Nowy numer 44/2020 Archiwum

Atak na hotel, 170 zakładników

Wewnątrz zajętego w piątek przez islamskich terrorystów hotelu Radisson Blu w stolicy Mali, Bamako, przebywa nadal 124 gości i 12 pracowników - poinformował hotel w oświadczeniu. CNN podała, że w operacji w hotelu biorą udział amerykańskie siły specjalne. Trzech zakładników zginęło.

Wcześniej malijska telewizja publiczna informowała, że wolność odzyskało ok. 80 zakładników.

Malijskie siły specjalne, które - jak podała armia - uwalniały zakładników "piętro po piętrze", wyswobodziły ok. 30 osób, a pozostali byli w stanie sami się wydostać. Malijski minister bezpieczeństwa Salif Traore przekazał, że zginęło trzech zakładników - cudzoziemców. Świadkowie relacjonowali, że z hotelu słychać było wystrzały.

Islamscy ekstremiści weszli do hotelu, położonego w pobliżu centrum stolicy, ok. godz. 7 rano czasu lokalnego. Zarządzająca hotelem grupa Rezidor informowała, że w chwili ataku znajdowało się tam ok. 140 gości i 30 pracowników. Według malijskiego resortu bezpieczeństwa napastników w liczącym 190 pokoi hotelu było "dwóch lub trzech"; świadkowie mówili z kolei o ok. 10 uzbrojonych sprawcach. Źródła w malijskich siłach bezpieczeństwa podały, że napastnicy weszli do hotelu, strzelając i krzycząc "Allahu Akbar". Co najmniej jeden gość relacjonował, że napastnicy kazali mu recytować wersety Koranu, zanim pozwolili mu opuścić hotel.

Francuski prezydent Francois Hollande zaapelował w piątek do Francuzów w Mali, dawnej francuskiej kolonii, o zachowanie szczególnej ostrożności. Zapewnił, że Francja "użyje wszelkich możliwych środków, aby uwolnić zakładników".

Do Mali wyjechało 40 członków oddziału antyterrorystycznego francuskiej żandarmerii GIGN. Linie Air France odwołały lot do Bamako, który był zaplanowany na później w piątek.

W zajętym przez terrorystów hotelu znajdowało się m.in. 12 członków załogi Air France, ale - jak poinformował francuski przewoźnik - żadnemu z nich nie zagraża niebezpieczeństwo. Z kolei turecki premier Ahmet Davutoglu przekazał, że z oblężonego hotelu udało się uciec pięciu z siedmiu członków załogi linii Turkich Airlines. Chińska agencja Xinhua informowała o kilku chińskich turystach wśród gości hotelu.

W związku z atakiem na hotel malijski prezydent Ibrahim Boubacar Keita skrócił wizytę w Czadzie, gdzie brał udział w regionalnym szczycie.

Pochodzący z Gwinei piosenkarz Sekouba Diabate, który był wśród zakładników uwolnionych przez malijskie siły, opowiadał, że napastnicy w sąsiednim pokoju mówili do siebie po angielsku.

Malijskie władze zdementowały wcześniejsze informacje, według których napastnicy podjechali samochodem z dyplomatyczną rejestracją. Według resortu bezpieczeństwa auto na dyplomatycznych numerach zostało przez sprawców ostrzelane.

Hotel Radisson Blu w centrum malijskiej stolicy jest popularny wśród dyplomatów, zagranicznych turystów oraz pracowników linii Air France. Reklamował się jako najbezpieczniejszy hotel w kraju.

Mali pogrążyło się w chaosie w 2012 roku, kiedy powiązani z Al-Kaidą islamiści wykorzystali wojskowy zamach stanu w Bamako do zawłaszczenia separatystycznej rebelii Tuaregów i zajęcia pustynnej północy kraju. Interwencja militarna pod wodzą Francji wyparła ich stamtąd dwa lata temu, ale rebelianci, którzy dążą do oderwania północy od reszty kraju, nadal dokonują ataków.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama