Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Cykl na Mauritiusie

Kobiety na cudnej wyspie, biedne i często niepiśmienne, potrzebują pani Agnieszki. A ona... potrzebuje ich.

Gdy Agnieszka Kieniewicz, absolwentka Instytutu Studiów nad Rodziną, wyjechała do Brukseli, by studiować... teologię pastoralną, nie sądziła, że już niedługo jej życie odwróci się o 180 stopni. A miłość do Benoit Duvergé będzie tylko początkiem. Początkiem wyjątkowego życia na... Mauritiusie.

Narzeczonych studia pastoralne

– Studiowałam teologię pastoralną, bo to moja pasja. Benoit na studia wysłał jego biskup, z diecezji Port-Louis, obecny kardynał Maurice Piat. Benoit pracuje dla diecezji, m.in. koordynuje nauczanie katechezy na wyspie – opowiada pani Agnieszka.

Więc życie potoczyło się tak, że Polka, warszawianka, zakochana w swoim kraju i historii, która u swojego boku, oczami wyobraźni, widziała... warszawskiego powstańca, zakochała się bez pamięci w obywatelu Mauritiusa. Który błękitnookiego, jasnowłosego powstańca bynajmniej nie przypomina. – Ale gdy Benoit poznał naszą historię, zafascynował się nią. I gdy tylko jesteśmy w Polsce, w Warszawie, sam pilnuje, by nawiedzić groby bohaterów, miejsca związane z powstaniem – opowiada Agnieszka.

Od poznania Agnieszki i Benoit do ślubu krótka była droga. I już w 2008 r. zostali małżeństwem. Ślub u warszawskich jezuitów. Po francusku. – Jeszcze przed ślubem ustaliliśmy, że przynajmniej na jakiś czas zamieszkamy na Mauritiusie. Benoit miał tam swoją pracę, ważne misje. Okazało się szybko, że ja również...

Więc Agnieszka Kieniewicz-Duvergé na Mauritiusie najpierw pracowała jako nauczycielka. I to była dobra... szkoła. Tamtejszej kultury, niuansów, nastrojów społecznych. Życia. Bo pracowała w szkole prywatnej, bardzo drogiej, głównie dla tzw. białych. I dodatkowo w szkole męskiej, katolickiej, opłacanej przez państwo, dla uczniów biedniejszych, Kreoli. Dwa miejsca, dwa światy. Mauritius w pigułce. – Uczyłam katechezy. Trudno było momentami, bo choć uczyłam dwa równoległe światy, to poziom zaniedbań w edukacji religijnej był jednakowo ogromny. Przekazywałam wiarę najlepiej jak mogłam. I na poziomie serca, i na poziomie rozumu. Dziś myślę, że to było szaleństwo: biała kobieta w męskiej szkole, mówiąca o Bogu... Ale może takie szalone metody się sprawdzają, bo moi uczniowie nigdy nie spali – co jest osiągnięciem. A do tej pory, gdy mnie spotykają, poznają i pozdrawiają – wspomina Agnieszka. I uśmiecha się na taki choćby radosny moment, gdy podczas omawiania historii o Łazarzu pomyliła biednego Łazarza z... jaszczurką. Po francusku {BODY:BBC}lézard{/BODY:BBC} i {BODY:BBC}Lazare{/BODY:BBC}.

Akcja Rodzina!

Po roku Agnieszka otrzymała zaproszenie od organizacji L'Action Familiale, która na Mauritiusie zajmuje się rodziną, jej ochroną, i od lat wprowadza w życie multikulturowej wysepki katolickie wartości... – Rozmowa kwalifikacyjna trwała ponad dwie godziny. Poważna sprawa. Jednak się udało i zostałam w L'Action, w departamencie rodziny.

Pani Agnieszka rozpoczęła nowy cykl życia. Co to oznacza? W dużym skrócie praca Agnieszki to praktyczne połączenie teologii ciała i teologii pastoralnej w jedno, bardzo konkretne, działanie w terenie. Wśród kobiet i mężczyzn Mauritiusa, wśród tamtejszych rodzin. Rodzin w ogromnej większości hinduskich i muzułmańskich. Rodzin tylko w 20 proc. katolickich.

Organizacja została założona w latach 60. ubiegłego wieku przez ówczesnego kardynała Jeana Margéota jako odpowiedź na pomysły władz, by „ograniczać przyrost naturalny”. Ograniczanie było rozumiane jako sterylizacja kobiet najbiedniejszych i słabo wykształconych. – Nieludzkie, prawda? Więc kardynał powiedział: „Non possumus” i powstała organizacja, której celem było przekazywanie mieszkańcom Mauritiusa dobrej alternatywy w postaci obserwacji naturalnego cyklu kobiety. Przedstawiciele L Action zaczęli pracować u podstaw, chodzić od mieszkania do mieszkania, rozmawiać, uczyć obserwacji, tłumaczyć – opowiada Agnieszka. I co może zadziwić Europę, mieszkanki Mauritiusa słuchały (i słuchają!) chętnie. A zasady proponowane przez tzw. edukatorów są im bliskie. I naturalne. – Może dlatego, że ludzie żyją tam prosto, w bliskim kontakcie z przyrodą i naturą? – zastanawia się Agnieszka. – Niestety, również na terenie Mauritiusa działają organizacje międzynarodowe, których celem jest promocja antykoncepcji czy aborcji. Jednak my cieszymy się ogromnym społecznym zaufaniem. I również zaufaniem rządu.

Praca Agnieszki polega na koordynacji działań kilkudziesięciu edukatorek. Bywa, że również sama chodzi po domach. – Nasze edukatorki to prawdziwe siłaczki. Jeżdżą, starają się, ciężko pracują. Docierają do świadomości tamtejszych kobiet, hindusek i muzułmanek. To są bohaterki. Bardzo je podziwiam – mówi Agnieszka. – Chodzimy do kobiet, które żyją w bardzo skromnych warunkach, proponujemy pomoc w obserwacji własnego ciała. Rozdajemy termometry, kajety do zapisywania objawów. Towarzyszymy kobiecie przez pół roku. Odbieramy telefony o każdej porze dnia i nocy. Niektóre panie są niepiśmienne, żyją w biedzie... Rozmawiamy też z mężczyznami, mężami. Bo bez ich zgody nie można by przecież uczyć naturalnych metod rozpoznawania płodności – podkreśla. I dodaje, że praca w terenie daje konkretne skutki: prócz nauczenia (z dobrym skutkiem) zasad NPR, kobiecego cyklu, zmniejsza się liczba przypadków agresji wobec kobiet. Na Mauritiusie – wśród hinduistów i muzułmanów – z poszanowaniem godności kobiecej bywa różnie. I tu właśnie rola edukatorek, by pokazać piękno relacji damsko-męskich i by zarazić afirmacją życia. Wtedy żona staje się partnerem i przyjacielem. I choć brzmi to może idealistycznie, skala przemocy się zmniejsza. Operowanie „językiem zachwytu” w mówieniu o relacjach małżeńskich, płodności, radości, dialogu daje wymierne, pozytywne efekty.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji