Nowy numer 41/2019 Archiwum

Akcja ratunkowa

Masz w ręku niezawodną broń i nie zawahaj się jej użyć. Nazwa „koła koronkowe” kojarzy ci się z kołami ratunkowymi? I dobrze.

Siostra Marietta Kruszewska ze Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego wracała z redakcji Radia RDN Małopolska, gdzie prowadziła Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Było przed szesnastą. Szła tarnowską ulicą, gdy nagle w jej głowie zakołatał pomysł. Plus w bonusie dwa słowa, które nie dawały jej spokoju: „koła koronkowe”.

– Od początku czułam, że to nie jest mój wymysł, bo nazwa pierwotnie skojarzyła mi się z Kołem Gospodyń Wiejskich – uśmiecha się siostra. – A jednak czułam, że to odgórne natchnienie. Przez chwilę zastanawiałam się nawet, czy nie zmienić tej nazwy, ale wewnętrznie czułam, że nie mogę tego zrobić. To nie mój pomysł. To był „gotowiec”, który przyszedł z nieba. Jeśli to inicjatywa samego Boga – pomyślałam – akcja wnet się rozprzestrzeni. I rzeczywiście. Koła zaczęły się toczyć.
 

Anioł jest bezsilny

Kult Bożego Miłosierdzia rozprzestrzenił się na całym świecie w nieprawdopodobnie szybkim tempie. W kościołach na wszystkich kontynentach znajdziemy obraz „Jezu, ufam Tobie”. O 15.00 miliony wyciągają różańce i szepczą: „Dla Jego bolesnej męki...”.

Im więcej czytam o tym, czym jest Koronka do Bożego Miłosierdzia, tym bardziej jestem zdumiony desperackim krokiem Boga. To naprawdę koło ratunkowe. „Tonący koronki się chwyta” – tak powinna brzmieć nowa wersja znanego porzekadła.

Najwyższe zakłopotanie budzą w nas „odgórne” zapewnienia z „Dzienniczka”: „Przez odmawianie tej koronki podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą. Zatwardziałym grzesznikom, gdy będą ją odmawiać, spokojem napełnię dusze, a godzina ich śmierci będzie szczęśliwa” (Dz. 1541); „Kapłani będą podawać grzesznikom, jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łask z nieskończonego miłosierdzia Mojego” czy „O, jak wielkich łask udzielę duszom, które odmawiać będą tę koronkę” (Dz. 848).

Święta o najpopularniejszym w Polsce nazwisku, która urodziła się 110 lat temu, usłyszała: „Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny” (Dz. 1541).

„Wilno. Piątek 13 września 1935 r. Wieczorem, kiedy byłam w swojej celi, ujrzałam anioła, wykonawcę gniewu Bożego” – notowała Sekretarka Bożego Miłosierdzia. „Był w szacie jasnej, z promiennym obliczem, obłok pod jego stopami, z obłoku wychodziły pioruny i błyskawice do rąk jego, a z ręki jego wychodziły i dopiero dotykały ziemi. Kiedy ujrzałam ten znak gniewu Bożego, który miał dotknąć ziemię, a szczególnie pewne miejsce, którego wymienić nie mogę dla słusznych przyczyn, zaczęłam prosić anioła, aby się wstrzymał chwil kilka, a świat będzie czynił pokutę. Jednak niczym prośba moja była wobec gniewu Bożego. (...) Zaczęłam błagać Boga za światem słowami wewnętrznie słyszanymi. Kiedy się tak modliłam, ujrzałam bezsilność anioła, i nie mógł wypełnić sprawiedliwej kary, która słusznie się należała za grzechy. Z taką mocą wewnętrzną jeszcze się nigdy nie modliłam jako wtenczas. Słowa, którymi błagałam Boga, są następujące: Ojcze przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, za grzechy nasze i świata całego; dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas. Na drugi dzień rano, kiedy weszłam do naszej kaplicy, usłyszałam te słowa wewnętrznie: Ile razy wejdziesz do kaplicy, odmów zaraz tę modlitwę, której cię nauczyłem wczoraj”.
 

Jak burza!

Koła Koronkowe to inicjatywa, która w bardzo szybkim tempie rozprzestrzenia się po Polsce.

– Uczyłam w gimnazjum w Tarnowie-Mościcach i tam, wśród uczniów, powstało pierwsze Koło Koronkowe – opowiada siostra Marietta. – Nie myślałam o tym, że będzie to wielka akcja. Początkowo sądziłam, że to jedynie pomysł dla moich gimnazjalnych dzieciaków. To w tarnowskiej szkole ruszyły pierwsze małe grupy.

O swoim pomyśle siostra Marietta opowiedziała gimnazjalistom. – Są chętni? – zapytała na koniec. – Zgłosiliśmy się! – opowiada Magda Kozioł. – Dziewięć osób. Dokładnie tyle, ile jest dni w Nowennie do Miłosierdzia Bożego. I powstało pierwsze koło – dodaje Magda.

Potem powstawały koła dla dorosłych i dzieci. – Widziałam, że koronka to modlitwa, która nie przysparza maluchom problemów. Zauważyłam, że wiele z nich znało ją już z rodzinnych domów – opowiada siostra Marietta. – Gdy w diecezji tarnowskiej rozpoczęła się peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego, relikwii św. Jana Pawła II i siostry Faustyny, okazało się, że pomysł, by ludzie zaczęli szturmować niebo w Kołach Koronowych, był strzałem w dziesiątkę. Gdy zobaczyłam, że powstaje setne koło, przekonałam się po raz kolejny o tym, że to naprawdę nie mój pomysł – uśmiecha się zakonnica. – Każdy proboszcz diecezji tarnowskiej w czasie peregrynacji otrzymał materiały o Kołach Koronkowych, więc akcja zaczęła się rozprzestrzeniać. Dziś działają one już m.in. w Gdańsku, Białymstoku i za granicą: w Chorwacji, we Francji, na Ukrainie (właśnie przetłumaczyliśmy broszurki na ukraiński i rosyjski).

Jak to działa? Koło Koronkowe to grupa dziewięciu osób, które każdego dnia modlą się Koronką do Miłosierdzia Bożego oraz odmawiają jeden dzień z dziewięciu dni nowenny do Miłosierdzia Bożego. Ponieważ każda osoba ma przydzielone rozważania na inny dzień, w jednym kole każdego dnia odmawiana jest cała nowenna. Członkowie koła spotykają się co miesiąc albo, jeśli chcą, częściej i wymieniają się „dniami” nowenny. To zasada spotykana m.in. w popularnych różach różańcowych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji