Nowy numer 43/2020 Archiwum

Gender wciąż w szkole

Mimo zmiany rządu wciąż obowiązują przepisy, które umożliwiają środowiskom LGBT seksedukację i wprowadzanie w szkołach ideologii gender.

Wydawało się, że zmiana rządu z lewicowo-liberalnego na odwołujący się do wartości prawicowych, a w szczególności chrześcijańskich, położy kres deprawowaniu dzieci w szkole, m.in. poprzez edukację seksualną, która sprowadza się np. do instruktażu uprawiania seksu. Wielu rodziców zaniepokojonych lewicową rewolucją obyczajową, którą przeprowadzał rząd PO-PSL, poparło PiS, licząc na to, że partia ta zahamuje niebezpieczne nurty i ochroni dzieci przed demoralizacją. Jednak obecna większość rządząca nie zmienia przepisów, które umożliwiają promocję ideologii gender w szkole.

Pod pozorem antydyskryminacji

Do redakcji GN przysyłane są listy zaniepokojonych rodziców. „Jestem ojcem dziecka, które rozpoczęło edukację w technikum w Warszawie. Na zebraniu Rady Rodziców jedna z nauczycielek zaproponowała warsztaty antydyskryminacyjne. W ich przeprowadzeniu pomagać jej mają takie organizacje jak Koalicja na rzecz Antydyskryminacji i Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego. Wiem, że te organizacje pod płaszczykiem walki z dyskryminacją propagują zachowania homoseksualne i walczą z tradycyjnym modelem rodziny. Niestety, głosami większości rodziców 13 do 4 projekt uzyskał akceptację i dofinansowanie Rady Rodziców”.

Inny list pokazuje metodę stosowaną przez ideologów gender. „Nasz syn chodzi do II klasy gimnazjum państwowego. Na początku roku szkolnego na zebraniu wychowawczyni przekazała rodzicom informację, że jest możliwość warsztatów antydyskryminacyjnych. Rozdała ulotki informujące o szkoleniu, na których był ogólny plan zajęć i nazwa organizacji je przeprowadzającej. Poprosiliśmy o szczegółowy scenariusz lekcji, gdyż chcieliśmy wiedzieć, jakie konkretne treści będą przekazywane naszemu synowi. Nie otrzymaliśmy ich. Warsztaty odbyły się bez udziału naszego dziecka, od innych uczniów syn dowiedział się, że była to seksedukacja i m.in. przekonywanie, że małżeństwo to nie tylko związek kobiety i mężczyzny”.

Indoktrynacja i demoralizacja

Środowiska lewicowo-liberalne od lat dążą do tego, aby organizacje promujące treści wypływające z ideologii gender mogły prowadzić działalność edukacyjną w szkołach. W działaniach tych wspierał je poprzedni rząd PO-PSL. Ówczesna minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska wprowadziła do podstawy programowej wychowania przedszkolnego i ogólnego z 2014 r. pojęcia tolerancji i dyskryminacji. Natomiast rok później, 6 sierpnia, wydała rozporządzenie o edukacji antydyskryminacyjnej, które obowiązuje do dziś. To właśnie na to rozporządzenie powołują się organizacje związane z ruchem LGBT, składając szkołom oferty szkoleń. Pozornie ich program jest godny polecenia, np. dzieci mają być uczone właściwego odnoszenia się do osób niepełnosprawnych. Jednak gdy zaczną się konkretne zajęcia, jest on często rozszerzany o treści związane z płciowością. W „Raporcie o wprowadzaniu ideologii gender w polskich szkołach, stan na 24 stycznia 2017 r.”, znajdują się przykłady takich praktyk. W scenariuszu autorstwa Marty Konarzewskiej (zeszyt 6 „Otwarta Rzeczpospolita”) znajduje się opis warsztatów Edukacji Antydyskryminacyjnej, których celem jest wypracowanie postaw antyhomofobicznych i antytransfobicznych. Oto on: „Zajęcia prowadzone metodą dramy: Uczniowie i uczennice losują kartki z przydzielonymi sobie rolami orientacji seksualnych. Klasa ma wspólnie przedyskutować to, jak powinna się zachować wobec faktu, że jedna z osób w klasie jest seksualnie/płciowo odmienna. Wszyscy wiedzą, że osoba, o której mowa, jest na sali obecna, ale nie wiedzą, że nikt nie otrzymał roli »hetero«. Wejście w role osób homo-, bi- i transseksualnych służy możliwie najdokładniejszemu utożsamieniu się z perspektywą osoby o odmiennej seksualności, by poznać negatywne odczucia z tym związane. Usiłując ukryć swoją odmienność, uczniowie przybierają nowe imiona. Po zakończeniu dramy dla wzmocnienia odczuć odgrywanej roli każdy uczestnik ma przedstawić grupie swoje wrażenia”.

Jest to klasyka ideologii gender zakładającej istnienie płci kulturowej, którą można wybrać. Wczucie się w sytuację tych osób ma początkowo prowadzić do emocjonalnego zaangażowania się po ich stronie, a w następnym kroku do akceptacji i uznania wszystkich orientacji seksualnych za normę.

Otwarcie do szkół wchodzą pro- pagatorzy seksedukacji, np. z organizacji Ponton. W ofercie edukacyjnej skierowanej do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych mają nauczanie o sześciu metodach antykoncepcji, włącznie z mechaniczną i chirurgiczną. Przypomnijmy, że w gimnazjum uczą się dzieci między 13. a 15. rokiem życia.

Odraza wobec grzechu jest dyskryminacją?

Część organizacji antydyskryminacyjnych promuje tworzenie w szkołach Kodeksów Równego Traktowania. Przeanalizowaliśmy niektóre z nich. W większości są tam pożądane treści, np. zakaz dyskryminacji z powodu narodowości, pochodzenia etnicznego, koloru skóry, wyznania, płci, niepełnosprawności czy zamożności. Ale jest też zakaz dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej. Co się za tym kryje? W Kodeksie Równego Traktowania V LO w Kielcach jako przykład homofobii jest podane: „Odczuwanie odrazy na myśl lub na widok osób homoseksualnych okazujących sobie uczucie, podczas gdy takie samo zachowanie ze strony osób heteroseksualnych nie powoduje takich reakcji”. Licealiści są więc uczeni, że odraza na widok aktu homoseksualnego, który jest poważnym nieuporządkowaniem moralnym, to wyraz dyskryminacji.

Pod hasłami antydyskryminacji często pojawiają się postulaty uderzające w etykę katolicką. Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej sformułowało znamienne postulaty. Wśród nich jest „żądanie” wprowadzenia do szkół tematyki przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także wycofania podręczników szkolnych zawierających treści homofobiczne i transfobiczne. Gdyby tak się stało, trzeba by usunąć ze szkół podręczniki, które mówią o tym, że transseksualizm jest chorobą (co stwierdza nawet liberalna Światowa Organizacja Zdrowia), bo przytoczenie tego faktu z pewnością przez ruchy LGBT będzie uznane za transfobię.

Stop gender

Liczne organizacje prorodzinne apelują do minister edukacji Anny Zalewskiej o wycofanie rozporządzenia o edukacji antydyskryminacyjnej, które daje prawną podstawę do działalności organizacji LGBT w szkołach. Wśród ruchów przeciwstawiających się propagandzie LGBT w placówkach oświatowych są m.in. Stop Deprawacji w Edukacji, Inicjatywa Stop Seksualizacji Naszych Dzieci czy autorzy wspomnianego raportu – Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza. Ci ostatni otrzymali z Ministerstwa Edukacji wyjaśnienie, dlaczego MEN nie podejmuje działań, które chroniłyby dzieci przed demoralizacją.

Ministerstwo informuje, że zadaniem szkoły jest prowadzenie działań wychowawczych i profilaktycznych w zakresie antydyskryminacji. Współpraca szkoły z organizacjami pozarządowymi może się odbywać tylko za zgodą dyrektora szkoły, po uzyskaniu pozytywnej opinii rady szkoły i rady rodziców. Dalej MEN obszernie wyjaśnia, że zadaniem szkoły jest kształcenie w uczniach norm współżycia między ludźmi, w tym sposobów przeciwstawiania się przejawom nietolerancji. Ministerstwo nie odniosło się jednak do zasadniczego problemu, jakim jest udział MEN w obronie dzieci przed deprawacją.

Prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza Waldemar Wasiewicz tłumaczy GN, że absolutnie żadna osoba, także homoseksualna, nie powinna być dyskryminowana. Jednak nie można się zgodzić, aby w szkołach odbywała się promocja zachowań homoseksualnych. Dlatego uważa, że zarządzenie wydane przez poprzednią minister powinno być wycofane.

Poseł PiS Piotr Uściński, jeden z inicjatorów akcji „Szkoła przyjazna rodzinie”, broni ministerstwa. – Minister edukacji w tym rozporządzeniu nie stwierdza, że działania antydyskryminacyjne mają polegać na deprawowaniu młodzieży. Szkoła musi uczyć, że nikogo nie można dyskryminować – podkreśla w rozmowie z GN. Zwraca też uwagę, że jeśli wykreślimy z programów walkę z dyskryminacją, to środowiska LGBT będą wchodzić do szkół pod innym pretekstem, np. profilaktyki HIV. Jego zdaniem wyjściem z sytuacji jest uświadamianie rodzicom i dyrektorom szkół, jakie treści mogą być przekazywane dzieciom na takich zajęciach, aby mogli w pełni świadomie podejmować decyzję, czy chcą, aby ich dzieci w nich uczestniczyły.

Jest jednak jeszcze inne wyjście. Treści przekazywane w szkole powinny być zgodne z obowiązującym prawem, a MEN powinien pilnować, aby nie demoralizowały one młodzieży. Stąd na przykład środowiska LGBT nie powinny uczyć, że związek osób jedno- płciowych jest małżeństwem, gdyż zgodnie z naszą konstytucją jest nim tylko związek kobiety i mężczyzny. Z kolei przekazywanie dzieciom poniżej 15. roku życia treści o charakterze pornograficznym jest przestępstwem zagrożonym karą do 2 lat więzienia, a za takie z pewnością można uznać niektóre instruktaże o zakładaniu prezerwatywy czy sposobach masturbacji. Państwo nie może zrzucać z siebie odpowiedzialności za przestrzeganie prawa i treści podawane w szkole. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama