najgłębsze pytania ludzkiego serca. Jeśli mamy konkurencję między dietą głodową a fast foodem, to kto wygra? Fast food. Ale jeśli mamy konkurencję między wspaniałą ucztą a fast foodem, wtedy wygra uczta. Czy Jezus mówi: „Idźcie na rozstajne drogi i zapraszajcie wszystkich do… głodowania? ({BODY:BBC}śmiech{/BODY:BBC}) Nie, zapraszajcie wszystkich na ucztę weselną!

To brzmi wspaniale, ale jeśli rozejrzymy się wokół nas, zerkniemy do statystyk rozwodów, aborcji itd., zobaczymy triumf tego, co Jan Paweł II nazywał kulturą śmierci.

Pociągnę dalej moją analogię. Możesz umrzeć albo na skutek głodówki, albo z powodu zatrucia się niezdrową żywnością. Żyjemy w kulturze, w której widzimy wyraźnie konsekwencje odżywiania się fast foodem. Taka dieta prowadzi do śmierci. Dlatego umierają małżeństwa, rozpadają się rodziny. Tak, to jest kultura śmierci. Ale czym jest śmierć? Z definicji to oddzielenie duszy od ciała. Kultura, która rozdziela ciało i duszę, jest martwa. To jest ciąg dalszy odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie teologia miłości, ale teologia ciała. To musi być teologia ciała, bo tylko taka teologia, która jednoczy miłość i ciało, duchowość i seksualność, może budować kulturę życia. Nasza wiara mówi o integracji ciała i duszy. Chrystus przyszedł w ciele, umarł w ciele, powstał z martwych w ciele, aby odkupić nasze ciała! Tylko taka wizja, którą widzimy wokół nas, jest w stanie ocalić nas od śmierci. Popatrzmy na to jeszcze inaczej. Małżeństwo w naszych czasach jest biczowane, poniżane, koronowane cierniem, przybijane do krzyża i umiera na naszych oczach… Ale jest Dobra Nowina. Jest zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie ciała. Jeśli będziemy ufać tylko naszym pomysłom, przegramy, lecz jeśli naszą nadzieję złożymy w Chrystusie, zmartwychwstaniemy. Na ikonie Anastasis Jezus podaje dłoń Adamowi i Ewie, jednoczy ich ponownie. To jest nasza nadzieja. Bóg ma moc ożywiania tego, co umarłe. Ale pozwala wcześniej na ukrzyżowanie. Nie wiemy, dlaczego małżeństwo jest dziś krzyżowane, ale Bóg jest Bogiem życia, zmartwychwstania.

Dlaczego teologia ciała pozostaje wciąż nieodkryta w Kościele? Nikt w moim seminarium nie wspomniał o teologii ciała. Wielu księży jej nie zna. Dlaczego tak jest?

Niewątpliwie przeżywamy w Kościele głęboki kryzys. Po każdym soborze w historii panował przez około 100 lat chaos. Po ostatnim soborze minęło dopiero 50 lat. Teologia ciała, jestem o tym przekonany, jest najlepszym owocem soboru. Opiera się na dwóch kluczowych zdaniach z „Gaudium et spes”. Pierwsze brzmi: „Tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego. (…) Chrystus, nowy Adam, (…) obja­wia w pełni człowieka samemu człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie” (22). I drugi cytat z tej samej konstytucji: „Człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (24). Teologia ciała jest rozwinięciem tego nauczania. Co możemy zrobić? Siać ziarno. Małe jak ziarnko gorczycy. Gdy umarł Jan Paweł II, ktoś mi powiedział: „Christopher, co będziesz teraz robił?”. Wydawało mu się, że moja misja się skończyła. Nie! Ziarno, którym był Jan Paweł II, zostało zasiane w ziemi. Z tego ziarna już jest życie. Jan Paweł II otwarł Pismo Święte, aby nasze serca zapłonęły. Niech więc zapłoną! •

Wywiad zrealizowany dzięki uprzejmości Instytutu Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II.

