Nowy numer 43/2020 Archiwum

Platforma 
ubiera się w ornat

Po latach wprowadzania przez Platformę Obywatelską lewicowych rozwiązań światopoglądowych i walki 
z wartościami chrześcijańskimi deklaracja jej lidera, 
że partia ta stanie się chadecka, wzbudza zażenowanie.

Grzegorz Schetyna zapowiedział powrót PO do konserwatywnych korzeni i chce, aby stała się ona partią chadecką. – Chcę powrotu Platformy do źródeł, czyli jej liberalno-konserwatywnego charakteru. Chcę też, by w swoim przekazie była chadecka – stwierdził w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy”. Dobrym komentarzem do tych deklaracji mogą być słowa, które Henryk Sienkiewicz włożył w usta Zagłoby w „Potopie”: „Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni”. Platforma ma zbyt wiele na sumieniu w kwestiach światopoglądowych, aby deklaracje Schetyny można było uznać za wiarygodne. Przez cały, 8-letni okres swoich rządów walczyła z Kościołem i wartościami chrześcijańskimi, wprowadziła ideologię gender do prawa i polityki społecznej, uchwaliła skrajnie liberalną ustawę zezwalającą na in vitro, głosami jej posłów odrzucony został obywatelski projekt całkowicie zakazujący aborcji. Nim Platforma zwróci się w stronę chrześcijańskiej demokracji, powinna wpierw rozliczyć się z tych działań. Schetyna nic o tym nie mówi, gdyż wartości są dla niego drogą do osiągnięcia celu politycznego. Otwarcie przyznaje, że lewicowy kurs Platformy był błędem, a teraz wybiera kierunek prawicowy, gdyż Europa idzie na prawo. – Społeczeństwa europejskie będą szukać konserwatywnego modelu politycznego. I gdy będzie to oparte na chrześcijaństwie, to właśnie taki model może być przyszłością kilku najbliższych dekad – stwierdza. Mamy więc do czynienia z cyniczną grą polityczną, której celem jest osiągnięcie władzy, a nie kierowanie się jakimikolwiek wartościami. Podejrzewam, że obecny lider PO nawet dokładnie nie wie, jakie są idee chadecji. A jedną z naczelnych jest to, że człowiek powinien postępować według wartości moralnych, które nie podlegają relatywizacji, nie zależą od sytuacji i warunków, lecz są absolutne i na nich opiera się całe życie społeczne. Jestem przekonany, że jeśli będzie to dla PO korzystne, bez problemu wymieni deklarowaną chadeckość na lewicowość, gdyż jest to typowa partia władzy, w której idee są traktowane instrumentalnie.

Gdyby jednak ktoś miał wątpliwości co do lewicowości Platformy, warto przypomnieć działania tego ugrupowania w czasie, gdy rządziło Polską, które były zaprzeczeniem idei, na jakich opiera się chadecja.

Walka z życiem

W katalogu wartości chadecji szczególne miejsce zajmuje prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Kwestia ta pojawiła się w czasie rządów PO w związku z próbami prawnego uregulowania kwestii in vitro oraz projektami ustaw zakazujących aborcji. Zaraz po objęciu władzy w 2007 r. Platforma sformułowała postulat, aby finansować in vitro z budżetu państwa. Jednak potrzebna była do tego ustawa regulująca kwestie sztucznego zapłodnienia. Platforma przez lata nie potrafiła jej przeprowadzić przez Sejm. Jednak premier Tusk był tak zdeterminowany, że wprowadził finansowanie in vitro z budżetu za pomocą rozporządzenia, obchodząc prawo. Zarządzenie pozwalało na zabijanie niewykorzystanych zarodków, co jest sprzeczne z prawem naturalnym i nauczaniem Kościoła. W ostatnim roku rządów, gdy premierem była Ewa Kopacz, Platforma przeforsowała w Sejmie ustawę o in vitro w skrajnie liberalnej postaci, m.in. pozwalającą na niszczenie ludzkich zarodków, eugenikę prenatalną czy in vitro dla osób homoseksualnych. Regulacja została ostro skrytykowana przez Episkopat Polski, który wykazywał jej sprzeczność z prawem naturalnym. Niestety, obowiązuje do dziś, ale to akurat obciąża konto PiS.

W czasie rządów PO Sejm trzykrotnie rozpatrywał obywatelskie projekty całkowicie zakazujące aborcji albo likwidujące wyjątek zezwalający na zabijanie nienarodzonych dzieci z powody choroby. Za każdym razem były one odrzucane, a decydujący był głos posłów PO. Rząd Ewy Kopacz obciąża również wprowadzenie bez recepty pigułki ellaOne, która w określonych przypadkach ma działanie wczesnoporonne.

Walka 
z rodziną

Platforma Obywatelska jest odpowiedzialna za wprowadzenie do polskiego prawa i życia społecznego skrajnie lewicowej ideologii gender, która otwarcie stawia sobie za cel walkę z rodziną i religią. Za rządów premier Kopacz PO przegłosowała w Sejmie konwencję Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Dokument ten opiera się na genderowej ideologii, m.in. wprowadza kulturową definicję płci, co sprowadza się do tego, że każdy może sobie wybrać płeć, niezależnie od wymiaru biologicznego. Takie podejście otwiera drogę do małżeństw osób tej samej płci, a w konsekwencji prowadzi do niszczenia rodziny, która jest traktowana przez gender jako miejsce, gdzie kobieta jest maltretowana przez mężczyznę. Konwencja otwarcie nakazuje, aby uczyć dzieci, że istnieje wiele płci i są one sobie równe, zakłada też walkę z religią, którą traktuje jako źródło przemocy.

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że niezależnie od konwencji przemocowej w rządzie PO została podjęta próba wprowadzenia nowych relacji społecznych w Polsce według ideologii gender. Zakładał to program równościowy na lata 2013–2015, który przedstawiła minister ds. równości Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (znajduje się na liście zaufanych eurodeputowanych Georga Sorosa – miliardera promującego liberalizm światopoglądowy). Ostatecznie jednak rząd odrzucił te propozycje. Nie przeszkodziło to natomiast ówczesnemu Ministerstwu Edukacji popierać genderowego programu „Równościowe Przedszkole”.

PO próbowała też uchwalić ustawę o związkach partnerskich, w tym osób tej samej płci. Przygotowała nawet własny projekt w tej sprawie, ale nie udało się go przyjąć, gdyż na drodze stanęła konstytucja, która definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny.

Tuż przed przegranymi wyborami PO uchwaliła ustawę o urzędowej zmianie płci, która w praktyce pozwalała na zmianę płci w metryce urodzenia na podstawie subiektywnego odczucia. Na szczęście została ona zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Głosami PO wybrany został także na urząd rzecznika praw obywatelskich znany ze skrajnie lewicowych poglądów Adam Bodnar, który dziś daje się poznać m.in. jako gorliwy obrońca środowisk LGBT.

Walka 
z Kościołem

Nie ulega wątpliwości, że PO w czasie swoich rządów była w pierwszym szeregu lewicowej rewolucji obyczajowej w Polsce. Nie tylko atakowała wartości chrześcijańskie i wprowadzała rozwiązania z nimi sprzeczne, lecz także walczyła z Kościołem. A jeszcze będąc w opozycji, Platforma była bodaj jedyną partią polityczną, która odbywała wspólnie rekolekcje w Łagiewnikach. Jednak po dojściu do władzy zajęła wobec Kościoła stanowisko konfrontacyjne, które symbolizuje stwierdzenie Donalda Tuska, że nie będzie „klęczał przed księdzem”.

Tusk zablokował prace nad wprowadzeniem matury z religii. Rozmowy na ten temat między Ministerstwem Edukacji a przedstawicielami episkopatu i innych Kościołów chrześcijańskich osobiście nakazał przerwać, nie podając wiarygodnego powodu.

Innym przykładem walki z Kościołem jest sprawa Komisji Majątkowej, która zwracała podmiotom kościelnym bezprawnie zrabowane dobra. Za rządów PO trwała nagonka na członków komisji, którym media zarzucały korupcję. Jej elementem były działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które podlegało bezpośrednio premierowi Tuskowi. W latach 2010–2012 CBA złożyło do prokuratury 22 doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z działalnością Komisji Majątkowej. W zdecydowanej większości prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania albo sprawy umorzyła, nie dopatrując się złamania prawa. Zaledwie w pięciu przypadkach podjęła śledztwo dotyczące rzekomych nieprawidłowości, a akty oskarżenia skierowała jedynie w dwóch, i to nie w wyniku zawiadomienia CBA. Te statystyki skłaniają do postawienia tezy, że działania CBA były podejmowane na polityczne zamówienie. Nagonka na komisję była tak duża, że episkopat w końcu zgodził się na zakończenie jej prac.

Na początku drugiej kadencji premier Tusk podjął kolejne działania antykościelne. Postanowił zlikwidować Fundusz Kościelny i zastąpić go dobrowolnym odpisem na Kościół z podatków. Jednak episkopat postawił twarde warunki, na jakich miałoby się to odbyć, i rząd odstąpił od realizacji tego pomysłu.

Nikt wam 
nie uwierzy

Platforma Obywatelska niewątpliwe była zainteresowana ideałami chadeckimi – przez ostatnie osiem lat walczyła z wartościami, które leżą u podstaw chrześcijańskiej demokracji. W świetle działań PO deklaracje Schetyny, że teraz jego partia będzie chadecka, brzmią jak kpina i nikt się na nie nie nabierze. Tym bardziej że sam w Sejmie zawsze głosował za ustawami uderzającymi w wartości chrześcijańskie lub zawierającymi rozwiązania z nimi sprzeczne. Do tego przy układaniu list wyborczych w ubiegłym roku władze PO dokonały swoistej czystki światopoglądowej, umieszczając na „biorących” miejscach posłów o poglądach lewicowych. Już wcześniej partię tę opuścili politycy z konserwatywnego skrzydła, z Jarosławem Gowinem na czele. W efekcie w obecnym Sejmie głosujących zgodnie z ideałami chadecji można policzyć na palcach jednej ręki. Lider Platformy może mieć więc problem ze znalezieniem większości dla swoich pomysłów. Rzeczywistość szybko zweryfikuje tę grubymi nićmi szytą strategię. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama