Nowy numer 2/2021 Archiwum

Deportacja to dla nich śmierć

Misjonarz przestrzega przed odsyłaniem uciekinierów do Korei Północnej.

Francuski misjonarz o. Philippe Blot ze Zgromadzenia Misji Zagranicznych, który pracował na pograniczu między Koreą Północną a Południową, a od 2008 r. jest w Chinach alarmuje, że władze chińskie mogą wkrótce odesłać do Korei Północnej blisko 200 tys. uchodźców, którzy nielegalnie przekroczyli granicę i wystąpili o azyl. - Wszyscy wiedzą, mówi o. Blot, że tych ludzi po odesłaniu do Korei Północnej czeka obóz koncentracyjny, a później śmierć.

O.Blot od wielu lat jest zaangażowany w pomoc dla uciekinierów z Korei Północnej. Działał w Korei Południowej, a obecnie w Chinach. Wcześniej granicę koreańsko-chińską można było przekraczać stosunkowo łatwo, gdyż udawało się przekupywać pilnujących jej żołnierzy. Także władze nie reagowały na ucieczki do Chin tak gwałtownie, jak w przypadku ucieczek do Korei Południowej. Jednak po dojściu do władzy w 2011 r. Kim Dzong-una sytuacja się zmieniła. Granica została wzmocniona, a oddziały jej pilnujące są często zmieniane, aby nie dochodziło do korumpowania żołnierzy.

W ostatnim czasie pojawiły się informacje, że reżim Kim Dzong-una prowadzi rozmowy z Pekinem w sprawie deportacji uchodźców. Stosowane są także okrutne represje wobec rodzin uciekinierów, gdyż najczęściej udaje się zorganizować jedynie ucieczki indywidualne. Reżim w Pjongjangu traktuje członków rodzin uciekinierów za zdrajców i wysyła ich do obozów "reedukacyjnych", z których najczęściej nie ma już powrotu.

Zdaniem o. Blota w Korei Północnej w więzieniach i obozach zamkniętych jest 120 tys. więźniów politycznych, o których nikt na świecie się nie upomina. Według zakonnika w Korei Północnej przed ustanowieniem reżimu komunistycznego żyło 100 tys. katolików oraz 200 tys. protestantów. Po rozejmie podpisanym w Panmundżom w 1953 r., który zakończył wojnę koreańską i podzielił Półwysep Koreański, wszyscy chrześcijanie w Korei Północnej zostali poddani okrutnym represjom. Zamordowano lub wygnano kapłanów, a wiernych zamknięto w obozach koncentracyjnych. Pomimo tych represji chrześcijanie nadal trwają tam w podziemiu.

W tej chwili w stolicy Pjongjang oficjalnie działa jeden kościół katolicki, przeznaczony dla cudzoziemców, głównie korpusu dyplomatycznego. Liturgię sprawuje w nim ojciec Kim Kwon-soon, franciszkanin z Korei Południowej, który wizę otrzymał w 2008 r. kiedy wydawało się, że reżim pod przywództwem Kim Dzong Ila zaczyna prowadzić bardziej liberalną politykę. Poza tym w Pjongjang czynne są dwa kościoły ewangelickie i jeden prawosławny. Jednak zdaniem o. Blota, otwarte świątynie chrześcijańskie mają jedynie pozorować swobodę religijną, której w komunistycznej Korei Północnej nigdy nie było.

« 1 »

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się