Nowy numer 3/2021 Archiwum

Różność łotrów

Zbawieni to nie ci, którzy byli lepsi od potępionych, tylko ci, którzy żałowali, że nie są lepsi.

Kto nie zna „Dzienniczka” św. Faustyny, często wyobraża sobie, że jest to zbiór takich fajnych, milusich zapewnień Boga pod adresem człowieka, że będzie dobrze. Cokolwiek zrobi – będzie suuuper. No bo to przecież o miłosierdziu Bożym, tak? No tak. Więc to znaczy, że mi Bóg wybaczy (o, zrymowało się). O ile w ogóle będzie miał mi co wybaczać, bo czy to ja jakiś zbój jestem?

Ano właśnie – skoro o tym mowa, to akurat zbój został najszybciej kanonizowanym człowiekiem w dziejach świata, i to jeszcze za życia! Kanonizację przeprowadził sam Jezus, oświadczając zbójowi: „Jeszcze dziś będziesz ze Mną w raju”.

Zaraz ktoś powie: No, skoro nawet takiemu draniowi Bóg wybaczył, to mnie tym bardziej wybaczy.

Rozumowanie takie opiera się na założeniu, że Bóg wybacza każdemu, kto zmieści się w limicie grzechów. A widocznie „dobry łotr” się zmieścił, jeszcze nie przegiął. No bo taki Hitler to już, oczywiście, przegiął.

Guzik. To nie tak. Każdy grzech jest przegięciem i wystarcza, żebyśmy wylądowali w piekle. Nie o limit chodzi, ale o skruchę. Przecież drugi zbój wiszący obok Jezusa robił podobne rzeczy jak ten pierwszy, a jednak nie usłyszał zapewnienia, że będzie w raju. Dlaczego? Bo nie okazał skruchy. Nie żałował – a to zmienia wszystko.

Bóg jest miłosierny i dlatego wybaczy każdy grzech, którego człowiek żałuje. Dokładnie każdy, bez żadnego wyjątku. Ale żal oznacza odwrócenie się od grzechu, a nie przekonanie Boga, że jestem fajny. Nie oznacza też udowodnienia Bogu, że muszę Go obrażać, bo „jestem tylko człowiekiem”. Ta ostatnia fraza jest ulubionym wytrychem dla tych, którzy chętnie przyjęliby Boże miłosierdzie, ale bez konieczności nawracania się.

Coś takiego zaprezentował ongiś znany mi człowiek, który po latach życia w rodzinie porzucił żonę i dzieci, i zorganizował sobie „młodszy model”. Powiedział o swojej kochance: „Ona jest taka piękna, że Bóg mi to wybaczy”. Innymi słowy: Ten grzech jest zbyt atrakcyjny, żebym mógł go odrzucić. Będę Cię więc obrażał, a Ty nagrodzisz mnie wiecznym szczęściem.

Gdyby to tak działało, Bóg nie wysilałby się tak bardzo, żeby skłonić ludzi do przyjęcia Jego miłosierdzia. Widocznie bez tego grozi nam coś potwornego. Bóg nie poszedłby na krzyż, gdyby chodziło o drobiazg.

Faustyna zanotowała słowa Jezusa: „Jeżeli nie przekonała was o miłości mojej śmierć moja, to cóż was przekona? (...) Są dusze, które gardzą moimi łaskami i wszelkimi dowodami mojej miłości; nie chcą usłyszeć wołania mojego, ale idą w przepaść piekielną. Ta utrata dusz pogrąża mnie w smutku śmiertelnym. Tu duszy nic pomóc nie mogę, chociaż Bogiem jestem, bo ona mną gardzi”.

Bóg nie może pomóc człowiekowi? A tak. Temu, który nie chce pomóc sobie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także