Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nowa Birma

Końca historii jeszcze nie było, jak twierdził Fukuyama. Birma przez lata była dowodem na to, że historia może raczej stanąć w miejscu. Dziś jest szansa, że historia dla tego kraju zaczyna się na nowo.

Wchwili pisania tego tekstu nie znamy jeszcze oficjalnych wyników wyborów w Birmie. Jednak dane z prawie 70 proc. komisji świadczą o miażdżącym zwycięstwie opozycji pod wodzą znanej na całym świecie noblistki Aung San Suu Kyi. Nie to jednak świadczy o przełomie. Bo częściowo wolne wybory i podobne zwycięstwo miało miejsce już w 1990 roku. Wtedy jednak rządząca Birmą od pół wieku junta wojskowa nie uznała wyników wyborów. Dziś po raz pierwszy dała sygnał, że jest gotowa przyjąć werdykt wyborców. Oczywiście zachowując znaczące wpływy (na przykład resorty siłowe) oraz zagwarantowane wcześniej 25 proc. miejsc w parlamencie (sytuacja podobna do polskich wyborów z 1989 r.). Coś się jednak bezpowrotnie kończy i coś nowego zaczyna w tym kraju. Historia nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Kraj w izolatce

„Birma zawsze leżała daleko” – zaczyna swoją znakomitą książkę „Pani Birmy” Michał Lubina, najlepszy chyba obecnie w Polsce znawca tamtej części świata. To imponujących rozmiarów biografia Aung San Suu Kyi, która stała się ikoną walki o demokratyczną Birmę. „Daleko” oznacza nie tylko odległość geograficzną dla świata zachodniego, ale również dla najbliższych sąsiadów: Chin, Tajlandii, Laosu, od których dzielą ją niedostępne góry i lasy. Nie przebiegały też tędy nigdy żadne znaczące szlaki handlowe. Nic dziwnego, że i pisanie o tym kraju nie należy do najmodniejszych zajęć. I ogranicza się zazwyczaj do określenia „najbiedniejszy kraj świata”.

To, że Birma jest krajem biednym, nikogo już nie dziwi... choć właśnie powinno. Trudno bowiem zrozumieć, jak to możliwe, że jeden z najzasobniejszych w bogactwa naturalne i kulturalne krajów azjatyckich całkowicie wypadł z orbity cywilizacji. Nawet sąsiedni Laos wydaje się oazą przy nędzy Birmańczyków, która dotyka zarówno sferę kultury i moralności, jak również polityki i gospodarki. Bogdan Góralczyk, sinolog i dyplomata (m.in. były ambasador RP w Tajlandii, na Filipinach i w Birmie) w książce „Złota ziemia roni łzy” stawiał pytania, kto i co pozwoliło zniszczyć do głębi jeden z najciekawszych azjatyckich krajów. Wymienia zarówno lokalny darwinizm polityczny, w którym silniejszy bije słabszego, kulturę buddyjską, pozwalającą władcy wykorzystywać lud według uznania, nieufność Birmańczyków wobec innych narodów zamieszkujących z nimi jedno państwo, jak również arogancję brytyjskich kolonialistów, narzucających Birmie obce jej kulturze instytucje i zwyczaje, wreszcie podziały wśród liderów opozycji i butę samych wojskowych, którzy racją stanu uczynili ideologię niszczenia wszystkiego oraz izolacji od świata zewnętrznego.

Junta z nędzą

Właściwie należałoby używać nazwy Związek Myanmar. Tak bowiem oficjalnie nazywa się Birma od czasu drugiego przewrotu wojskowego w 1988 roku. W ten sposób nowa władza chciała zerwać całkowicie z kolonialną przeszłością, z którą kojarzyła się dawna nazwa. Rządząca krajem junta kontynuowała tradycję dyktatury, zapoczątkowaną pierwszym wojskowym zamachem stanu w 1962 roku. Wtedy rządy objął gen. Ne Win i rządził Birmą przez ponad ćwierć wieku. Uciął w ten sposób raczkującą dopiero birmańską demokrację, która zajrzała do kraju w 1948 r., kiedy Birma uniezależniła się od Wielkiej Brytanii. Generał zaproponował swoją autorską wersję socjalizmu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji