Nowy numer 43/2020 Archiwum

Piotr,
 Kościół, 
my

„Ty jesteś Piotr (skała), i na tej skale zbuduję Kościół mój”. Ta opoka okazywała się krucha. Historia Piotra uczy, że miłosierdzie Boga ma pierwszeństwo przed ludzkimi uczynkami. Kościół to grzesznicy zanurzeni w Bożym miłosierdziu.


Adwent 
z „Gościem”


Jednym z najważniejszych znaków Jubileuszowego Roku Miłosierdzia będą otwarte Święte Drzwi czterech rzymskich bazylik większych. Na ich wzór podobne drzwi zostaną otwarte w katedrach i wyznaczonych kościołach na całym świecie. Papież Franciszek prosi, aby stały się one dla nas symboliczną Bramą Miłosierdzia. Oznacza ona zaproszenie ze strony Boga, Jego gościnności. Przypomina otwarte ramiona miłosiernego Ojca, który czeka na nas, marnotrawnych synów. „Brama ta jest szczodrze otwarta” – podkreśla ojciec święty. I dodaje: „Z naszej strony trzeba trochę odwagi, aby przekroczyć jej próg. Każdy z nas ma w sobie rzeczy, które ciążą. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Wykorzystajmy to nadchodzące wydarzenie i przekroczmy próg tego miłosierdzia Boga, który niestrudzenie przebacza, niestrudzenie na nas czeka, strzeże nas i zawsze staje obok nas. Odwagi! Wchodźmy w tę bramę, wchodźmy przez tę bramę”.


Rok Miłosierdzia rozpocznie się w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP (8 grudnia). Tego dnia papież Franciszek otworzy Święte Drzwi w bazylice św. Piotra. W niedzielę 13 grudnia Święte Drzwi zostaną otwarte w katedrze Rzymu, czyli w bazylice na Lateranie, oraz w katedrach całego świata. Tego samego dnia Brama Miłosierdzia zostanie otwarta w bazylice św. Pawła za Murami, zaś 1 stycznia (uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi) w bazylice Matki Bożej Większej. Cztery papieskie bazyliki, cztery Bramy Miłosierdzia. Każda z tych świątyń zwraca uwagę na nieco inny aspekt Bożego Miłosierdzia. Każda z nich jest zaproszeniem do bycia miłosiernym jak Ojciec nasz w niebie.
Podczas tegorocznego Adwentu zapraszamy na duchową pielgrzymkę po Rzymie. W kolejne niedziele będziemy zatrzymywać się przy jednej z rzymskich bazylik. Nie tyle po to, aby poznawać ich historię czy architekturę, ale po to, by odczytać ich znaczenie w Roku Miłosierdzia i duchowo przejść przez Święte Drzwi. Bazylika św. Piotra zwraca uwagę na tajemnicę Kościoła i Piotra, który jest wzorem ucznia Jezusa. Pierwotny tytuł katedry na Lateranie – bazylika Zbawiciela, kieruje myśl ku tajemnicy Jezusa Chrystusa, który sam jest bramą owiec, oraz ku umiłowanemu uczniowi Pana – św. Janowi. Bazylika św. Pawła za Murami, dedykowana Apostołowi Narodów, zwraca uwagę na konieczność głoszenia miłosierdzia Bożego wszystkim narodom, otwieranie im drzwi do zbawienia. Bazylika Matki Bożej Większej zwraca naszą uwagę na Matkę Miłosierdzia, która ukazuje nam czułość, macierzyński rys miłości Boga. Adwentowe rozważania inspirowane czterema bazylikami Wiecznego Miasta powinny się ułożyć w rekolekcje, które wprowadzą nas w ten rok łaski.
Otwarta Brama Miłosierdzia w bazylice św. Piotra nasuwa mnóstwo skojarzeń. Pierwsze dotyczą św. Piotra i jego historii. W Ewangelii jest on ukazany jako wzór ucznia Chrystusa. Sceny z życia rybaka z Kafarnaum nie tylko opowiadają jego osobistą historię, ale mają znaczenie uniwersalne. Są lustrem, w którym możemy się przejrzeć. W Piotrze możemy odnaleźć coś z własnej historii wiary. Drugie skojarzenie z bazyliką watykańską dotyczy samego Kościoła. Ta świątynia jest symbolem trwania Kościoła na przestrzeni wieków, mimo herezji, schizm, kiepskich papieży, skandali, grzechów, zawirowań historii. Autorytet Piotra jest jednym z fundamentów Kościoła. Papież jest ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan, widzialną głową Kościoła, wikariuszem Jezusa Chrystusa na ziemi, sługą sług Bożych. 
Jak to wszystko ma się do miłosierdzia? W historii Piotra widać doskonale, że Boże miłosierdzie ma pierwszeństwo przed ludzkimi uczynkami. Piotr jest grzesznikiem, sam z siebie nic nie potrafi, jego sieci są puste. Tylko wtedy, gdy jest posłuszny słowu Jezusa, dokonuje cudownego połowu. Tak samo jest z Kościołem. Tworzą go słabi ludzie, łączy ich to, że zdali się na miłosierdzie Boże, doświadczyli przebaczenia i dlatego idą za Panem. Upadają i podnoszą się. Boża miłość wciąż ich leczy, dźwiga, nawraca. Papieski urząd jest znakiem Bożego miłosierdzia. Sam papież jako człowiek, niosąc krzyż tak wielkiej odpowiedzialności, najbardziej tego miłosierdzia potrzebuje. „Módlcie się za mnie” – powtarza często Franciszek. I zapewne wie, co mówi. Nikt nie jest w stanie udźwignąć papieskiego krzyża bez pomocnej dłoni Ukrzyżowanego. 


Piotr i Boże miłosierdzie 


Wejście do bazyliki św. Piotra przez Bramę Miłosierdzia oznacza odkrycie na nowo historii rybaka z Galilei, w której objawiło się Boże zmiłowanie. Tak jest z każdym uczniem Jezusa. Najpierw jest zawsze spojrzenie Boga na człowieka, który powołuje grzeszników do służby w swoim Kościele. „Miserando atque eligendo” – to zawołanie papieża Franciszka, które pochodzi z opisu powołania apostoła Mateusza, celnika i grzesznika. Jezus „spojrzał z miłosierdziem i wybrał go”. Te słowa można z powodzeniem odnieść do Piotra i do każdego ucznia. Kiedy Jezus powołał Szymona nad Jeziorem Galilejskim, ten ambitny rybak przeżywał właśnie moment klęski. Nic nie złowił. Siedział zmęczony i płukał puste sieci. Dopiero kiedy na słowo Jezusa wypłynął na głęboką wodę, połów okazał się obfity. „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” – wołał, widząc, co się stało. Skąd my to znamy? Kiedy Bóg spogląda na nas, kiedy pozwala nam doświadczyć swojej mocy, kiedy zaprasza nas do współpracy, pojawia się odruch ucieczki, wręcz paniki. „Jestem niegodny, ubrudzony grzechem, nieczysty, nie dam rady”. To pycha w nas tak woła. Ona ciągle wmawia mi, że jestem zerem i nic i tak mi się nie uda albo że jestem mistrzem świata, który sam da sobie radę i nie potrzebuje żadnych cudów. „Nie bój się” – mówi Jezus do Piotra i do nas. Miłosierdzie Boże dotyka moich lęków, mojej pychy. Wyciąga mnie z tłumu. Wybiera mimo mojej nędzy. Przywraca mi poczucie wartości i godności. Posyła, bym stał się sługą. 
Pójście za Jezusem jest jak chodzenie po wodzie. Oznacza ryzyko wiary. Nieraz nie dajemy rady, wtedy toniemy jak Piotr kroczący po falach. „Panie, ratuj mnie!”. Jezus natychmiast go pochwycił i ocalił mu życie. Tak działa Boże miłosierdzie. Ratuje nas, gdy idziemy na dno. Czasem nas upomina, gdy kombinujemy po swojemu. Nawet w mocnych słowach. „Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą (gr. skandalon – kamień, o który można się potknąć), bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki”. To była gorzka pigułka dla pewnego siebie Piotra. Miłosierdzie nie oznacza zawsze przytulenia, czasem w imię prawdy wymaga twardego napomnienia. 
I scena chyba najbardziej dramatyczna w życiu Piotra. Wieczorem po Ostatniej Wieczerzy na dziedzińcu przed domem arcykapłana wielki apostoł sięgnął dna. Trzy razy zaparł się Mistrza. Skała okazała się skandalem, kamieniem zgorszenia. Najczarniejsza godzina życia rybaka. „A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra”. To przejmujący obraz miłosierdzia Bożego. Jezus nic nie powiedział. Nie zawsze najmocniej przemawiają słowa, czasem wystarczy tylko spojrzenie. Piotr wybucha. „Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał”. Boże miłosierdzie ma nierozerwalny związek z prawdą. Czasem trudna prawda o grzechu długo dociera do człowieka. Istotne jest to, że Piotr zobaczył w oczach Jezusa nie tylko oskarżającą go prawdę, ale i towarzyszącą jej miłość, która choć odrzucona, nadal kocha, nie rezygnuje, jest gotowa przebaczyć. Ta miłość skruszyła jego serce. Pokonała. Piotr zrozumiał, że może być skałą tylko wtedy, gdy sam pozostaje całkowicie zależny od miłosierdzia Boga. Może pełnić wobec innych posługę przebaczenia grzechów tylko wtedy, gdy najpierw to przebaczenie otrzymuje od Boga. Kiedy Zmartwychwstały pytał go trzykrotnie: „Czy miłujesz Mnie…?”, Piotr już się nie wymądrzał, już nie grał bohatera. Odpowiadał, zaczynając od słów: „Panie, TY wiesz, że Cię kocham”. 


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama