Nowy numer 21/2018 Archiwum

Weź udział w Mojej męce

Ojciec Pio niepokoi. Jego wiara i pobożność są tak żarliwe, pełne pasji, że muszą być wyrzutem sumienia dla letnich serc i letniego Kościoła. W tym roku mija 50 lat od jego śmierci i 100 lat od stygmatyzacji. Tegoroczne rekolekcje na łamach GN proponujemy przeżyć razem z mistykiem z Pietrelciny.

To nie jest człowiek na nasze czasy. Stygmaty, bilokacje, walka z diabłem, mistyczne wizje... Wszystko to pachnie średniowieczem – epoką, w której ludzie grzeszyli pewnie jak dziś, ale liczyli się z Bogiem. Jeden z jego biografów pisze: „Całym swoim życiem krzyczał, że krzyża – a każdy ma własny krzyż – nie niesie się z podniesioną głową, idąc szybkim krokiem, ze stereotypowym uśmiechem na ustach. Ojciec Pio wspomina, że Jezus niósł swój krzyż pochylony, chwiejąc się, upadając i cierpiąc. Ojciec Pio jest symbolem, który może przywoływać świat religijności trudnej i paradoksalnej.

To chrześcijański świat religijny przeżywany bez dwuznaczności i kompromisów, w sposób przejrzysty, aż do głębi, bez ucieczek i innowacji. Wszystko jest przeżywane dramatycznie: spowiadanie, odprawianie Mszy Świętej, modlitwa. Wszystko przeżywane jest z dramatyczną intensywnością”. No właśnie – całe jego życie to wołanie o nawrócenie, o potraktowanie Boga z powagą, na jaką Bóg zasługuje. Kto wchodzi w świat mistyka z Pietrelciny, czuje, że dotyka ognia. Ognia, który parzy, ale i pociąga. To świat wiary totalnej, pełnej pasji, to miłość aż do bólu, do krwi. Na prośbę Jezusa: „Weź udział w Mojej męce” odpowiedział pokornym utożsamieniem się z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panem. „Ojciec Pio uczynił dramatycznym i zaraźliwym doświadczenie Boga, którego to doświadczenia znaki nosił na własnym ciele. To Bóg, który umiał nas zaatakować, nie zostawiając miejsca na spokojną ucieczkę. To Bóg, który nie przechodzi nigdy bez pozostawienia znaku” – zauważa ten sam biograf. Życie i kapłańska służba ojca Pio były radykalnym przypomnieniem o istnieniu rzeczywistości nadprzyrodzonej. I nie należy tego mylić z poszukiwaniem taniej cudowności. Takim płytkim interpretacjom zawsze się przeciwstawiał, często gwałtownie. Ludzie garnęli się do niego, bo dostrzegali w nim to, czego w gruncie rzeczy wciąż szukają w Kościele. Widzieli zakonnika, dla którego Bóg jest rzeczywistością bardziej realną niż świat. Widzieli kapłana, który odprawia Mszę Świętą ze świadomością, że nie jest to zwykła braterska uczta, ale misterium Kalwarii, ofiarnej miłości Chrystusa. Widzieli spowiednika i kierownika dusz, który walczy o ich zbawienie, a nie o poprawienie psychicznego komfortu. Widzieli człowieka, który nieustannie się modli i uczy modlitwy. Spotkali ojca, który łączy w sobie surowość i miłosierdzie. Ojciec Pio kojarzy się wielu z cudownością, ale w gruncie rzeczy jego pobożność była prosta, tradycyjna, ludowa. Eucharystia, spowiedź, Różaniec, asceza, posłuszeństwo kościelnym przełożonym, miłosierdzie. Tyle tylko, że we wszystkim pełne zaangażowanie, bez taryfy ulgowej. Wypełniała go miłość do Boga i ludzi, której cechą najważniejszą była gotowość na cierpienie. Upierał się, by nazywano go „ubogim bratem, który się modli”. Mówiono szyderczo, że przeniósł średniowiecze w środek XX wieku. Jego „średniowieczna” świętość odciśnięta na obliczu posoborowego Kościoła otwartego na świat pozostaje jak stygmat, który przypomina o otwartości na Boga, bez której wszystko inne w Kościele traci rację bytu.

W kolejnych odcinkach wielkopostnego cyklu zatrzymamy się przy tematach, które były najważniejsze w życiu o. Pio: spowiedzi, modlitwie, walce duchowej, posłuszeństwie Kościołowi, Eucharystii i cierpieniu.

ks. Tomasz Jaklewicz

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.