Nowy numer 44/2020 Archiwum

Teraz Niemcy i Ukraina

Po raz pierwszy w historii polska reprezentacja piłkarska wygrała mecz w finałach Mistrzostw Europy.

To wydaje się niewiarygodne, bo przecież dwukrotnie zdobywaliśmy trzecie miejsce w finałach mistrzostw świata. W walce o prymat na kontynencie nigdy nam się jednak nie wiodło. Odpadaliśmy w eliminacjach nawet w czasach Lubańskiego, Deyny, Laty, Szarmacha czy Bońka. W poprzednich mistrzostwach, których byliśmy współorganizatorem, zawiedliśmy na całej linii. Teraz jednak mamy naprawdę niezłą drużynę. Na co ją stać?

Polski kibic ma skłonność do łatwego wpadania w skrajność. Ostatnie mecze towarzyskie przed mistrzostwami nie były udane, więc wysoki wcześniej poziom optymizmu gwałtownie się obniżył przed meczem z Irlandią Północną. Jednak zwycięstwo po dobrej grze przywróciło nastrój euforii. Niektórzy już zaczynają spekulować, z kim zmierzymy się w jednej ósmej finału. Tymczasem sukces w pierwszym meczu nie gwarantuje nam jeszcze awansu. Pamiętajmy, że Irlandia Północna to zdecydowanie najsłabsza drużyna w naszej grupie. Teraz dopiero zaczną się schody.

Większość ekspertów uważa, że naszą grupę wygrają Niemcy, a my będziemy walczyć o drugie miejsce z Ukrainą. Nasi następni rywale zmierzyli się już ze sobą. Niemcy wygrali zgodnie z przewidywaniami 2:0, ale mecz miał trochę zaskakujący przebieg. Mistrzowie świata chyba trochę zlekceważyli Ukraińców, którzy w pierwszej połowie mieli kilka stuprocentowych okazji do zdobycia gola. Niewiele więc brakowało do niespodzianki. Po przerwie Niemcy opanowali już sytuację i byli zdecydowanie lepsi.

Ten mecz pokazał, że aby wygrać z Ukraińcami, trzeba grać tak jak Niemcy po przerwie. To znaczy bardzo agresywnym pressingiem już na połowie rywala. Nie wolno oddać im inicjatywy. Problem w tym, że taka gra kosztuje wiele sił i nie da się grać wysokim pressingiem przez 90 minut.

A sposób na Niemców? No cóż, ograliśmy ich już raz w eliminacjach, więc wiemy, jak zagrać. Powtórzenie tego sukcesu będzie jednak szalenie trudne. Niemcy nas na pewno nie zlekceważą. Remis byłby kolosalnym sukcesem.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Leszek Śliwa

Zastępca sekretarza redakcji „Gościa Niedzielnego”

Prowadzi stałą rubrykę, w której analizuje malarstwo religijne. Ukończył historię oraz kulturoznawstwo (specjalizacja filmoznawcza) na Uniwersytecie Śląskim. Przez rok uczył historii w liceum. Przez 10 lat pracował w „Gazecie Wyborczej”, najpierw jako dziennikarz sportowy, a potem jako kierownik działu kultury w oddziale katowickim. W „Gościu Niedzielnym” pracuje od 2002 r. Autor książki poświęconej papieżowi Franciszkowi „Franciszek. Papież z końca świata” oraz książki „Jezus. Opowieść na płótnach wielkich mistrzów”, także współautor dwóch innych książek poświęconych malarstwu i kilku tomów „Piłkarskiej Encyklopedii Fuji”. Jego obszar specjalizacji to historia, historia sztuki, dawna broń, film, sport oraz wszystko, co jest związane z Hiszpanią.

Kontakt:
leszek.sliwa@gosc.pl
Więcej artykułów Leszka Śliwy

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także