Nowy numer 29/2021 Archiwum

Bolesna konieczność?

Prawdopodobnie już w listopadzie rozpoczną się ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej. To „horror” czy smutne wydarzenie, które może przybliżyć do prawdy?

Od kiedy Prokuratura Krajowa ogłosiła konieczność ekshumacji wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej (prócz tych, którzy zostali skremowani), ­atmosfera wokół sprawy staje się coraz gorętsza. Emocje rosną. Trudno się dziwić: ekshumacja to wydarzenie dramatyczne. Z drugiej strony wzrost napięcia nie służy ani przeciwnikom, ani zwolennikom ekshumacji. Nie służy też obserwatorom, Polakom, którzy nie do końca rozumiejąc istotę sprawy, gubią się w skrajnych komentarzach i pytaniach. Czy ekshumacje ofiar smoleńskich są naprawdę konieczne?

Sprawa polityczna?

Przeciwnicy ekshumacji postrzegają wydarzenie jako „polityczne”. Z wielu komentarzy przebija opis władzy, która po trupach dąży do rozdrapywania ran.

Tymczasem o konieczności ekshumacji, najpierw cicho, potem coraz głośniej, mówiło się już w 2010 roku. Wraz z wątpliwościami, wraz z kolejnymi doniesieniami na temat wydarzeń z Moskwy (o fatalnym traktowaniu ofiar, błędach i bałaganie) wielu obserwatorom ekshumacje wydawały się nieuniknione. A momentem absolutnie przełomowym było ujawnienie w 2012 r. zamiany ciał Anny Walentynowicz i Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Zamiana wyszła na jaw właśnie po ekshumacji. I była wielkim szokiem dla obu rodzin, które uczestniczyły w pracach identyfikacyjnych w Moskwie. Bo wcześniej były absolutnie pewne co do tożsamości swych bliskich

Po tym wydarzeniu część rodzin innych ofiar zaczęła otwarcie pytać: czy mój bliski leży w tym grobie, który nawiedzam? Rodziny wyrzucały też sobie brak konsekwencji, by wszystkiego dopilnować podczas powrotu ciał bliskich do Polski, by wymusić na prokuraturze otwarcie trumien, dokonania sekcji w Polsce. Już w 2012 r. w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” Ewa Szczygło – siostra śp. Aleksandra Szczygły – mówiła: „Byliśmy pogrążeni w głębokim cierpieniu po stracie ukochanego brata. Zaufaliśmy zapewnieniom przedstawicieli naszego państwa, którzy wówczas przekonywali nas, że wszystko zostanie dopełnione z największą starannością. Teraz za to płacimy. Myślę, że winni tej obecnej bolesnej sytuacji, w której zostały postawione wszystkie rodziny ofiar katastrofy, są tak Rosjanie, jak i przedstawiciele władz naszego państwa”. Ewa Szczygło nie wykluczała wtedy konieczności ekshumacji brata, mimo że rodzina przeżyła, niedługo po pogrzebie, konieczność tzw. dochówku fragmentu ciała znalezionego jakiś czas po katastrofie.

Po ekshumacji A. Walentynowicz i T. Walewskiej-Przyjałkowskiej odbyło się jeszcze siedem ekshumacji. Okazało się, że jedynie trzy ciała nie zostały zamienione Trudno się dziwić, że obawy wielu rodzin rosły i niektóre z nich, jak np. ministra Merty, kilka lat temu same złożyły w prokuraturze wniosek o ekshumację.

Absolutne „nie”

Z komunikatu Prokuratury Krajowej: „Wszechstronne badania sekcyjne, także przy użyciu tomografii komputerowej, w zakresie toksykologii i DNA, będą miały istotne znaczenie dla określenia obrażeń ofiar i przyczyny ich śmierci, a także dla zrekonstruowania przebiegu katastrofy i jej przyczyn. Będą miały zatem istotne znaczenie dla wyjaśnienia podstawowych wątków śledztwa, mimo upływu kilku lat od czasu katastrofy (...). W przypadku sześciu z dziewięciu osób, których ekshumacji dokonano, doszło do zamiany ciał. Badania te są niezbędne także dla ostatecznej identyfikacji ofiar, których ciała zostały przywiezione do Polski w zaplombowanych trumnach, i ustalenia, czy rodziny rzeczywiście pochowały swoich bliskich (...). Celem zagwarantowania, że badania ciał zostaną przeprowadzone w sposób maksymalnie fachowy, z zachowaniem najwyższych standardów, oprócz najlepszych polskich biegłych mają wziąć w nich udział zagraniczni eksperci o międzynarodowej renomie”.

Mimo że decyzję o ekshumacji obecnie podejmuje prokuratura, a w świetle przepisów nie musi prosić o zgodę bliskich zmarłego, część rodzin smoleńskich protestuje. „Poszukiwanie w grobie mojej żony dowodów na wyimaginowany zamach uważam za zbędne, nieludzkie i zdecydowanie protestuję przeciwko decyzji ekshumacji” – napisał Paweł Deresz w liście otwartym do prokuratora Marka Pasionka. „Czego pan szuka w grobie mojej żony? Można odnieść wrażenie, że jest pan zwolennikiem obłędnej teorii dotyczącej zamachu na pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jeśli tak, to jakimi dowodami pan dysponuje?”. Deresz dodaje, że wcześniejsze ekshumacje nie wniosły niczego nowego do śledztwa.

Izabella Sariusz-Skąpska, która w bardzo ostry sposób sprzeciwia się ekshumacji, w programie „Kropka nad i” komentowała: „Nie mówię w tej chwili o bracie, który wykopuje brata, tylko o przywódcy jednej partii, który robi gest, którego ja nie rozumiem. To jest naruszenie elementarnego tabu cywilizacji zachodniego człowieka (...). Po co ekshumacje, jeśli było już dziewięć? W dziewięciu trumnach nie znaleziono ani śladów trotylu, ani jakichś przedziwnych substancji (...)Widocznie w dziesiątej już się znajdzie. Albo w jedenastej, albo w trzydziestej siódmej”

Bolesne, lecz konieczne

Z sondaży opinii publicznej wynika, że większość Polaków opowiada się przeciwko ekshumacjom. Z wypowiedzi medialnych można natomiast wysnuć wnioski, że spora większość rodzin ofiar również jest takim działaniom przeciwna.

Barbara Stasiak, żona śp. Władysława Stasiaka: – Nie badałam nastrojów wszystkich rodzin, nie rozmawiałam z każdą z nich. Jednak wydaje się, że przedstawiane w mediach nastroje dotyczą tylko pewnej części zainteresowanych osób. Tej głośniejszej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama