Nowy numer 41/2019 Archiwum

Europa samobójczej prędkości

Czy Polska, pozostając w Europie „drugiej prędkości”, naprawdę dużo by straciła?

Jeśli jedziemy samochodem, lubimy często nadepnąć pedał gazu. Ale zbyt wysoka prędkość na drodze nie jest dobra. Przy wielkiej prędkości trudniej jest wyhamować samochód, lub opanować go, gdy napotkamy na drodze przeszkodę. Co więcej, jeśli nie do końca wiemy, gdzie jedziemy, przy wysokiej prędkości łatwo możemy zgubić ważny zjazd z autostrady. Dzisiaj do samochodu można porównać właśnie Unię Europejską. Cześć pasażerów mówi o zwiększeniu prędkości, niektórzy chcieliby się nawet przesiąść do osobnego, szybszego samochodu.

Trzymając się porównań samochodowych, ostatnie przyśpieszenie kosztowało Unię Europejską wpadnięcie w poślizg, z którego do dzisiaj nie umie wyjść. Niedługo po utworzeniu strefy euro doszło do takiego kryzysu gospodarczego, że niektóre kraje spotkały się ze spadkami PKB po raz pierwszy od II wojny światowej. Kiedy USA, od których zaczął się kryzys finansowy, wyszły już dawno na prostą, Europa dalej nie może poradzić sobie z kryzysem wspólnej waluty. Zadziałał negatywny efekt przyśpieszonej integracji. Kraje strefy euro, pozbawione możliwości prowadzenia własnej polityki, nie były w stanie odpowiedzieć na kryzys. A Europejski Bank Centralny okazał się organem zbyt ociężałym, aby go opanować. Jednocześnie EBC nie umiał pogodzić sprzecznych oczekiwań w kwestii polityki monetarnej ze strony państw strefy euro.

Problemem Unii Europejskiej jest też fakt, że nie bardzo wiadomo, dokąd ten „samochód” ma jechać. A więc zwiększanie prędkości może spowodować minięcie ważnego „zjazdu z autostrady”. Pogłębienie integracji (czyli sama jazda przed siebie) nie może być celem samym w sobie. Integracja europejska ma w swojej definicji wzmocnić nas w rywalizacji z USA i rodzącymi się potęgami Chin i Indii. Ale czy do osiągnięcia tego celu służyć ma właśnie centralizacja władzy na kontynencie? W poprzednich wiekach zwycięstwo w rywalizacji z cywilizacjami Chin czy islamu dało Europie raczej, właśnie brak jednego centrum politycznego i rywalizacja europejskich państw narodowych.

Ostatnią kwestią jest to, czy kierunek jazdy Europy pierwszej prędkości jest rzeczywiście tożsamy z kierunkiem, który powinna obrać Polska. Pogłębienie integracji w Unii większej prędkości wiązałoby się zapewne ze wspólnym budżetem, harmonizacją większości podatków, uwspólnotowieniem długów czy większą koordynacją polityki socjalnej. Czy chcielibyśmy w związku z tym płacić podatki takie jak Francuzi, spłacać długi Włochów i łożyć na niemieckich bezrobotnych imigrantów? Dodatkowo w założeniu koncepcji Europy dwóch prędkości Unia miałaby się pewnie podzielić wzdłuż granicy między zachodnią a środkową Europą. Ale to właśnie ta środkowa Europa notuje zdecydowanie szybszy wzrost gospodarczy niż jej zachodnia część. Więc kto byłby wtedy unią większej prędkości?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bartosz Bartczak

Redaktor serwisu gosc.pl

Ekonomista, doktorant na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach specjalizujący się w tematyce historii gospodarczej i polityki ekonomicznej państwa. Współpracował z Instytutem Globalizacji i portalem fronda.pl. Zaangażowany w działalność międzynarodową, szczególnie w obszarze integracji europejskiej i współpracy z krajami Europy wschodniej. Zainteresowania: ekonomia, stosunki międzynarodowe, fantastyka naukowa, podróże. Jego obszar specjalizacji to gospodarka, Unia Europejska, stosunki międzynarodowe.

Kontakt:
bartosz.bartczak@gosc.pl
Więcej artykułów Bartosza Bartczaka

Zobacz także

  • Stefan1
    07.03.2017 19:11
    Panie Bartczak czy pan myśli co pisze? Imigranciw Niemczech mają się lepiej jak pracujący w Polsce. Baa, polscy bezdomni w Niemczech czują się bezpieczniej nieźli w swoim kraju. A pan takie banialuki wypisuje ?
  • Gość
    07.03.2017 22:52
    No, wybitna analiza. Zaczyna się racjonalizowanie porażki. Publicystyczni giermkowie oszalałego PiS, które w ogóle nie prowadzi ŻADNEJ polityki zagranicznej i które przez swą indolencję doprowadzi do wyeliminowania Polski z politycznej ekstrraklasy europejskiej, już - jak widzimy - zabrali się do roboty. Nieuctwo i zacietrzewienie pisowskich indolentów sprawiają, że ich fanatyczne zapatrzenie w Brexit nie pozwala im dostrzec jednej prostej czywistości: Anglia jst wyspą i nie sąsiaduje z Rosją. Od czego Anglia dostanie niestrawności - Polska dostanie skrętu kiszek. A poza tym: historia osądzi was, propagandyści pisowscy, za niewykorzystanie szansy pozytywnego zrównoważenia relacji polsko-niemieckich (jak realizują to Francuzi). Wolicie - dla utrzymania władzy - judzić i ciągle reaktywować antyniemiecki resentyment, mimo że są już inne Niemcy przy tej samej Rosji. Ponownie powtórzmy: Polska nie Anglia, nie jest wyspą.
    doceń 6
  • trzinaalli
    08.03.2017 09:02
    Może część Europy uznała, że na drodze zbyt wolno jedzie jakiś zawalidroga i chce go wyprzedzić, stwarzając przy tym zagrożenie dla siebie i innych.
    doceń 2
  • Gość
    08.03.2017 17:51
    Co za bzdury ,cytuje :" Pogłębienie integracji w Unii większej prędkości wiązałoby się zapewne ze wspólnym budżetem, harmonizacją większości podatków, uwspólnotowieniem długów czy większą koordynacją polityki socjalnej." Pan redaktor chyba sam to sobie wymyslil dla hejtu . Jak na razie nic takiego jak wspolny budzet , wspolne dlugi albo harmonijne podatki w Unii Europejskiej nie istnieje i sie nie planuje . Kazde panstwo UE ma swoja polityke socjalna i podatkowa i bardzo rozna w zaleznosci od panstwa . jak na razie Polska dostala o wiele wiecej pieniedzy z UE niz tam wplacila . Jak sie bralo pieniadze z UE to bylo dobrze a jakby trzeba bylo cos dac to juz niedobrze ?
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji