Nowy numer 44/2020 Archiwum

Modlitwa za pokonaną armię

W Rosji oraz w rosyjskiej diasporze wspomina się 95. rocznicę upadku Krymu.

W listopadzie 1920 r. bolszewickie wojska Frontu Południowego przełamały linię obrony „białych” na Przesmyku Perekopskim i zajęły Krym, ostatni bastion oporu przeciwko bolszewickiej tyranii. Rozpoczęta w 1918 r. wojna domowa została ostatecznie rozstrzygnięta. 20 listopada 1920 r. z krymskich portów Eupatorii, Sewastopola, Jałty, Kerczu, Teodozji wypłynęła flotylla 150 okrętów, na których uciekało z kraju ponad 150 tys. ludzi. Byli to głównie oficerowie i żołnierze z korpusu gen. Aleksandra Kutiepowa, który do końca bronił półwyspu. Znaczną cześć uchodźców stanowili jednak cywile, w tym kobiety i dzieci, najczęściej rodziny żołnierzy broniących Krymu. Wśród nich byli także uciekinierzy z całej Rosji, którzy wcześniej dotarli na Krym, ratując życie przed bolszewickim terrorem.

Większość statków dopłynęła na turecki półwysep Gallipoli i tam uchodźcy zostali rozlokowani w tymczasowych obozach. Z uciekinierów stworzono korpus wojskowy, który liczył blisko 50 tys. żołnierzy. Nigdy jednak nie został użyty w walce z bolszewikami. Zimy 1920 r. z powodu ciężkich warunków nie przeżyło kilkaset osób, głównie ludzi starszych i dzieci. Pozostali rozproszyli się po całym świecie, dając początek „białej” emigracji. Walki o Krym broniony przez gen. Piotra Wrangla, najzdolniejszego dowódcę po stronie „białych” trwały z różnym nasileniem od marca 1920 r. Wtedy oddziały „czerwonych” podeszły pod Przesmyk Perekopski, jedyne lądowe połączenie Krymu ze stałym lądem. Poniosły jednak tak wielkie straty, że nie mogły przebić się dalej. Później większość sił Armii Czerwonej została zmobilizowana do walki z Polską i dopiero zawieszenie broni na polskim froncie, podpisane w październiku 1920 r. umożliwiło „czerwonym” skoncentrowanie sił na odcinku krymskim.

Decydujący szturm Przesmyku Perkopskiego zaczął się 7 listopada i trwał nieprzerwanie kilka dni. Główne walki koncentrowały się o tzw. Turecki Wał, umocnienia ziemne usypane wzdłuż przesmyku. „Biali”, choć ich siły był wielokrotnie słabsze, bronili swych pozycji do końca po to , aby dać czas na przygotowanie ewakuacji ludności cywilnej. O tym, jak zaciekłe były walki o opanowanie Krymu świadczy fakt, że w ciągu kilku dni w listopadzie 1920 r. „czerwoni” stracili ponad 10 tys. żołnierzy. Także straty obrońców były ogromne.

Dla upamiętnienia tych wydarzeń w wielu cerkwiach w Rosji, m.in. w Moskwie i Petersburgu oraz w licznych miastach na całym świecie, gdzie mieszkają potomkowie uciekinierów z Krymu i członkowie rosyjskiej diaspory odbywają się panichidy, nabożeństwa żałobne za ofiary tamtych wydarzeń.

« 1 »

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się