Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wojskowy balon zerwał się z uwięzi i siał grozę

Wielki balon, stanowiący część zaawansowanego systemu obrony powietrznej stołecznego dystryktu Columbia, zerwał się z uwięzi i poleciał na wys. blisko 5 tys. metrów nad wschodnimi stanami USA, zanim spadł na ziemię - podały w środę amerykańskie źródła wojskowe.

Balon wypełniony mieszaniną helu i powietrza zerwał się z uwięzi w środę po południu czasu polskiego w stanie Maryland. Godzinę później dryfował już nad Pensylwanią. Śladem aerostatu długości 74 metrów wysłano dwa myśliwce F-16 - podało w komunikacie Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej (NORAD).

Balon spadł na ziemię w hrabstwie Montour w Pensylwanii, na terenach wiejskich. Nie ma informacji, by przy tej okazji wyrządził jakieś szkody, ale wcześniej, ciągnąc za sobą kabel zasilający długości 3 kilometrów, uszkodził szereg linii energetycznych i pozbawił prądu tysiące mieszkańców.

System radarowy JLENS, którego jest on częścią, służy do szybkiego wykrywania i dokładnego śledzenia w przestrzeni powietrznej pocisków manewrujących, załogowych i bezzałogowych samolotów, a także okrętów, pojazdów na ziemi i innych zagrożeń.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze