Nowy numer 31/2020 Archiwum

Powrót do normalności

Ustawa ograniczająca handel w niedziele to powrót do normalności, największy od sierpnia 1980 roku akt wewnątrzspołecznej polskiej solidarności, przywracający prawo do świątecznego wypoczynku tysiącom polskich rodzin.

W pierwotnym kształcie ustawa, przygotowana przez NSZZ „Solidarność” i wsparta podpisami setek tysięcy Polaków, przewidywała całkowity zakaz handlu w niedziele, choć z licznymi wyjątkami. Ostatecznie uchwalone prawo o ograniczeniu handlu w niedziele i święta jest formą kompromisu pomiędzy różnymi racjami. Zdecydowano się także rozłożyć proces wdrażania na kilka etapów. Od marca br. zakaz będzie obowiązywał w dwie, rok później trzy niedziele w miesiącu, a pełny zakaz nastąpi dopiero w 2020 roku.

Rzecz dotyczy miliona

Praca w dni świąteczne to wielki problem społeczny. W każdą niedzielę ponad milion Polaków musi iść do pracy, a skutki tego odczuwają także ich rodziny. Z Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) wynika, że w 2015 r. liczba pracujących w niedzielę sprzedawców i kierowników sprzedaży w marketach wyniosła 377 tys. osób. Razem z pozostałym personelem, który musi w niedzielę przychodzić do pracy, jest to blisko milion ludzi. Warto dodać, że grupa osób zobowiązanych do pracy w związku handlem w niedzielę jest znacznie szersza. Dotyczy zaplecza logistycznego supermarketów, m.in. personelu firm transportowych realizujących na bieżąco dostawy produktów, pracowników magazynów i ludzi odpowiedzialnych za sprzątanie tych obiektów.

Większość zmuszanych do pracy w niedzielę to kobiety, co rodzi szereg negatywnych konsekwencji. Z różnych badań wynika, że niedzielna praca matek odbija się na rozwoju społecznym ich dzieci. Dzięki wolnej od pracy niedzieli kobiety zatrudnione w handlu będą miały czas na normalne życie rodzinne, możliwość bycia ze swymi dziećmi, wspólny odpoczynek i zabawę. Zrobiłem w tej sprawie sondę wśród kilku pracownic supermarketów – okazało się, że wszystkie z utęsknieniem czekają na pierwszą wolną od pracy niedzielę. Związkowcy w debacie nad tym projektem wystrzegali się argumentacji religijnej, słusznie odnosząc się wyłącznie do kwestii praw pracowniczych, drastycznie nieraz w handlu łamanych. Sprawa ma jednak również wymiar religijny, gdyż dotyczy III przykazania Bożego, i dlatego każde działanie poszerzające obszar przestrzegania tego prawa należy docenić i bronić. Warto także przypomnieć, że w Austrii, Niemczech, Norwegii, Szwajcarii, Francji, Wielkiej Brytanii, Grecji, Belgii i Danii istnieje całkowity zakaz handlu w niedziele lub jest on ograniczony w zależności od regionu, pory roku czy wielkości sklepu. W krajach unijnych, w których taki zakaz obowiązuje, mieszka ponad 72 proc. obywateli Wspólnoty, można więc stwierdzić, że zakaz handlu w niedziele jest rozwiązaniem w Unii powszechnym.

32 wyjątki

W ustawie opisane są aż 32 rodzaje placówek handlowych, w których zakaz handlu w niedziele nie będzie obowiązywał. Dotyczyć to będzie m.in. stacji paliw płynnych; kwiaciarni; aptek; zakładów leczniczych dla zwierząt; sklepów z pamiątkami i dewocjonaliami; placówek handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych; placówek pocztowych; placówek handlowych organizowanych wyłącznie na potrzeby festynów, jarmarków i innych imprez okolicznościowych, tematycznych lub sportowo-rekreacyjnych, także gdy są one zlokalizowane w halach targowych. Zakaz nie będzie obowiązywał także w placówkach handlowych, w których sprzedaż jest prowadzona przez przedsiębiorcę (będącego osobą fizyczną) wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek. Nie ma więc obaw, że ktoś, kto zapomniał o wcześniejszych zakupach artykułów spożywczych, nie będzie mógł tego dokonać w dni świąteczne w lokalnym sklepiku, którego właściciel sam wtedy będzie musiał stanąć za ladą.

W mediach opisywane są pomysły zarówno wielkich sieci handlowych, jak i firm usługowych, usiłujących zmodyfikować swoją ofertę, aby obejść zakazy i dostosować się do obecnej ustawy. Stacje paliwowe już dzisiaj świadczą również inne usługi. Można tam kupić gazety, zabawki, coś zjeść i napić się kawy. To znacząca siła na rynku, gdyż w kraju działa ich ponad 6600. Co trzecia stacja paliw należy do spółki będącej własnością Skarbu Państwa. Niedawno jedna z nich – Orlen – zmieniła swój statut, dzięki czemu jej stacje znacznie rozszerzą ofertę, m.in. o sprzedaż artykułów spożywczych. Oczywiście rodzi to wątpliwości, czy nie jest to próba obejścia zakazu handlu w niedziele. Byłoby rzeczą dziwną, gdyby spółka państwowa, której władze są z nadania rządu, zarabiała na zakazach, które ten rząd popiera. Nie wiadomo, jak zachowa się także Poczta Polska, która dysponuje 7,5 tys. placówek, nieobjętych zakazem handlu. 180 placówek pocztowych działa w centrach handlowych i warto przyglądnąć się, czy nagle nie zwiększą asortymentu oferowanych przez siebie usług, co także byłoby formą obejścia prawa zakazującego handlu w niedziele. Ustawa z 10 stycznia 2018 r. nie określa lokalizacji placówki pocztowej, która będzie mogła być otwarta w niedziele i święta. Należy zatem przyjąć, że każda placówka pocztowa w rozumieniu ustawy Prawo pocztowe, bez względu na jej lokalizację, będzie mogła być otwarta w każdą niedzielę, a także w każde święto wymienione w art. 1 pkt 1 Ustawy z 18 stycznia 1951 r. o dniach wolnych od pracy. Ten problem dotyczy także saloników prasowych, prowadzonych przez różne podmioty, ale przede wszystkim sieci Kolporter, Ruch, InMedia i Relay – to łącznie ponad 3,5 tys. placówek, a więc istotny gracz zwolniony z ograniczeń krępujących niedzielny handel. Wszystko to stwarza pole do nadużyć i obchodzenia ustawy. Dlatego istotne będą działania Państwowej Inspekcji Pracy kontrolującej realizację nowych przepisów.

Spór o definicję niedzieli

W kontekście tych zmian ważna jest jednolita prawna definicja niedzieli. Problem w tym, że w ustawie o ograniczeniu handlu niedziela została zdefiniowana inaczej aniżeli w Kodeksie pracy. Ustawa zakazuje pracy między godziną 24.00 w sobotę a godziną 24.00 w niedzielę i między godziną 24.00 w dniu bezpośrednio poprzedzającym święto a godziną 24.00 w święto. Kodeks pracy natomiast za pracę w niedzielę i święto uważa pracę wykonywaną między godziną 6.00 w tym dniu a godziną 6.00 w następnym dniu, chyba że u jakiegoś pracodawcy została ustalona inna godzina. Która z tych definicji będzie obowiązywała od 1 marca, kiedy ustawa ograniczająca handel w niedziele wejdzie w życie? To ważne zagadnienie w kontekście planowania i rozliczania czasu pracy oraz zawierania umów o pracę.

Minister Stanisław Szwed, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wyjaśnia, że przez wykonywanie pracy w placówkach handlowych należy rozumieć wykonywanie takiej pracy przez pracownika lub zatrudnionego w okresie 24 kolejnych godzin przypadających między godziną 24.00 w sobotę a godziną 24.00 w niedzielę.

Ponadto definicja pracy w niedziele i święta przyjęta w Kodeksie pracy zakłada możliwość jej modyfikacji w układzie zbiorowym pracy lub w regulaminie pracy w zakresie określenia godzin, pomiędzy którymi praca jest wykonywana (możliwe jest zatem przyjęcie regulacji wewnątrzzakładowej, zgodnie z którą za pracę w niedzielę i święto będzie się uważać np. pracę wykonywaną między godziną 7.00 w tym dniu a godziną 7.00 w następnym dniu). Nie dotyczy to jednak wykonywania czynności związanych z handlem w placówkach handlowych. Norma prawa zawarta w ustawie o ograniczeniu handlu w niedziele została bowiem sformułowana wyłącznie na użytek tego aktu prawnego i ma charakter sztywny, co wyklucza jej modyfikację w przepisach wewnątrzzakładowych.

Zadanie do wykonania

Wprowadzenie prawa zakazującego handlu w niedziele to oczywiście krok podstawowy, ale nie przesądzający jeszcze o trwałości tego rozwiązania. Pozostaje bowiem pytanie, jaka będzie reakcja społeczna na tę zmianę. Na Węgrzech rząd premiera Orbána musiał po pewnym czasie wycofać się z takiej regulacji, gdyż ograniczenie handlu w niedziele nie zostało zaakceptowane przez społeczeństwo. Jak będzie u nas? Niewątpliwie wielu traktuje prawo do robienia zakupów w niedzielę jako istotny składnik swej wolności osobistej i niechętnie przyjmie jakiekolwiek ograniczenia w tym względzie. Wolna od handlu niedziela będzie więc egzaminem z naszej solidarności społecznej z tymi, którzy muszą w te dni pracować, ale także wyzwaniem duszpasterskim. Okazuje się, że wystarczyło zaledwie 28 lat zezwolenia na handel w niedzielę, aby nie tylko wymazać ze świadomości społecznej wrażliwość na dyskomfort osób zmuszanych do pracy w niedzielę, ale i zapomnieć o religijnym nakazie niedzielnego świętowania i odpoczynku. Otwarte pozostaje pytanie, na ile desakralizacja niedzieli – a zezwolenie na handel niedzielny do tego się przyczyniło – zmieniła naszą mentalność oraz przyczyniła się do destrukcji tradycyjnego wymiaru polskiej religijności, w której niedzielne świętowanie zawsze odgrywało wielką rolę. Stopniowe przywracanie wolnych niedziel jest także wyzwaniem dla Kościoła. To na nim spoczywa obowiązek przywrócenia wrażliwości wiernych na sakralny charakter niedzieli oraz pokazania nowych regulacji jako elementu powrotu do normalności, poszerzania naszej wolności, a nie ograniczającej ją represji. I warto o tym pomyśleć, zanim nadejdzie druga niedziela marca, kiedy supermarkety i sklepy zostaną zamknięte.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama