Nowy numer 42/2019 Archiwum

Filmy zostały

Osadzone w polskich realiach, historii i tradycji filmy Andrzeja Wajdy trafiały do widzów na całym świecie, będąc wizytówką polskiej kultury.

Nazwisko Andrzeja Wajdy od wielu lat znajduje się w każdym światowym leksykonie filmowym. Trudno sobie zresztą wyobrazić polską kinematografię po II wojnie światowej bez filmów Wajdy. Mimo że osadzone głęboko w polskich realiach, były rozumiane i doceniane na całym świecie. Bez przesady można stwierdzić, że dla zagranicznego widza filmy Wajdy były często pierwszym zetknięciem się z Polską, jej historią i współczesnością.

Przywrócił im godność

Filmowy debiut Wajdy, „Pokolenie” z 1955 r., rozpoczął nowy rozdział w historii polskiego kina. Chociaż film od strony politycznej był zakłamany, Wajda odchodził w nim od dominującej w ówczesnej produkcji patetycznej sztancy w stronę żywiołu kina, nawiązywał do romantycznej tradycji w sposobie widzenia historii i zaskakiwał niezwykłą wizją plastyczną. Jego kolejny film „Kanał” na zawsze będzie się kojarzyć z powstaniem „szkoły polskiej”. Opowieść o gehennie oddziału, który w ostatnich dniach powstania warszawskiego usiłuje przedrzeć się kanałami do Śródmieścia, nakręcona została już w innych realiach politycznych. Wywołała gorącą dyskusję, podobnie jak późniejsze filmy reżysera, w których rozlicza się z historią. Obraz spotkał się z ostrą krytyką tych, którzy spodziewali się, że na fali odwilży zobaczą wreszcie na ekranie prawdę o powstaniu. Wajda nie nakręcił jednak rekonstrukcji historycznej. Tragiczna, przedstawiona z szokującym realizmem, historia oddziału stała się metaforą polskiego losu w czasach II wojny światowej. Paradoksalnie dzięki filmowi, który zdobył Srebrną Palmę na festiwalu w Cannes, choć w kraju został przyjęty niezbyt przychylnie, „szkoła polska” zaistniała w świadomości krytyki i widzów za granicą.

W „Popiele i diamencie”, najgłośniejszym filmie „szkoły polskiej”, nawiązującym do tradycji romantycznej i nasyconym symboliką, z opublikowanej w czasach stalinowskich powieści Andrzejewskiego Wajda zaczerpnął to, co pozwoliło mu zbudować tragedię o wymiarze niemal antycznym. Dzięki znakomitej kreacji Zbigniewa Cybulskiego z postacią Maćka mogli utożsamić się wszyscy, którzy chcieli zachować godność w świecie, gdzie nie było dla nich miejsca. To pierwszy polski obraz, w którym tragedia pokolenia zmuszonego do milczenia została tak mocno zaakcentowana.

Myślał po polsku

Wajda udowodnił też, że po mistrzowsku potrafi przenosić na ekran dzieła najwyższego lotu, dochowując wierności oryginałowi literackiemu, lecz także wydobywać z nich znaczenia ważne dla współczesnego widza. Właśnie te współczesne odniesienia sprawiały, że jego adaptacje klasyki odbierane były tak żywo i wywoływały tyle emocji. Po premierze „Popiołów” według Żeromskiego rozpętała się histeryczna kampania prasowa. Szczególnie zajadłe ataki pułkownika Załuskiego na czołowego „szydercę” oczerniającego polską tradycję narodową świadczyły, że film ten stał się katalizatorem sporów i problemów, także politycznych, które nie mogły wówczas zaistnieć w inny sposób.

Adaptacja „Wesela” Wyspiańskiego, gdzie reżyser po raz kolejny sięgnął do polskich archetypów i kompleksów, uwypukliła w dramacie z początku XX wieku wszystko, co żywe i przemawiające do współczesnego widza, stawiając pytania o stosunek Polaków do samych siebie i tradycji. Z rozmachem zrealizowana w 1974 roku ekranizacja „Ziemi obiecanej” Reymonta nie ma sobie równych wśród adaptacji polskiej klasyki literackiej.

Po latach Wajda poprzez „Pana Tadeusza” ponownie nawiązał kontakt z widownią, ale już całkowicie odmienną od tej sprzed lat. Pierwszy publiczny pokaz filmu, w którym reżyser mógł wziąć udział, miał miejsce w Watykanie, w obecności Jana Pawła II. Osobny rozdział w twórczości Wajdy stanowią adaptacje twórczości Jarosława Iwaszkiewicza. W osobie reżysera pisarz znalazł idealnego interpretatora swoich opowiadań, z „Brzeziną” i „Pannami z Wilka” na czele.

Wajda nie unikał tematów gorących i aktualnych. „Człowiek z marmuru” i „Człowiek z żelaza” są filmami zrodzonymi z jego politycznej pasji. Szczególnie ten pierwszy, dzięki wielowarstwowej, oryginalnej konstrukcji, łącząc wątki fabularne z dokumentującymi wydarzenia historyczne, pokazywał Polskę z perspektywy walki o prawa obywatelskie. Z kolei „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, zamykający Wajdowski tryptyk poświęcony walce jednostki z systemem komunistycznej opresji, nie ma już siły ani dynamiki jego wcześniejszych części.

Na szczególną uwagę z ostatniego okresu jego twórczości zasługuje nakręcony w 2007 roku „Katyń”. Podobnie jak to było w czasach PRL-u, kiedy jego filmy przywracały pamięć o żołnierzach AK czy powstańcach warszawskich, zaryzykował i podjął temat, który stanowił białą plamę w polskim kinie. Premiera „Katynia” stała się jednocześnie wydarzeniem społecznym, ważnym krokiem w kształtowaniu świadomości historycznej Polaków, szczególnie młodego pokolenia.

Wśród tak bogatego dorobku artystycznego Wajdy znalazły się również filmy słabsze, ale to nie one decydują o skali jego twórczości. Tym bardziej że był również autorem znakomitych filmów telewizyjnych i spektakli teatralnych, czego najlepszym przykładem są „Biesy” czy „Zbrodnia i kara”, wystawiane w Teatrze Starym w Krakowie.

Reżyser nie ukrywał swoich politycznych poglądów, co znajdowało wyraz w filmach, np. w „Wałęsie. Człowieku z nadziei”, i bezpośrednio w wypowiedziach dla mediów. Ale w naszej pamięci pozostanie przede wszystkim jako największy polski reżyser filmowy, który, parafrazując jego wypowiedź w czasie wręczenia mu Oscara za całokształt twórczości, „mówił po polsku i myślał po polsku”. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji