Nowy numer 14/2021 Archiwum

Szczęśliwie zakochane

W internecie krąży mem, że zakonnica to jedyna kobieta, która wie, w co się rano ubrać. Ewelina Tondys w książce „Habit zamiast szminki, czyli zakonnice zabierają głos”, pisze, że bywa inaczej. Jedno jest pewne – i w habicie, i w sukience siostry są znakami Pana Boga.

Bynajmniej nie jest to książka o zakonnej modzie, ale o tym, co kryje się w duszach kobiet, które wstąpiły do różnych zgromadzeń zakonnych, i – co ważne – jak przekłada się to na ich życie. Ewelina Tondys w rzetelnych rozmowach z czternastoma zakonnicami pokazuje, że to kobiety aktywne nie tylko w modlitwie, ale i w działaniu na rzecz innych. Niektóre z nich można by wykreować na medialne gwiazdy, ale im na tym nie zależy. Są skromne, nie tęsknią za rozgłosem, tylko skupiają się na powierzonych zadaniach. – Głoszenia Ewangelii nie można rozpatrywać w kategoriach sukcesu czy popularności, ono udaje się tylko wtedy, kiedy człowiek pozwoli działać Bogu – zdradza s. Bogna Młynarz ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa, doktor teologii, specjalizująca się w mistyce.

Po lekturze tej książki utwierdzamy się w przekonaniu, że siostry są solą niezbędną do przetrwania Kościoła. Autorka w tytule przywołuje habit i szminkę – atrybuty życia zakonnego i kobiecości. Okazuje się, że jedno nie kłóci się z drugim, przecież w zakonach siostry pozostają pięknymi kobietami. Zakonnice ze wspólnoty Sacré Coeur noszą szare sukienki, farbują włosy, a nawet zakładają kolczyki. Jak podkreślają – nie przekraczając granic rozsądku. – Mamy być piękne, bo jesteśmy kobietami i w życiu zakonnym też mamy nimi być – podkreśla s. Ewa Bartosiewicz.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama