Nowy numer 2/2021 Archiwum

Urząd na trudne czasy

Im czasy były trudniejsze, a państwo słabło, tym bardziej rosła ranga i znaczenie prymasa Polski. W Gnieźnie rozpoczynają się obchody 600-lecia ustanowienia tego urzędu.

Data obchodów jest umowna, gdyż nie znamy oficjalnego dokumentu, który potwierdzał fakt nadania metropolicie gnieźnieńskiemu tytułu prymasa Polski, a co za tym idzie, także zwierzchności nad wszystkimi strukturami kościelnymi w ramach Królestwa Polskiego, a także władzy sądowniczej. Świadectwem jest jedynie zapis w historii Polski Jana Długosza z 1417 r., że arcybiskup gnieźnieński Mikołaj Trąba uzyskał na mocy uroczystego przywileju oraz dekretu soboru w Konstancji publiczne ogłoszenie, że jest prymasem Kościoła polskiego.

Ogłaszając na kwiecień 2017 r. jubileusz 600-lecia prymasostwa, przyjęto, że stało się to w 1417 r., kiedy rozpoczęły się obrady soboru w Konstancji. Uczestniczyła w nim także polska delegacja, na której czele stał jeden z najbliższych współpracowników króla Władysława Jagiełły – abp Mikołaj Trąba, metropolita gnieźnieński. Jego pozycja była tak ważna, że został wybrany do grona elektorów nowego papieża. Nie była to zwykła elekcja, gdyż miała zakończyć wielką schizmę zachodnią i podział papiestwa na konkurujące ze sobą ośrodki w Rzymie i Awinionie. Abp Trąba należał do stronnictwa, które poparło w listopadzie 1417 r. wybór papieża Marcina V. Być może w tym kontekście otrzymał tytuł prymasa, o który wcześniej zabiegały zarówno hierarchia kościelna, jak i król Polski. Powód był także praktyczny. W 1367 r. powstała metropolia w Haliczu, którą później przeniesiono do Lwowa. Pojawił się więc problem procedencji, zarówno w kwestiach honorowych, jak i praktycznych. Decyzja papieża przesądziła, że tytuł prymasa Polski odtąd miał należeć do metropolity gnieźnieńskiego.

Pierwszy prymas

Arcybiskup Mikołaj Trąba był jednym z najwybitniejszych prymasów w całym 600-leciu. Pochodził wprawdzie z rodu szlacheckiego, ale wiadomo, że był nieślubnym dzieckiem księdza, adoptowanym przez ojczyma Wilhelma Trąbę. Talenty wyniosły go do ważnych urzędów kościelnych i świeckich, ale pozycja, jaką zdobył w czasach Władysława Jagiełły, wynikała także z faktu, że był spowiednikiem króla. Abp Trąba uczestniczył m.in. w tajnej naradzie Jagiełły ze swym bratem Witoldem w Brześciu nad Bugiem w grudniu 1409 r., kiedy omawiano szczegóły planowanej na kolejny rok kampanii przeciwko Krzyżakom. Wyruszył z królem na tę wyprawę i był świadkiem zwycięstwa pod Grunwaldem. Później przygotowywał dokumenty, którymi strona polska odpowiadała na ataki krzyżackie, oskarżające Jagiełłę o sojusz z poganami i heretykami przeciwko chrześcijańskiemu zakonowi. Abp Trąba skutecznie prezentował to stanowisko podczas soboru w Konstancji. Jednak jego być może największą zasługą był nowatorski pomysł, aby do unii polsko-litewskiej, zawartej w 1413 r. w Horodle, wpisać adopcję herbową najważniejszych litewskich bojarów do polskich rodów. W III tomie swych znakomitych „Dziejów Polski” prof. Andrzej Nowak wspiera tezę prof. Marii Koczerskiej, że adopcja była pomysłem abp. Trąby. Arcybiskup własnego herbu używał rzadko, pamiętając może o dwuznacznych okolicznościach nabycia praw do niego. Mógł więc być wyczulony na kwestię wiarygodności tradycji herbowej szlachty litewskiej. Zaproponował rozwiązanie, które w sensie emocjonalnym stanowiło wręcz fundament Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

Abp Mikołaj Trąba, metropolita gnieźnieński, pierwszy prymas Polski.   Abp Mikołaj Trąba, metropolita gnieźnieński, pierwszy prymas Polski.
gdansk.gdzieco.pl
Legat z urodzenia

Funkcja prymasa nabrała znaczenia w XVI w., kiedy abp Jan Łaski w 1515 r. otrzymał od papieża Pawła III tytuł „legata z urodzenia” (legati nati). Papieski przywilej tylko wzmocnił jego i tak potężną pozycję w państwie. Ten kolejny wybitny prymas, a zarazem wielki kanclerz koronny, walnie przyczynił się do utrwalenia modelu demokracji szlacheckiej. Prymas Łaski był jednym z najważniejszych intelektualistów swojej epoki. Korespondował m.in. z Erazmem z Rotterdamu, a w Rzymie z własnych środków ufundował dom dla polskich studentów. Wraz z tym tytułem papież nadawał prymasowi uprawnienia nuncjusza apostolskiego, który wówczas jeszcze w Polsce nie rezydował. Świadczyło to niewątpliwie o wielkim zaufaniu papieskim i podnosiło rangę urzędu prymasowskiego. Tytuł papieskiego legata dawał prymasowi uprawnienia do zwoływania synodów lokalnych oraz inicjowania i akceptacji przyjmowanych tam statutów. Nadzwyczajna pozycja prymasa Łaskiego oraz jego energiczna działalność miały wpływ na to, że szlachta w dobie reformacji pozostała w większości katolicka.

W 1945 r. także papież Pius XII przekazał nadzwyczajne uprawnienia prymasowi Augustowi Hlondowi, m.in. w sprawach tworzenia nowych prowincji kościelnych, wskazywania kandydatów na biskupów oraz reprezentowania całego Kościoła w Polsce w rozmowach z komunistycznymi władzami. Z tych uprawnień korzystali także kard. Stefan Wyszyński oraz kard. Józef Glemp. Historycy są zgodni, że rola prymasów w przeprowadzeniu nas przez morze komunizmu była ogromna.

Interrex

O zaufaniu, jakie mieli Polacy do urzędu prymasa, świadczył fakt, że po śmierci króla Zygmunta Augusta, kiedy o wyborze władcy miała rozstrzygnąć wolna elekcja, zdecydowano, że w czasie bezkrólewia władzę w Królestwie Polskim i Wielkim Księstwie Litewskim przejmuje prymas Polski. Pierwszym interreksem był abp Jakub Uchański, człowiek światły, wspierający postanowienia Konfederacji Warszawskiej, konstytucji gwarantującej szlachcie swobodę wyznania. Sprawnie pokierował pierwszą wolną elekcją, co nie było łatwe, gdyż uczestniczyło w niej ok. 50 tys. osób. Choć sam głosował na innego kandydata, kiedy okazało się, że wygrał Henryk Walezy, ukoronował go w lutym 1574 r. na Wawelu.

Jak dwunastu innych prymasów, abp Uchański został pochowany w kolegiacie łowickiej, gdyż Łowicz stanowił wówczas własność prymasów i tam rezydował prymas w okresie bezkrólewia. Polityczna rola metropolity gnieźnieńskiego zawsze było ogromna. To on koronował króla i wchodził do kręgu jego najbliższych doradców. W czasie bezkrólewia posiadał dodatkową władzę, zwoływał sejm elekcyjny, wydawał konieczne ustawy, pilnował procedur oraz ogłaszał wynik elekcji. Znaczenie prymasostwa podkreślał fakt, że w XVIII w., od czasu abp. Adama Komorowskiego, prymasi otrzymali prawo do noszenia purpurowych szat kardynalskich, choć wielu z nich kardynałami nie było.

Prymas Polski był symbolem królestwa, i to nie zmieniło się do końca I Rzeczypospolitej. Nic więc dziwnego, że zaborcy podejmowali usilne starania, aby ten urząd zlikwidować. Ofiarą tych praktyk padł abp Ignacy Krasicki, który w naszej tradycji bardziej utrwalony jest jako znakomity, nieraz przekorny poeta, a nie ważny hierarcha kościelny i prymas Polski. Król Prus Fryderyk II zmusił go do zamieszkania w Berlinie i zakazał używania tytułu prymasowskiego. Dyplomacja pruska zaś zabiegała w Rzymie o skasowanie tego tytułu, na co jednak nie było zgody papieża. Prusacy zdołali jedynie osiągnąć to, że w 1821 r. papież dokonał unii personalnej łączącej Gniezno z Poznaniem, co oczywiście osłabiało znaczenie historycznej stolicy prymasowskiej.

Tytuł prymasa Polski przeszkadzał także innym zaborcom. Znana jest opowieść Bolesława Bieruta, który podczas rozmowy ze Stalinem zaproponował uwięzienie kard. Wyszyńskiego. „Zamknąć może każdy głupi” – miał burknąć Stalin. „Mieć własnego prymasa, to byłoby coś” – dodał. Nieświadomie zapewne chciał powtórzyć manewr cara Aleksandra I, który także chciał mieć „swojego” prymasa. Mianował nim metropolitę warszawskiego, a dla odróżnienia od prawdziwego prymasa Polski nadał mu tytuł prymasa Królestwa Polskiego. Rzym, często niezbyt lotny w odczytywaniu knowań Petersburga czy Moskwy, i tym razem nie przejrzał intrygi. W 1818 r. papież zgodził się, aby metropolita warszawski używał tytułu prymasa Królestwa Polskiego. Była to oczywista dywersja wobec urzędu prymasa z Gniezna. Ostatnim metropolitą, któremu przysługiwał tytuł prymasa Królestwa Polskiego, był kard. Aleksander Kakowski, patriota i mąż stanu. Po nominacji na urząd metropolity poznańsko-gnieźnieńskiego w 1926 r. kard. August Hlond postanowił formalnie uporządkować te kwestie. Poprosił Stolicę Apostolską o rozstrzygnięcie kwestii używania tytułu prymasa Polski i od tego czasu nie było już żadnych w tym względzie wątpliwości, że przysługuje on jedynie metropolicie gnieźnieńskiemu.

Swojego prymasa chciał mieć także Wiedeń, dlatego w 1817 r. metropolicie lwowskiemu obrządku łacińskiego wymyślono tytuł prymasa Galicji i Lodomerii. Ponieważ intryga nie otrzymała wsparcia Rzymu, tytuł w Kościele praktycznie nie był używany.

Tradycja zobowiązuje

Po reformach administracyjnych Jana Pawła II z 1992 r. tytuł prymasowski powrócił do Gniezna. Obecny metropolita gnieźnieński abp Wojciech Polak jest 60. prymasem Polski. W tym czasie pierwszoplanową postacią w Kościele w Polsce stał się nie prymas, ale przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Nadal jednak jest to ważny urząd, gdyż symbolizuje zakorzenienie Kościoła w naszej narodowej historii. Zmieniały się granice państwowe, ustroje i systemy, a czasem Polska w ogóle znikała z map Europy, a prymas Polski pozostawał. Nie ma żadnego innego centralnego urzędu w państwie, który trwałby nieprzerwanie od tylu wieków. Uroczystości są więc dobrą okazją do refleksji nie tylko nad historycznym dziedzictwem urzędu prymasa Polski, ale także rolą, jaką może pełnić obecnie. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się