Christopher West

amerykański propagator teologii ciała głoszonej przez św. Jana Pawła II. Autor wielu książek, mówca. Współzałożyciel naukowego Instytutu Teologii Ciała. Ma żonę i piątkę dzieci.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • nicki
    28.05.2018 08:18
    Nie ma czegoś takiego jak "teologia" ciała. Teologia to nauka o Bogu. Proszę wskazać, gdzie w Ewangelii jest jakaś nauka o "ciele" w kontekście seksualnym? . Tzw. "teologia" ciała jest najgorszym owocem soboru, gdyż obecnie więcej uczy się w kościele o szczęściu doczesnym, cielesnym, zamiast o tym, że życie na ziemi jest tylko chwilą i drogą do zbawienia duszy.

    "Człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego..." - skąd taki wniosek?.
    doceń 14
  • kj
    28.05.2018 10:43
    Pismo święte nie zaczyna się od "małżeństwa Adama i Ewy" (w Piśmie w ogóle nie ma mowy o tym, że byli "małżeństwem" - tylko "kobietą i mężczyzną") - lecz od stworzenia świata, którego człowiek jest dopiero ostatnim elementem - i kończy się nie "małżeństwem (godami Baranka)", lecz opisem niebiańskiego Jeruzalem oraz ostrzeżeniami Jezusa i zapowiedzią Jego powrotu.


    Po co tak ściemniać, skoro każdy może w ciągu minuty zweryfikować teorie pana Westa?
    doceń 14
  • katolik
    28.05.2018 15:43
    > Odpowiedź Jana Pawła II: odkupienie pożądania, zbawienie ciała i seksualności.

    Tutaj jest właśnie sedno problemu "Teologii ciała@. Chrystus wcale nie odkupił ludzkiej natury, a tym bardziej ludzkiego pożądania. Pożądanie, jak naucza Kościół, jest skazą na naturze człowieka, która pozostała po grzechu pierworodnym. Chrystus odkupił człowieka dając mu sakrament chrztu świętego i związaną z nim łaskę uświęcającą. Łaską jesteśmy zbawieni, jak pisze św. Paweł, a nie dzięki naszej rzekomo przemienionej naturze, a ju w żadnym razie nie dzięki seksualnemu pożądaniu, jak mów "Teologia ciała".

    West, za "Teologią ciała" miesza Chrystusowe przykazanie miłości, które ma charakter duchowy, z miłością uczuciową i z seksem. I tu jest korzeń całego zamieszania: pomieszanie porządku łaski, która jest darem Bożym, z porządkiem przyrodzonym, naturalnym. To jest dzisiaj palący problem w Kościele: pomieszanie porządku łaski i porządku natury.
    doceń 9
  • k
    28.05.2018 21:54
    W Kościelnym Nauczaniu, małżeństwo ma trzy cele:

    1. Zrodzenie i wychowanie potomstwa, i to wychowanie przede wszystkim dla Nieba

    2. Wzajemne wsparcie

    3. Remedium na pożądliwość

    Pierwszy cel jest absolutnie najważniejszy, pozostałe są tylko dodatkiem. Niestety już na SW2, ta hierarchia celów została zamazana. Niektórzy poszli dalej i zrównali cel drugi z pierwszym, co było potępiane przez Kościół; np. papież Pius XII nazywał to "poważnym odwróceniem porządku".

    Idea "zupełnego daru z samego siebie" dla współmałżonka jest odmieniana przez wszystkie przypadki w TC. Jednakże tylko Samemu Bogu powinniśmy być zupełnie oddani, a innym ludziom tylko ze względu na Boga i zgodnie z Jego świętą Wolą. Totalna miłość bliźniego byłaby bałwochwalstwem, a nie miłością i przeczyłaby pierwszemu przykazaniu.

    Polecam opracowanie teologiczne problemu "Teologii ciała": https://rorate-caeli.blogspot.com/2015/01/theology-of-body-explained-traditional.html#more

    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama