Nowy numer 42/2018 Archiwum

Stanisław Bereś: Patriotyczna gorączka

Mam obawy, że ogłoszona na oficjalnej stronie Prezydenta RP Antologia Niepodległości nie powali nas na kolana.

Nawet wtedy, gdy pojawi się – oprawiona w skórę i odziana w narodowe barwy – w okienkach polskich urzędów pocztowych. Próbuję zrozumieć, co było intencją zgromadzenia tu akurat 44 tekstów, bo nie ważyłbym się powiedzieć „utworów”, ponieważ ich wartość literacka nie jest tej samej próby. Czasem nawet jest wątpliwa. Łączy je postawa prężenia patriotycznego ducha, nie troski o walor artystyczny. Zważywszy na bogoojczyźniany szew całości, ich liczba nie jest kabalistyczno-­‑profetyczną aluzją, jak u Mickiewicza, bo eksponowałaby znaczenia spod znaku „z matki obcej” (zatem nie modelowej Matki Polki). A tego tu nie widać. Zbawca i patron niepodległości, który jest z „krwi obcej”, raczej nie został wpisany w ideę i intencję tej antologii. Doradcom prezydenta chodziło więc zapewne o asocjacje związane z poświęceniem, heroizmem i ofiarą krwi („krew jego dawne bohatery”), ale umknęło im, że narodowe symbole nie są tak proste jak żołnierskie komendy. Być może na szczęście.

Podobnie mało uważnie czytali wiersz Miłosza „W Warszawie”, skoro go umieścili w tym zbiorze, bo nie zawiera on bynajmniej apologii ofiary złożonej w walce zbrojnej na ołtarzu ojczyzny, ale wyraz udręki, że polski pisarz znów został zmuszony do roli „płaczki żałobnej” nad grobami poległych powstańców, że „to brzemię/ nie jest na [jego] siły”, że woli „opiewać festyny i radosne gaje”, że nie chce ulegać martyrologicznemu i patriotycznemu szantażowi. Skądinąd na temat „samobójczej patriotycznej gorączki” Kolumbów Miłosz napisał wystarczająco dużo cierpkich słów. Brzmi to przykro, ale ten głośny wiersz jest właśnie przeciwko kultowi ofiary. Nie o tym, o czym sądzą autorzy koncepcji tego zbioru tekstów.

Gdyby ta antologia faktycznie miała intencję zerwania z tradycją czczenia narodowych sarkofagów oraz pucowania pomników niepodległości na rzecz odważnej i bolesnej dyskusji na temat różnych (nie tylko chwalebnych) postaw ludzkich w czasach walk o niepodległość albo na temat dramatycznie sprzecznych ze sobą wyobrażeń ojczyzny, co bym pochwalał, wtedy wśród tych pozycji znaleźlibyśmy też np. „Ludzi podziemnych” Struga, „Generała Barcza” Kadena-‑Bandrowskiego, „Romans Teresy Hennert” Nałkowskiej, „Trans-Atlantyk” Gombrowicza, „Nienasycenie” Witkacego. I wiele innych utworów, które należą do kanonu polskiej klasyki, ale których tu nie znajdujemy, bo penetrują trudne i „przeklęte” sprawy polskiej niepodległości. Twórców koncepcji tej antologii nie interesują, bo wybrali to, co najłatwiejsze – pozycję na kolanach. Jak pamiętamy ze słynnej anegdoty o Styce, nawet Pan Bóg jej u artystów nie lubi. •

Prof. Stanisław Bereś (ur. 1950) – historyk literatury, poeta, tłumacz, wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego, redaktor naczelny serii „Biblioteka Narodowa”.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji