Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Nie wybierałam Vincenta

O pracy nad filmem „Twój Vincent” opowiada Dorota Kobiela, współreżyserka pierwszej stuprocentowej animacji malarskiej w historii kina.

Edward Kabiesz: Dlaczego wybrali Państwo taką oryginalną i jednocześnie pracochłonną technikę realizacji?

Dorota Kobiela: Filmowe biografie malarzy skupiają się najczęściej na aspektach psychologicznych czy emocjonalnych ich życia. Na twórczości – niespecjalnie, a przecież jest ona esencją życia artysty. Tak było w dotychczas kręconych filmach o van Goghu. Ja chciałam opowiedzieć o nim za pomocą jego obrazów. Czułam potrzebę, by jakoś się w ten sposób wyrazić, tęskniłam za tego rodzaju malarstwem. Filmy krótkometrażowe w technice malowania animacji olejnej, która jest techniką stosunkowo świeżą, już powstawały. Tam obrazy maluje się na szkle farbą olejną. My, tworząc film pełnometrażowy, malowaliśmy na podobraziu, na płótnie. I to na pewno nasz film wyróżnia. Kiedy staraliśmy się o dofinansowanie tego projektu, mówiono nam: „No dobrze, ale z czym to mamy porównać, jak to sobie poradzi na rynku?”. A nam trudno było podać jakieś przykłady.

Dlaczego na bohatera filmu wybrała Pani właśnie van Gogha?

Ja go właściwie nie wybierałam. To jakoś tak w moim świecie zaistniało naturalnie. Na van Gogha natknęłam się bardzo wcześnie. Już jako szesnastolatka czytałam jego listy, a teraz chciałam o nim opowiedzieć przez jego twórczość. Vincent van Gogh jest być może jedyną postacią, z którą da się to zrobić, bo jego twórczość jest oknem na jego osobowość, życie i świat, który obserwował. Tam nie ma prac z wyobraźni czy mitologii. Jego spojrzenie jest osobiste, prywatne i dlatego możliwe było opowiadanie tego świata przez jego obrazy.

Co było podstawą scenariusza?

Musieliśmy manewrować pomiędzy kilkoma rzeczami, które były ważnymi składowymi projektu, czyli obrazami, historią Vincenta, której nie chcielibyśmy za bardzo przeinaczyć, i jego listami. Próbowaliśmy z tego utkać jakąś całość. Przeczytaliśmy mnóstwo publikacji dotyczących malarza. Ja głównie listy i kilka większych publikacji. Mąż, który jest z wykształcenia historykiem, przeczytał ze 40 książek. Konsultowaliśmy się również ze specjalistami i biografami z muzeum van Gogha, które objęło nasz film patronatem.

Jak się robi tak wyjątkowy film?

Najpierw był scenariusz, rozrysowanie każdego kadru. Później przygotowywaliśmy referencje dla malarzy, którzy mieli malować poszczególne klatki. I kręcone były sceny z aktorami. Zdjęcia z aktorami realizowaliśmy w studiu w Londynie na zielonych lub niebieskich tłach, co zajęło nam dwa tygodnie. Aktorzy zagrali pełnowymiarowe role, oczywiście w kostiumach. Później poszczególne ujęcia zostały przyporządkowane malarzom, którzy otrzymali je podzielone na klatki. Każda klatka to jedna dwunasta sekundy. Malarz wyświetlał sobie taką klatkę na monitorze, który miał obok sztalugi, i malując, patrzył na tę klatkę. To coś podobnego do malowania portretów ze zdjęć. Po ukończeniu obrazu robił zdjęcie, część ścierał szpachelką i zaczynał od nowa, ale z malutkim przesunięciem. Taka jedna klatka zajmowała mu od 30 minut do 6 godzin pracy. Wszystko to zasadniczo odbywało się w Polsce. Główne studio znajdowało się w Gdańsku, mniejsze we Wrocławiu. Było też studio w Atenach, gdzie pracowały również dwie Polki.

Animacja jest utrzymana w konwencji dramatu kryminalnego. Bohater filmu jest detektywem, który usiłuje odkryć tajemnicę śmierci malarza.

Od początku cała idea koncentrowała się wokół opowieści o Vincencie, ujętej z różnych punktów widzenia. Trochę plotek i sprzecznych teorii na temat jego śmierci. Ta historia rozgrywa się już po śmierci malarza. Na początku pisaliśmy scenariusz z myślą, że będzie to jakiś paradokument, którego bohaterowie opowiadają o zagadce jego śmierci. Brakowało nam jednak głównego bohatera, takiego przewodnika prowadzącego przez przedstawione w filmie obrazy. W końcu ten główny bohater nam się urodził. Armand już w tym filmie był, ale jego rola została znacznie rozwinięta. Niewiele o nim wiadomo jako o postaci historycznej, więc można go było trochę wymyślić. Na obrazach van Gogha pojawia się dwukrotnie. Ojca Armanda, który też występuje w filmie, van Gogh namalował na pięciu obrazach. Był to prawdziwy, szczery człowiek, który wspierał malarza w trudnych momentach. Uznaliśmy, że ta kryminalna konwencja pociągnie nas przez te obrazy. Mam nadzieję, że nie jest to film elitarny, że trafi do szerokiego grona widzów. 

Nie wybierałam Vincenta   Roman Koszowski /Foto Gość

Malowanie Vincenta

Film „Twój Vincent”, wspólne dzieło Doroty Kobieli i Hugh Welchmana, jest czymś wyjątkowym zarówno w filmowej animacji, jak i w kinie biograficznym. Twórcy mają już spory dorobek w dziedzinie animacji. Dorota Kobiela jest m.in. autorką „Małego listonosza”, opowieści o chłopcu, który dostarcza listy w czasie powstania warszawskiego, jedynego malarskiego filmu animowanego wykonanego w technice 3D. Hugh Welchman, mąż reżyserki, odebrał Oscara za rewelacyjną animację filmu „Piotruś i wilk”. Tym razem Kobiela i Welchman wpadli na pomysł, by opowiedzieć biografię van Gogha za pomocą jego obrazów. Powstało rzeczywiście unikatowe dzieło w nowatorskiej malarskiej formule utrzymanej w stylu twórczości malarza. Podziwiać należy ogrom pracy i mistrzostwo, z jakim osiągnęli tak znakomity efekt, łącząc grę aktorów z kunsztem malarskim animatorów, którzy wszystkie postacie odtworzyli za pomocą farby olejnej. Ten nowatorski eksperyment od pierwszych scen ogląda się z rosnącym zainteresowaniem. To trudne zadanie w przypadku filmowych biografii osób, o których, przynajmniej tak nam się wydaje, wszystko wiemy. Twórcy wykorzystali konwencję filmu kryminalnego, którego bohater usiłuje rozwiązać zagadkę śmierci malarza. To swoiste śledztwo prowadzone przez Armanda Roulina, któremu ojciec zleca dostarczenie ostatniego listu zmarłego malarza jego bratu. Armand początkowo zadania podejmuje się niechętnie, ale z czasem postać malarza i tajemnica jego tragicznej śmierci zaczynają go coraz bardziej fascynować. Rozmawia z ludźmi, którzy znali Vincenta, i z ich wielokrotnie sprzecznych wypowiedzi usiłuje wydobyć prawdę. Kryminalna konwencja dzięki retrospekcjom pozwala przybliżyć widzowi życie i osobowość van Gogha. „Twój Vincent” będzie z pewnością poważnym kandydatem do Oscara za najlepszy pełnometrażowy film animowany.

Edward Kabiesz Twój Vincent, reż. Dorota Kobiela i Hugh Welchman, Polska/Wielka Brytania 2017

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL