Nowy numer 30/2021 Archiwum

Polska i drugi świat

Myśl wyrachowana: Mówią, że narzucono nam to, cośmy wybrali, bo chcą, żebyśmy wybrali to, co nam narzucają.

Znajomy, nie wiem, czy przez nieuwagę, czy też w odruchu niezdrowej ciekawości, zajrzał do jednego z lewicowych tygodników. No i doznał wstrząsu. – Patrz, co oni tu piszą! – mówił zdumiony, przerzucając kolejne kartki. – Reżim w Polsce, katastrofa, upadek, zniszczenie ojczyzny, fiasko tego, cośmy przez lata budowali – cytował tytuły i nagłówki. – Ci ludzie żyją w jakimś innym świecie! – chwytał się za głowę.

A owszem, są dziś w Polsce dwa światy. Pierwszy widać, gdy człowiek zwyczajnie wyjrzy przez okno, a drugi atakuje niebacznego użytkownika z TVN, „Wyborczej”, „Newsweeka”, „Polityki” i takich tam. W tym drugim świecie Polska jest miejscem terroru i nienawiści, i niszczenia najsłuszniejszych „z-takim-trudem-wypracowanych” standardów. Łamie się tu demokratyczne zasady, gnębi światłych naukowców, sędziów i twórców, a młodzież indoktrynuje religijnie, odcinając ją od wiedzy o najnowszych technikach masturbacji. Trwa tu brutalna segregacja płciowa na kobiety i mężczyzn, a władze za nic mają uświęcone gdzie indziej prawa mniejszości seksualnych do pobierania się między sobą i do pobierania dzieci. I nie sposób przyjść gnębionym z pomocą, bo wzdłuż całej granicy stoją kordony ksenofobów, blokujących przejścia różańcami.

Po tym strasznym świecie oprowadzają nieświadomych – niczym Wergiliusz po Dantejskim piekle – autorytety. Najlepsze autorytety rzecz jasna: aktorzy, redaktorzy, feministki, filozofowie. Pokazują dziejące się nad Wisłą okropności i tłumaczą, dlaczego to okropności. Mówią, że już nie mogą, że boleją i cierpią, a jedna aktorka to nawet wyznała na antenie, że czuje się jakby ktoś na nią „cały czas s...ł”.

Biedni ludzie. To musi być ciężko frustrujące tak stać i krzyczeć „idą po nas!” – gdy nikt po nich nie idzie. Nawet przeciwnie – to od nich coraz więcej ludzi odchodzi. Polacy jakoś wolą to, co sami widzą, od tego, jak nas widzą inni. Wolą to, co mają za oknem niż za granicą, wybierają własną rzeczywistość zamiast cudzej o tym opinii. Nie czują wstydu na wieść, że na eurosalonach elity cmokają nad Polską, obkładając ją kolejnymi rezolucjami. Nie pomaga wzmożenie moralne „autorytetów” i ruganie Polaków za brak entuzjazmu dla importu genialnych pomysłów mędrców z Zachodu.

Co się stało, że tak się dzieje? Jak to możliwe, że wielkopański świat elit, pchających nas ku przepaści laickiego „postępu”, przestał być jedynym obowiązującym w Polsce wzorcem?

Cóż – właśnie w tym rzecz, że powstały wreszcie dwa światy. Bo wcześniej, przez całe lata, byliśmy zdani na jeden – ten postchrześcijański, otwarty na człowieka jak właz do kanalizacji. Obowiązywał praktycznie jeden oficjalny przekaz i był jeden rozdawca certyfikatów słuszności bądź oszołomstwa.

To się skończyło. I Polacy sami ocenią, który świat jest prawdziwy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także