Nowy numer 18/2021 Archiwum

Prezydent Solidarności

Najnowsza biografia Lecha Kaczyńskiego pokazuje, dlaczego był on wybitnym mężem stanu, a jednocześnie nie ukrywa jego porażek.

Książka „Prezydent Lech Kaczyński 2005–2010” to kolejna próba opisania tej postaci. Tym razem podjęli się jej znany historyk dr hab. Sławomir Cenckiewicz oraz politolog i publicysta Adam Chmielecki. Choć autorzy nie ukrywają fascynacji bohaterem swojej książki, jednak nie jest to hagiografia, w której publicystyka zastępuje fakty. Właśnie faktograficzna strona książki jest jej wartością. Cenckiewicz i Chmielecki dokonali gruntownej kwerendy archiwalnych źródeł, rozmawiali z wieloma świadkami działalności L. Kaczyńskiego, przez co tezy są szczegółowo udokumentowane. Oczywiście ich osobisty stosunek do opisywanej postaci z pewnością miał zasadniczy wpływ na kształt pracy. Podczas uroczystej prezentacji książki 3 czerwca Cenckiewicz oceniał, że L. Kaczyński „był pierwszym prezydentem prawdziwie wolnej Polski. Walczył o państwo poważne, o państwo silne, o państwo nowoczesne, był prezydentem Polski modernizującej się”. I właśnie z takiej perspektywy autorzy starają się ukazać postać tragicznie zmarłego prezydenta.

Lider regionu

Cenckiewicz i Chmielecki wskazują na cztery zasadnicze elementy programu realizowanego przez prezydenta Kaczyńskiego: politykę zagraniczną, bezpieczeństwa, historyczną oraz społeczną.

Priorytety tej pierwszej dobrze ilustrują kierunki jego podróży zagranicznych. Spośród 116 wizyt do 36 państw najczęściej odwiedzał Litwę (16 razy), Belgię i Ukrainę (po 9 razy), przy czym w przypadku Belgii chodziło o relacje z Unią Europejską. To potwierdza, że skupiał się na polityce wschodniej, w której odwoływał się do tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jednak nie w jej wymiarze mocarstwowym, lecz federacyjnym, na wzór idei Józefa Piłsudskiego i Jerzego Giedroycia. Przede wszystkim zabiegał o partnerskie relacje z krajami bałtyckimi i Ukrainą. Jednak L. Kaczyński rozszerzył tę koncepcję o państwa byłego ZSRR: Azerbejdżan, Gruzję, Kazachstan i Armenię. Te działania wywoływały wściekłość Rosji. O tym, że polityka wschodnia prezydenta była popierana przez inne państwa Europy Środkowo-Wschodniej, a nawet że był on uważany za lidera tego regionu, mogą świadczyć słowa byłego prezydenta Litwy Vytautasa Landsbergisa: „Popieraliśmy jego cele. Byliśmy z nim, gdy żądał zachowania praw i interesów Polski w Europie, kiedy domagał się od Rosji równego traktowania naszych krajów”.

Wskazując sukcesy w polityce zagranicznej, przede wszystkim zbliżenie z Ukrainą, autorzy przyznają, że w relacjach z Litwą L. Kaczyński poniósł klęskę, czego symbolicznym wyrazem był fakt, że w tym samym czasie, gdy składał wizytę na Litwie 8 kwietnia 2010 r., tamtejszy parlament odrzucił projekt w sprawie pisowni polskich nazwisk.

Zdaniem autorów książki symbolem wizji stosunków międzynarodowych L. Kaczyńskiego mogą być słowa, które wygłosił w 2008 r. w Gruzji podczas wiecu poparcia dla tego państwa w obliczu agresji Rosji: „( ) dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę! Byliśmy głęboko przekonani, że przynależność do NATO i Unii poskromi rosyjskie apetyty. Okazało się, że nie, że takie myślenie do błąd”. Niestety, ta diagnoza spełnia się. Z doktryną wschodnią łączy się również polityka bezpieczeństwa energetycznego. Lech Kaczyński dążył do uniezależnienia Polski od dostaw gazu z Rosji. Wyrazem tego był m.in. projekt wybudowania rurociągu Odessa–Brody–Płock–Gdańsk, którym miała popłynąć ropa z Azerbejdżanu.

Prezydent Solidarności

Prezydent Kaczyński jako jeden z pierwszych skutecznie wprowadzał w życie politykę historyczną. Ten wymiar jego działalności jest dość dobrze znany. Wśród głównych jego elementów autorzy wskazują: politykę orderową – uhonorowanie ludzi walczących o wolność pomijanych przez lewicowe elity III RP, oddanie sprawiedliwości żołnierzom wyklętym, rozliczenie komunistycznych zbrodni, lustracja jako wyraz sprawiedliwości oraz upamiętnienie zbrodni katyńskiej. L. Kaczyński miał koncepcję „trzech konspiracji”: okresu II wojny światowej, powojennego podziemia niepodległościowego i ruchu „Solidarność”.

Warto tu za Cenckiewiczem i Chmieleckim podkreślić często niedostrzegany element jego prezydentury, którym była polityka społeczna. Jej istotą była solidarność i dialog społeczny. W 20-lecie odzyskania wolności krytykował III RP za odejście od ideałów Sierpnia 1980 r. i występował przeciwko rozwarstwieniom społecznym. „Za najbardziej palące wyzwanie trzeba dziś uznać duże – zbyt duże – rozwarstwienie społeczne. Oznacza ono nie tylko jaskrawe dysproporcje w poziomie życia całych grup obywateli, lecz także szans w dostępie do państwowych dóbr społecznych, takich jak edukacja, zdrowie czy kultura” – diagnozował. Właśnie taka ocena III RP jest podstawą obecnej polityki rządu PiS.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama