Nowy numer 43/2020 Archiwum

Śmierć (nie) na życzenie

Tysiące starszych pacjentów zostało zabitych w Belgii, mimo że nie wyrazili zgody na eutanazję.

Ponad 70 proc. z nich znajdowało się w szpitalach i nie cierpiało na choroby terminalne. Reszta umierała w domu z rąk lekarzy rodzinnych. Te przerażające fakty ujawnił poważny brytyjski magazyn „Journal of Medical Ethics”, który opublikował raport poświęcony problemom związanym z eutanazją w Belgii.

Dlaczego w Belgii?

Belgia przoduje w niechlubnej statystyce przeprowadzanych legalnie zabójstw na życzenie, a raport ukazał się w Wielkiej Brytanii w chwili, kiedy do Izby Gmin miał wpłynąć projekt jednego z posłów Partii Pracy dotyczący legalizacji tzw. wspomaganego samobójstwa. Studium, którego autorem jest prof. Raphael Cohen-Almagor z Uniwersytetu w Hull, spotkało się z ogromnym zainteresowaniem opinii publicznej i polityków, z pewnością też wpłynęło na wynik głosowania w brytyjskiej Izbie Gmin. Ostatecznie za projektem zmiany dotychczasowego prawa, przewidującego więzienie za pomoc w samobójstwie, zagłosowało 118 posłów, przeciw było 330. Raport brytyjskiego naukowca zajmuje się tylko jednym aspektem praktycznego stosowania eutanazji, jakim jest skracanie życia pacjentów bez ich zgody. W świetle belgijskiego prawa jest to nielegalne. Jednak przeciwnicy prawa o wspomaganym samobójstwie podnoszą, że prawo do eutanazji i jego stosowanie w praktyce całkowicie zmieniają relacje pomiędzy pacjentem a lekarzem.

To otwarta droga do śmierci „na receptę”, czyli pozostawienie decyzji wyłącznie w rękach lekarzy. Jak się okazuje, legalizacja eutanazji nie zapobiega nadużyciom, o których rzadko informuje się opinię publiczną. – To, co dzieje się w Belgii, jasno dowodzi, że nie powinniśmy iść drogą legalizacji wspomaganego samobójstwa – mówiła po zapoznaniu się z raportem wstrząśnięta posłanka Partii Konserwatywnej Fiona Bruce. Raport spotkał się z krytyką części środowiska medycznego w Belgii, które nie zostało przedstawione w zbyt dobrym świetle. Brytyjczykom zarzucono tendencyjność. Należy jednak zauważyć, że raport nie powstał na zlecenie, ale stanowi część projektu badawczego rozpoczętego w 2003 roku. Profesor Cohen-Almagor oparł go na krytycznym przeglądzie publikacji, dyskusjach i rozmowach prowadzonych w Belgii na przestrzeni 11 lat (2003–2015) z najwybitniejszymi specjalistami, zarówno naukowcami, jak i praktykami.

Śmierć bez recepty

W Belgii ustawę legalizującą eutanazję, opartą na modelu holenderskim, parlament przyjął w 2002 roku. Wielu lekarzy powitało ją entuzjastycznie, inni nie zabierali głosu, tylko mniejszość wyrażała zastrzeżenia. W lutym ubiegłego roku, głosami lewicowej koalicji rządowej, ustawę rozszerzono na osoby niepełnoletnie. Zgodnie z nią Belgia stała się pierwszym na świecie krajem, w którym lekarze mają prawo do zabijania osób poniżej 18. roku życia. Dotyczy to nieuleczalnie chorych dzieci cierpiących z powodu silnego bólu, których stan zdrowia nie rokuje nadziei na polepszenie. Prawo stanowi, że taka decyzja musi być zatwierdzona przez rodziców i lekarza, a niepełnoletni pacjent musi być świadomy sytuacji i rozumieć, co oznacza eutanazja.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama