Nowy numer 12/2019 Archiwum

Jak traktować deklarację?

W 1957 roku mieliśmy traktaty rzymskie. Teraz mamy tylko deklarację. Warto o tym pamiętać, oceniając wagę jubileuszowego szczytu UE w Rzymie.

Jaka jest różnica między deklarowaniem czegoś a rzeczywistym traktowaniem kogoś lub czegoś – każdy z nas wie. W deklaracjach zazwyczaj jesteśmy mocni. Traktowanie wychodzi już różnie. Czasem ze słabości, czasem z wyrachowania. W pewnym sensie podobnie jest w przypadku umów międzynarodowych: deklaracje są ważne, ale nie zobowiązują tak bardzo, jak umowy rzeczywiste, którymi w przypadku Unii Europejskiej są traktaty. Deklaracja siłą rzeczy jest dość ogólna, wyznacza pewien kierunek, ale dopiero przełożenie tego na język prawny w formie traktatu pozwala mówić o kształcie danego projektu.

Warto o tym pamiętać, debatując nad tym, co wydarzyło się w Rzymie. Nie żeby deklaracja rzymska była czymś nieistotnym. Przeciwnie, powiedzenie sobie czegoś głośno, ogólna wizja drogi, którą chce się iść, nawet jeśli wymaga to jeszcze ukonkretnienia, jest jak najbardziej potrzebna. „Nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria”, powtarzał Karl Popper. Tyle tylko, że nie ma się co oszukiwać co do kierunku, jaki deklaracja wyznacza: dwie prędkości Unii, o których tak często mówi się na Zachodzie, nie tylko są rzeczywistością od lat, ale teraz jeszcze mamy zapowiedź pogłębienia tego nieuchronnego podziału.

Oczywiście na potrzeby wizerunkowe w deklaracji mamy zapis, że „będziemy działać wspólnie” i że „uczynimy UE silniejszą (...) dzięki jeszcze większej jedności [podkreślenie moje – J.Dz.]”, ale tak naprawdę kluczowe są te słowa: „Będziemy działać wspólnie na poziomie, który pozwoli odnieść rzeczywiste dobre skutki, bez względu na to, czy miałby to być poziom Unii Europejskiej, poziom krajowy, regionalny czy lokalny”. Z jednej strony – nic nowego. Dotąd też mieliśmy różne prędkości: jedni są w strefie euro, inni nie są; jedni mają Schengen, inni nie. I tak dalej. Tyle tylko, że nigdy dotąd takie deklaracje nie padały w żadnych dokumentach. Dwie, a nawet trzy prędkości po prostu „się działy”. Jeśli teraz autorom – dużej części – tak bardzo zależało na tym zapisie, to jest to jednoznaczna deklaracja, że kolejnym krokiem będzie jakieś traktatowe umocowanie tego, co padło w deklaracji.

Trochę „ironią języka” jest fakt, że w angielskiej i francuskiej wersji deklaracji to zdanie o skuteczności zawiera słowa: „at the level that makes a real difference” oraz „au niveau qui fait réellement la différence”. Gdyby przetłumaczyć to dosłownie, powiedzielibyśmy: „na poziomie, który czyni różnicę” (!). Oczywiście to idiomy, które akurat w tym przypadku należy tłumaczyć tak, jak jest w przekładzie polskim, czyli jako osiąganie dobrych efektów. Ale ironia – zwłaszcza w kontekście dwuznaczności całej deklaracji – jednak pozostaje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • gut
    26.03.2017 13:08
    『Jak traktować deklarację?』Myślę, że czas pokaże... :-)) ┏▷Stanisław Jerzy Lec◁┓ ⭚ ⭛ ⭜ ⭝ ┏▷Trafiłem obok? Tam był mój cel.◁┓ ;->
  • Stefan1
    26.03.2017 15:28
    Deklaracja ta jest manifestacją jedności. Tylko pytanie : na ile poważną za sprawą ubioru pani Szydło promującą kolor szat Judasza na wszelkich obrazach znanych współcześnie. O reszcie symboliki kanarkowego koloru nie wspomnę bo wiadomo - cenzura.
    doceń 7
  • Chrobry
    27.03.2017 08:08
    Każde Państwo musi mieć świadomość swojej odrębności oraz wspólnoty z innymi narodami. Polityka PiS mi odpowiada, gdyż mają świadomość godności Narodu i Państwa. Wizja lewacka Europy wymieszanej narodowo i kulturowo, bez odniesień do chrześcijaństwa, byłaby powtórką z historii Związku Sowieckiego. Dlatego dziwię się liberałom i lewicy, że jedność widzą jako rozmycie i nihilizm, a patriotyzm widzą jako faszyzm.
  • Gość
    27.03.2017 14:49
    Deklaracja Rzymska, którą podpisało 27 przywódców państwa jest deklaracją jedności i woli politycznej UE. Warto pamiętać, że 10 lat temu Deklaracja Berlińska w 50-lecie nie została podpisana przez przywódców państw członkowskich (a tylko przez 3 liderów ówczesnej UE) - zatem pod tym względem jest pewien postęp i sukces.

    Dla mnie ciekawy jest zapis deklaracji ze str. 2: "Pojedynczo zostalibyśmy zmarginalizowani przez globalną dynamikę. Razem mamy największą szansę wpływać na nią oraz bronić naszych wspólnych interesów i wartości." I najważniejsze nie zostało dopisane: jak chcemy definiować te "wartości": czy nadal ma to być filozofia grecka, prawo rzymskie i wiara chrześcijańska.

    Jeśli tak to mamy powody do świętowania.
    A jeśli nie?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.