Nowy numer 25/2018 Archiwum

Polityka to walka

O dialogu ze społeczeństwem i przestrzeganiu wartości w polityce mówi Marek Jurek.

Andrzej Grajewski: Rozmawiamy w 8. rocznicę katastrofy smoleńskiej, kiedy w Warszawie stanął wreszcie pomnik ofiar tej tragedii. Jakie to ma znaczenie społeczne?

Marek Jurek: Pomnik zamyka pewien etap pamięci o katastrofie smoleńskiej i koronuje wielką falę żałoby i współczucia, która w ciągu ostatnich lat przeszła przez całą Polskę. W kraju są setki, a może tysiące tablic w kościołach i miejscach publicznych upamiętniających ofiary spod Smoleńska. Pomnik to w jakimś sensie wieńczy.

W Parlamencie Europejskim jest zrozumienie dla naszej pamięci o tej katastrofie?

Niestety, nie. Parlament raz zwrócił się do Rosji o zwrot wraku, ale to było po prostu poparcie polskiego wniosku. W wypowiedziach zachodnich polityków tego tematu nie ma. Byłem bardzo zawiedziony, że premier May, w końcu jeden z najbliższych sojuszników polskiego rządu w Europie, wymieniając (po ujawnieniu próby zamordowania Siergieja Skripala) różne akty agresji Rosji wobec Zachodu – w ogóle pominęła przetrzymywanie wraku polskiego samolotu prezydenckiego. Niestety, nawet tej sprawy nie udało się skutecznie wprowadzić do wspólnego stanowiska Zachodu, zapewne dlatego, że byliśmy tak podzieleni. A przecież przetrzymywanie wraku powinno przynajmniej obciążać międzynarodową hipotekę Rosji, dokumentować jej destrukcyjną rolę w naszym regionie. Niestety, ten fakt jest ignorowany i przemilczany, co świadczy i o niedostatecznym poziomie solidarności z Polską, i o brakach naszej polityki w tym zakresie.

Niedawno wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans był w Warszawie. Jest szansa na zakończenie sporu z Brukselą?

Timmermans wie, że nie ma nawet większości dwudziestu dwóch państw, żeby w Radzie Europejskiej w ogóle podjąć wniosek Komisji Europejskiej. Komisja więc próbuje wyjść z tej sytuacji. Na forum Parlamentu Europejskiego zawsze zwracałem uwagę na bezprawność nacisków Komisji, która może jedynie (po zapoznaniu się ze stanowiskiem krytykowanego państwa) przekazać rzecz do rozpatrzenia rządom w Radzie Europejskiej. Tymczasem zupełnym bezprawiem było to, że wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej (bo nie chodzi o prywatne opinie Fransa Timmermansa) w szczytowym okresie konfliktu uważał, że może nawet formalnie oceniać projekty ustaw, zanim w ogóle staną się prawem.

To zastrzeżenie formalne, a istota sporu? Był Pan krytykiem działań PiS w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

Oczywiście, bo wskutek działań władzy – zamiast poprawić skład Trybunału, co można było zrobić przez zwykłe powoływanie kolejnych sędziów na otwierające się kadencje – zdewastowano autorytet instytucji, mogącej być ostatnim szańcem polskiej suwerenności wobec coraz silniejszych w Unii Europejskiej tendencji do odbierania państwom ich suwerennych kompetencji. To jego możliwości potencjalne. Natomiast Trybunał miał już realny konkretny dorobek w zakresie ochrony ładu moralnego. Jego orzecznictwo – począwszy od orzeczenia z 28 maja 1997 r. (że warunkiem funkcjonowania demokratycznego państwa prawa jest ochrona życia od poczęcia) po orzeczenie z 2015 r. w obronie prawa lekarzy i szpitali do niepodejmowania żadnych praktyk aborcyjnych – to kapitalny fundament ustrojowy, na którym, niestety, oportunistyczni politycy nie chcieli budować. Zrujnowanie autorytetu Trybunału, bezsensowne teorie o „trzeciej izbie Parlamentu”, która nie powinna przeszkadzać władzy, uważam za wielką szkodę ustrojową. Ale to oczywiście temat do debaty między nami, w kraju, a nie z Komisją Europejską, która ani nie ma kompetencji w tym zakresie, ani nie ma wiarygodności w dziedzinie ochrony wolności i naturalnych praw ludzkich.

W podkomisji sejmowej, głosami m.in. posłów PiS, zablokowano dalsze prace nad społecznym projektem zakazującym aborcji eugenicznej, pomimo wysiłków posła Prawicy Rzeczypospolitej. Dlaczego PiS ma problem z ochroną życia nienarodzonego?

PiS nie ma żadnego politycznego planu w zakresie cywilizacji życia, i dotyczy to nie tylko zmian ustawodawczych, ale nawet wykonywania obowiązującego prawa. Rada Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego próbowała porozmawiać z ministrem sprawiedliwości na temat walki z przestępczością aborcyjną, czyli wykonywania obowiązującego dziś prawa, i nie było żadnej odpowiedzi. Kiedy powstawał PiS, była szansa, że będzie rzeczywiście partią solidarności prawicy, kolejno i lojalnie realizującą jej zadania społeczne. Dziś ta partia głosi, że prawo do życia to „światopoglądowa kwestia (subiektywnego) sumienia”. To głęboki regres w stosunku do stanowiska Trybunału Konstytucyjnego z 1997 r., że ochrona życia to niezbędny składnik demokratycznego państwa prawa. Charakterystyczne, że żadna z najważniejszych osób w państwie nie zwróciła się do opinii publicznej i opozycji z przypomnieniem tej zasady. Tymczasem to jest zasadnicza kwestia ustrojowa, bez której regulacji i mocnego wsparcia w opinii publicznej będziemy stale pod naciskiem instytucji liberalnych w kraju i za granicą.

Jeden z posłów PiS wyraził obawę, że angażując się w ochronę życia poczętego, narażą się części swojego elektoratu, a to odbije się na wyniku wyborczym.

To najlepiej pokazuje nielojalność wobec wyborców, którzy traktowali PiS jako chrześcijańską alternatywę dla partii liberalnych. Przecież bez tych wyborców nie ma żadnej większości. Nie można ich traktować jak politycznego przybłędy, który powinien się cieszyć, że ma się gdzie schronić. A innych wyborców politycy powinni po prostu przekonywać. Nie można się bać społeczeństwa. Kaja Godek ma absolutnie rację, przywołując badania opinii publicznej, pokazujące, jak bierne stanowisko PiS, a nawet ustępstwa wobec „czarnej rewolucji”, systematycznie osłabiały poparcie dla prawa do życia. Najwyższa więc pora, aby PiS zmienił tę politykę. Partia, która wielokrotnie potrafiła organizować ogólnopolskie manifestacje w walce o władzę, nie zorganizowała żadnej w obronie życia, o czym więc mówimy?

Jednak elektorat, który jest za ochroną życia, i tak nie ma na kogo zagłosować. PiS gwarantuje, że przynajmniej nie będzie gorzej.

Rozumiem, że pan żartuje. Żyjemy w wolnym społeczeństwie, więc mamy prawo (i tym większy obowiązek) kształtować politykę państwa, a nie jedynie wybierać między dwoma zwalczającymi się partiami. To nie tylko postulat, ale fakty, które często medialny zgiełk zagłusza. W pierwszej turze ostatnich wyborów prezydenckich na Andrzeja Dudę i Bronisława Komorowskiego padło po około pięć milionów głosów. Na Pawła Kukiza trzy miliony. Gdzie więc jest ten nienaruszalny dwójpodział, w którego pułapce rzekomo zamknięci są Polacy? Nawet jeśli ktoś uważa walkę o swoje poglądy za rzecz zbyt trudną, nawet jeśli są ludzie, którzy chcieliby dokonywać wyborów wyłącznie „oczywistych” – to przecież jest naprawdę wielu Polaków, którzy się z tym nie godzą. Polityka to obowiązek realizacji dobra wspólnego i jego koniecznych nakazów, a nie dobra „nie najgorszego” i jego niektórych propozycji. A politycy jeśli chcą, aby zmiany, które przeprowadzają, były trwałe, muszą stale do nich przekonywać społeczeństwo. Zmiany płytkie mogą łatwo być odwrócone pod wpływem rozkołysanej przez liberalne media fali emocji społecznych. Prawdziwa polityka to walka o przyszłość narodu, a nie dryf, żeby utrzymać się przy władzy.

Pojawiła się informacja, że w wyborach samorządowych Prawica Rzeczypospolitej utworzy koalicję z ugrupowaniem Kukiz’15. To prawda?

Przygotowujemy wspólny start w wyborach, przynajmniej do sejmików wojewódzkich. Paweł wielokrotnie wspierał nasze kampanie, jeszcze jako artysta wypowiadający się w sprawach publicznych, zanim zajął się polityką. Jego działalność już dziś jest zaporą dla wszechwładzy partyjnych centrali wobec opinii publicznej. Zasadniczym celem Prawicy Rzeczypospolitej jest przywrócenie w życiu publicznym zasad, przekonań i odpowiedzialności. Paweł Kukiz z jego walką przeciw wynaturzeniom życia publicznego to naturalny sojusznik.

Co zamierzacie wnieść do wspólnego programu z Kukiz’15?

W samorządach będziemy promować prawa rodziny, aktywną politykę kulturalną, swobody lokalne, jednocześnie przeciwdziałając wykorzystywaniu władzy dla popierania „swoich”. Samorząd musi być terenem pracy pozytywnej. To już robiliśmy. Przypomnę, że Prawica Rzeczypospolitej odegrała kluczową rolę we wprowadzeniu programu naprotechnologii na Mazowszu, czy bardzo istotną przy budowie Muzeum Rodziny Ulmów na Podkarpaciu. I tak będziemy pracować dalej.

Czy głos Kościoła we współczesnych debatach w Polsce jest słyszalny?

Żyjemy cały czas w kraju o silnej kulturze chrześcijańskiej. Żeby ją utrwalić, Kościół nauczający musi być rzecznikiem podstawowych zasad naturalnego prawa moralnego, które podważa dzisiejsza kultura. Jednocześnie zawsze wszyscy musimy pamiętać o prymacie Boga, bez tego grozi nam duchowa, ale również społeczna ślepota. A głos Kościoła będzie społecznie słyszalny, jeżeli będzie podejmowany przez ogół katolików, w całym życiu społecznym, w autentycznym działaniu, i bardzo ważne, żeby ludzie widzieli nasz nonkonformizm, zdolność do poświęcenia, autentyczne zaangażowanie. Tego nie można sprowadzać do stanięcia w szeregu po właściwej stronie partyjno-medialnych sporów. I warto pamiętać o historii Włoch, która pokazuje, że zasada „jedności katolickiej” w służbie konkretnej partii może się źle skończyć dla wszystkich. •

Marek Jurek

jest prezesem Prawicy Rzeczypospolitej i posłem do Parlamentu Europejskiego.

« 1 »
oceń artykuł
  • JPII
    22.06.2018 11:36
    Wspanialy komentarz,szkoda ze Gosc niedzielny zrobil sie Liberalny,dlatego ludzie czytaja Niedziele i dlatego od roku Gosc ma mniej czytelnikow.Zacznijcie pisac prawde a prawda Was wyzwoli i wzrosnie zaufanie do ludzi w nim pracujacych w spoleczenstwie.Amen!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji