Nowy numer 25/2018 Archiwum

Ważna rocznica

80 lat temu w Niemczech Polacy na kongresie w Berlinie dumnie wypowiedzieli pięć prawd, stanowiących nieprzemijające dziedzictwo naszej historii.

Odrodzona w 1918 r. Polska nie stała się ojczyzną dla wszystkich Polaków. Poza granicami zostało ich blisko 1,5 mln, na Śląsku Opolskim, na Warmii i Mazurach, Powiślu, ale także liczne skupiska polskie w Westfalii oraz w Zagłębiu Ruhry. Przełomową datą w życiu tej społeczności było powstanie w sierpniu 1922 r. Związku Polaków w Niemczech, podzielonego na pięć dzielnic: Śląsk Opolski i Okręg Dolnośląski, Berlin i Ziemie Połabskie, Westfalia i Nadrenia, Prusy Wschodnie (Powiśle, Warmia i Mazury) oraz Pogranicze i Kaszuby. Centrala Związku mieściła się w Berlinie, a jego znakiem od 1932 r. było Rodło, przedstawiające bieg Wisły, z zaznaczonym Krakowem jako historycznym centrum kulturalnym Polski.

W okresie międzywojennym Związek koordynował poczynania wszystkich polskich organizacji. Liderami tej społeczności bardzo często byli księża katoliccy znani w całych Niemczech, jak ks. Bolesław Domański, proboszcz z Zakrzewa, które Niemcy nazywali „twierdzą polskości”, ks. Walenty Barczewski, proboszcz z Wielbarku na Mazurach, czy ks. Karol Koziołek, proboszcz w Grabinie na Opolszczyźnie. Wszędzie, gdzie mieszkali Polacy, istniały filie Związku Spółdzielni Polskich w Niemczech. Dysponowały kapitałem 50 mln przedwojennych marek, zgromadzonym w bankach ludowych, tworzonych z inicjatywy Aleksandra Napieralskiego. W Berlinie działał zaś Bank Słowiański, którego obroty w 1938 r. wynosiły ponad 30 mln marek. Wyjątkowe miejsce w tej społeczności zajmowali Polacy z Westfalii, tzw. westfalacy, których przodkowie przyjechali tam w drugiej połowie XIX w. na saksy. Ich dzieci urodzone w Niemczech stały się elitą polskiego żywiołu w całym państwie, stając na czele banków, spółdzielni, redakcji, organizując chóry i związki śpiewacze.

Uparte trwanie

W skrajnie trudnych warunkach, przy niechęci administracji Republiki Weimarskiej, a później otwartej wrogości reżimu narodowosocjalistycznego, Polacy w Niemczech zorganizowali sieć instytucji oświatowych, społecznych, kulturalnych oraz gospodarczych. Teoretycznie lepsze było położenie Polaków na terenach objętych plebiscytem, które po podziale Górnego Śląska pozostały w ramach państwa niemieckiego. Obowiązywała tam bowiem konwencja genewska, międzynarodowa regulacja, dająca uprawnienia polskiej mniejszości w Niemczech oraz niemieckiej w Polsce. Organem wykonawczym konwencji była Górnośląska Komisja Mieszana, kierowana przez szwajcarskiego dyplomatę dr. Felixa Calondera. Wiele czynników jednak sprawiło, że polska mniejszość nie była w stanie wykorzystać międzynarodowych gwarancji. Przeszkodą był jej słaby status materialny, a przede wszystkim brak własnej inteligencji. Ogromnym osiągnięciem Polaków w Niemczech było stworzenie polskiego szkolnictwa. Centralne miejsce w tym systemie zajmowało powstałe w 1932 r. Gimnazjum Męskie w Bytomiu. W 1935 r. na 246 uczniów ze Śląska Opolskiego pochodziło 135, Pogranicza i Kaszub – 41, Prus Wschodnich – 23, z Westfalii i Nadrenii – 38, z Berlina – 2. Wielu absolwentów kontynuowało później naukę na studiach, tworząc zręby polskiej inteligencji, tak niezbędnej w tej plebejskiej społeczności.

Prawdy Polaków

6 marca 1938 r. w reprezentacyjnej sali Teatru Ludowego w Berlinie odbył się I Kongres Polaków w Niemczech. Wzięło w nim udział blisko 6 tys. delegatów z terenów całej Rzeszy. Była to największa manifestacja polska w III Rzeszy. Kongres przyjął tzw. pięć prawd Polaków w Niemczech, formułując w pięciu prostych zdaniach przesłanie, które do dzisiaj nie straciło na aktualności. „Jesteśmy Polakami! Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci! Polak Polakowi bratem! Co dzień Polak Narodowi służy! Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle!”.

Wrzesień 1939 r. oznaczał zagładę polskiej społeczności w Niemczech. Jej przywódcy zostali aresztowani, a wielu z nich zginęło w więzieniach i kacetach, natomiast majątek polskich organizacji mniejszościowych zagrabiło państwo niemieckie na mocy tzw. dekretu Goeringa. Chodzi o rozporządzenie podpisane 27 lutego 1940 r. przez marszałka Hermana Goeringa, zakazujące istnienia jakiejkolwiek polskiej organizacji w Niemczech oraz konfiskujące cały jej majątek.

Niedopełniona umowa

Prawa Polaków w Niemczech zostały zapisane w traktacie o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, podpisanym przez Polskę i RFN 17 czerwca 1991 r. Problem w tym, że status Polaków w Niemczech i Niemców w Polsce nie został zdefiniowany identycznie. W przypadku Niemców mieszkających w naszym kraju w traktacie mowa jest o „członkach mniejszości niemieckiej w Polsce”. Odpowiada to międzynarodowym standardom, dając mniejszości niemieckiej prawo do ubiegania się o specjalne przywileje w zakresie edukacji, oświaty, a także wyłaniania własnej reprezentacji politycznej nie tylko w wyborach samorządowych, ale także parlamentarnych. Polacy w Niemczech zostali w traktacie opisani jako polska grupa narodowa „osoby (…) posiadające niemieckie obywatelstwo, które są polskiego pochodzenia albo przyznają się do języka, kultury lub tradycji polskiej”. Kwestią sporną jest liczba Polaków w Niemczech. Strona niemiecka unika w tej sprawie jednoznacznych deklaracji i mówi o 1,5 mln osób z tzw. polskim kontekstem migracyjnym. Pojęcie „kontekst migracyjny” jest jednak nieprecyzyjne i nie daje takich samych praw jak status mniejszości narodowej. W polskiej społeczności w Niemczech można wyróżnić kilka grup. To przede wszystkim potomkowie emigracji ekonomicznej z przełomu wieków XIX i XX, zamieszkujący obszar Zagłębia Ruhry, określani mianem Ruhr-Polen, oraz emigranci przybyli do RFN w trakcie kolejnych fal migracji powojennych. Są i tacy, którzy w latach 70. i 80. wyjechali z Polski w ramach akcji łączenia rodzin jako tzw. Spätaussiedler – późni przesiedleńcy, deklarując się jako Niemcy, choć dzisiaj często przyznają się do polskich korzeni. Ostatnia grupa, najliczniejsza, to osoby, które przyjechały do Niemiec za pracą po 1989 r., i jest to emigracja zarobkowa.

Wiosną 2011 r. doszło do rozmów „Okrągłego Stołu” na temat wypełniania Traktatu polsko-niemieckiego. Po stronie polskiej negocjacje prowadził prof. Krzysztof Miszczak z Kancelarii Premiera. Jego partnerem był dr Christoph Bergner, sekretarz stanu w niemieckim MSW. 12 czerwca 2011 r. przyjęto wspólne oświadczenie, które zawierało także protokół rozbieżności. Rozmowy kontynuowano w MSZ w lutym 2015 r. Z tego, co udało się od tego czasu załatwić, odnotować wypada powstanie w lipcu 2012 r. biura koordynacyjnego Polonii w Berlinie. Funkcjonuje ono jednak w gmachu Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, co praktycznie uniemożliwia swobodny dostęp do niego. Powstaje Centrum Dokumentacji Kultury i Historii Polaków w Niemczech w Bochum „Porta Polonica”, mające dokumentować dzieje Polonii w Niemczech. Ciągle jest to jednak portal internetowy, a nie stała ekspozycja w Domu Polskim, jak pierwotnie zakładano. Lista spraw niezałatwionych jest dłuższa i ma większy ciężar gatunkowy. Otwarty jest status prawny tych obywateli niemieckich polskiego pochodzenia, którzy są potomkami mniejszości polskiej w Niemczech sprzed 1940 r. Nie udało się odzyskać mienia polskich organizacji, skonfiskowanego na podstawie dekretu ­Goeringa. Nie powstało w Berlinie symboliczne miejsce, upamiętniające wszystkich Polaków zamordowanych w czasie II wojny światowej przez niemiecki reżim nazistowski. Problemem zasługującym na odrębne opisanie jest beznadziejny stan nauki języka polskiego w Niemczech. Związek Polaków w Niemczech od lat domaga się finansowania nauki języka polskiego jako ojczystego w szkołach publicznych, prywatnych oraz prowadzonych przez stowarzyszenia i inne organizacje pozarządowe na tych samych zasadach, na jakich Rzeczpospolita Polska finansuje naukę języka niemieckiego dla mniejszości niemieckiej w Polsce.

Bilans polityki wobec Polaków w Niemczech jest negatywny, co gorsza, ten temat nie funkcjonuje w polskiej przestrzeni medialnej. Wprawdzie Senat podjął uchwałę, aby rok 2018 był „Rokiem Prawd Polaków spod Znaku Rodła”, ale kto o tym pamięta? Centralne uroczystości tej rocznicy odbyły się 6 marca we Wrocławiu. Jednak nawet telewizja publiczna nie poświęciła temu szerszej wzmianki. Tymczasem obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości na Ziemiach Zachodnich i Północnych są znakomitą okazją, aby dziedzictwo polskich organizacji działających w Niemczech w okresie międzywojennym wpisać w opowieść o polskim wielowiekowym trwaniu na tym obszarze.•

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji