Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Zdobyć Pjongczang

9 lutego ruszają Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Korei Południowej. Jakie szanse w sportowej rywalizacji mają Polacy?

Podczas trwającego ponad dwa tygodnie święta sportu zawodnicy wystartują w 15 dyscyplinach w 102 konkurencjach. Licząca 60 osób reprezentacja naszego kraju (26 kobiet i 34 mężczyzn) zawalczy o medale m.in. w skokach narciarskich, biathlonie, łyżwiarstwie figurowym, łyżwiarstwie szybkim, short tracku, biegach narciarskich, narciarstwie alpejskim, narciarstwie dowolnym i kombinacji norweskiej. Podczas ceremonii otwarcia zimowej olimpiady polską flagę będzie niósł Zbigniew Bródka, mistrz olimpijski z Soczi. W zawodach rozgrywanych 4 lata temu Polska zdobyła 6 medali: 4 złote, jeden srebrny i jeden brązowy. Czy w tym roku uda się powtórzyć ten wynik? – Tamte osiągnięcia przewyższały rzeczywistą kondycję polskiego sportu. Teraz musimy być optymistami, wierzę w Biało-Czerwonych – mówił w jednym z wywiadów minister sportu Witold Bańka.

Ostrożnie można założyć, że podczas tegorocznych igrzysk nasi reprezentanci zdobędą trzy medale: dwa w skokach i jeden w biegach narciarskich. Zawodników, którzy mogą pochwalić się dobrą formą tuż przed rozpoczęciem najważniejszej zimowej imprezy sportowej, jest jednak więcej niż tych, którzy według ekspertów mają szanse na podium. Niewykluczone, że któryś z nich okaże się naszym czarnym koniem, podobnie jak panczeniści i panczenistki 4 lata temu.

Lot po zwycięstwo

– Kamil jest w takiej formie, że spokojnie dotrzyma do igrzysk. Skacze jak nakręcony – mówił o odnoszącym sukcesy polskim zawodniku Adam Małysz. W ostatnim czasie Kamil Stoch udowodnił, że jego dyspozycja pozwala na powtórzenie sukcesu z Soczi, gdzie zdobył 2 złote medale. Tuż przed zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi Stoch w pięknym stylu wygrał Turniej Czterech Skoczni, został także wicemistrzem świata w lotach narciarskich. Podczas zawodów w Niemczech Stoch nie był jednak jedynym Polakiem, któremu udało się odnieść sukces. Świetnie radziliśmy sobie także w konkursie drużynowym, w którym nasza reprezentacja zajęła 3. miejsce. Wzruszenia po zakończeniu rywalizacji nie krył Stefan Hula, najstarszy zawodnik w kadrze, który pierwszy raz w swojej karierze sięgnął po tak wysokie trofeum. Dobrą formę zawodnika ze Szczyrku dostrzegł trener Stefan Horngacher, który zdecydował, że zabierze go na igrzyska w Pjongczangu. Hula uzupełni kadrę złożoną z Kamila Stocha, Dawida Kubackiego, Macieja Kota i Piotra Żyły. W olimpijskim konkursie drużynowym jeden z nich będzie musiał pogodzić się z rolą rezerwowego.

Bez wątpienia polscy kibice największe nadzieje wiążą właśnie ze skoczkami. Niektórzy wierzą, że Kamil Stoch powtórzy wyczyn Simona Ammanna, który jako jedyny zawodnik w historii zdobył 4 złote krążki na igrzyskach olimpijskich. Żeby tego dokonać, Polak musiałby obronić tytuł z Soczi, zarówno na normalnej, jak i na dużej skoczni. To możliwe, ale ostatnią rzeczą, której teraz potrzebuje, są zbyt duże oczekiwania kibiców. Warto ze spokojem poczekać na konkursy indywidualne, które odbędą się 10 i 17 lutego. Dwa dni później nasi zawodnicy zawalczą o medal w rywalizacji drużynowej. Ich najgroźniejszymi rywalami będą Norwegowie, Niemcy, Słoweńcy i Austriacy.

Zdeterminowane i skuteczne

– Nie byłoby miło żegnać się z PŚ przed igrzyskami po takim występie. W niedzielę stawałam na starcie z obawą, ale okazało się, że to był mój najlepszy długi bieg w sezonie – mówiła 21 stycznia Justyna Kowalczyk tuż po zakończeniu zawodów w Planicy. W biegu na 10 km stylem klasycznym zajęła dobre 8. miejsce. Dzień wcześniej nie przeszła jednak eliminacji w sprincie klasycznym, plasując się dopiero na 35. pozycji. Na szczęście ostatni start przed igrzyskami okazał się obiecujący. To dowód na to, że wielokrotna medalistka igrzysk olimpijskich nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. W Pjongczangu wystartuje w biegu na 30 km techniką klasyczną, sztafecie, duathlonie i sprincie. Największe nadzieje Polka wiąże z ostatnią z wymienionych konkurencji (bieg odbędzie się 13 lutego). Co prawda daleko jej do najlepszej formy, ale już nieraz pokazywała, że potrafi zaskoczyć kibiców.

– Połączenie roli mamy dwójki dzieci i pracy zawodowego sportowca to wielkie wyzwanie. Jeżeli mój powrót zakończy się medalem olimpijskim, to obiecałam kilku osobom, że napiszę o tym książkę – mówiła w jednym z wywiadów Weronika Nowakowska, biathlonistka. Podczas igrzysk w Vancouver i Soczi była bardzo blisko podium: zajęła odpowiednio 5. miejsce w biegu indywidualnym na 15 km oraz 7. w sprincie. Obecnie dwukrotna medalistka mistrzostw świata z 2015 r. wraca do formy po urodzeniu bliźniaków. Już 10 lutego okaże się, czy tym razem uda jej się zdobyć medal. A ma duże szanse na podium, może być niespodzianką tych igrzysk. Determinacji na pewno jej nie zabraknie.

Szanse na lodzie

Podczas igrzysk w Vancouver i Soczi Polki zdobyły medale w biegach drużynowych w łyżwiarstwie szybkim (w 2010 r. brąz, w 2014 r. srebro). Istnieje szansa, że podczas konkursu, który odbędzie się 21 lutego, nasze panczenistki także znajdą się na podium. Medalistka z Soczi Natalia Czerwonka otwarcie przyznaje, że poza sukcesem w drużynie liczy także na dobry wynik w rywalizacji indywidualnej. – Nie boję się żadnej presji i nie uważam, żebym ją na siebie w ogóle nałożyła. Uważam, że jeżeli tak ciężko trenuję, to nie mogę się bać mówić, o co walczę – mówiła w jednym z wywiadów. W Erfurcie, podczas ostatniego startu przed igrzyskami, była 11. w wyścigu na 1000 m i 5. na 1500 metrów. Jej forma wyraźnie rośnie. W dzień św. Walentego okaże się, czy mocny charakter pomoże jej w zdobyciu medalu.

Całkiem dobrze w łyżwiarstwie szybkim do tej pory radzili sobie także mężczyźni. W Soczi nasi panczeniści zdobyli brąz w konkursie drużynowym, a złotym medalem zaskoczył kibiców Zbigniew Bródka. Tegoroczny sezon zawodnik rozpoczął z problemami zdrowotnymi, osiągał bardzo słabe rezultaty. Podczas zawodów Pucharu Świata w Erfurcie zajął jednak niezłe 8. miejsce w wyścigu na 1500 metrów. Już 13 lutego w konkursie indywidualnym dowiemy się, czy będzie w stanie obronić tytuł mistrza olimpijskiego.

Niestety, podczas tegorocznych igrzysk polscy panczeniści nie wezmą udziału w rywalizacji drużynowej, nie udało im się zakwalifikować do konkursu. Od jakiegoś czasu mówi się o kryzysie naszej kadry. – Kuleje u nas szkolenie zawodników, którzy skończą wiek juniora, a jeszcze są trochę za słabi, by startować w Pucharach Świata – zwracał uwagę Jan Szymański, brązowy medalista z Soczi.

Z Kimem i bez Putina?

Rywalizacja podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczangu upłynie pod znakiem dwóch wydarzeń. Tuż przed rozpoczęciem imprezy oficjalnie pozostające w stanie wojny Korea Północna oraz Korea Południowa doszły do porozumienia, które zaskoczyło wielu obserwatorów toczącego się od lat konfliktu. Podczas ceremonii otwarcia zawodnicy obydwu państw pójdą pod flagą zjednoczonych Korei. Stworzą także wspólną drużynę w hokeju na lodzie kobiet. Biorąc pod uwagę próby jądrowe, którymi w zeszłym roku straszył świat reżim Kim Dzong Una, ta decyzja wydaje się dość zaskakująca. Z obu państw od dawna płyną jednak sygnały o potrzebie budowania dobrych relacji, zwłaszcza pomiędzy obywatelami, którzy zostali siłą rozdzieleni 65 lat temu. Tuż przed rozpoczęciem igrzysk okaże się jednak, czy kolejna szansa na zawarcie pokoju nie zostanie zaprzepaszczona. Władze Korei Płn. 8 lutego zamierzają bowiem uczcić rocznicę utworzenia własnej armii. Niewykluczone, że zorganizują dużą defiladę wojskową, która będzie okazją do demonstracji siły. Nic nie jest zatem przesądzone – wspólny start może zostać odwołany.

Podczas igrzysk w Pjongczangu z pewnością nie da się także uniknąć dyskusji o dopingu. Podczas zawodów w Soczi w laboratorium dochodziło do wielu manipulacji, które pozwoliły reprezentantom Rosji zatuszować nieuczciwe praktyki. Po trwającym 17 miesięcy śledztwie okazało się, że aż 11 medalistów, pochodzących z kraju rządzonego przez Władimira Putina, stosowało doping. MKOl postanowił nie dopuścić Rosji do udziału w igrzyskach w Pjongczangu, a minister sportu Witalij Mukta został ukarany dożywotnią dyskwalifikacją. Rosjanie, którzy pomyślnie przejdą testy antydopingowe, będą mogli wziąć udział w zawodach, ale pod flagą olimpijską, a nie własnego kraju. Jeśli zdobędą medale, nie będzie mowy o odegraniu hymnu ich kraju. Władimir Putin odebrał tę decyzję jako atak na państwo. Jak widać, podczas zbliżających się igrzysk z pewnością nie zabraknie emocji – nie tylko tych związanych ze sportową rywalizacją.•

Nasze nadzieje na medale

Nowe konkurencje w Pjongczangu:

Big Air – to niezwykle widowiskowa konkurencja obecna w programie Mistrzostw Świata od 2003 r., na igrzyskach zastąpi slalom równoległy w snowboardzie. Podczas rywalizacji snowboardzista najeżdża na rampę i zawieszony w powietrzu wykonuje trik. W zależności od stopnia trudności i czystości lądowania sędziowie wystawiają odpowiednie noty. Zawodnik może wykonać trzy próby, ocenie podlegają dwie najlepsze. W big air nie wystartują Polacy, największe szanse na zwycięstwo mają Austriacy, Kanadyjczycy i Norwegowie. Curling par mieszanych – budząca uśmiech na twarzach wielu kibiców konkurencja polegająca na przesuwaniu po lodzie przypominających garnki kamieni doczekała się nowej odmiany na igrzyskach olimpijskich. Mistrzostwa Świata tzw. mikstów są rozgrywane od 2008 r. W odróżnieniu od tradycyjnego curlingu drużyna składa się tylko z dwóch osób: kobiety i mężczyzny. Jedna z nich wypuszcza kamień, a druga wyznacza cel. Polacy nie wezmą udziału w zawodach, największe szanse mają Chińczycy i Kanadyjczycy. Bieg masowy w łyżwiarstwie szybkim – to jedyna indywidualna konkurencja w łyżwiarstwie szybkim, w której na jednym torze rywalizuje ze sobą więcej niż dwóch zawodników. W biegu startuje ponad 20 łyżwiarzy. Kobiety ścigają się ze sobą, pokonując 15 okrążeń, a mężczyźni 20. W konkursie wezmą udział specjaliści od short tracku, który ma wiele wspólnego z nową konkurencją. W biegach wystartują Konrad Niedźwiedzki i Magdalena Czyszczoń. Na lodzie najlepiej radzą sobie Holendrzy, Amerykanie i Norwegowie. Zawody drużynowe w narciarstwie alpejskim – Mistrzostwa Świata w tej konkurencji są rozgrywane od 2011 r. W zmaganiach weźmie udział 16 ekip, złożonych z dwóch kobiet i dwóch mężczyzn. Na podstawie rankingu MFN powstanie 8 rywalizujących ze sobą par: pierwsza będzie walczyć z szesnastą, druga z piętnastą itd. Zawody odbędą się w systemie pucharowym. W ramach jednej rozgrywki dojdzie do czterech pojedynków tej samej płci na trasie równoległego slalomu giganta. Polacy nie wezmą udziału w zawodach, duże szanse mają Austriacy.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji