GN 43/2020 Archiwum

Zabić Boga

„Zakazany Bóg” w reżyserii Pabla Moreny to oparta na faktach wstrząsająca, pełna napięcia i emocji opowieść o jednym z najbardziej tragicznych epizodów krwawej rozprawy z Kościołem katolickim w czasie wojny domowej w Hiszpanii.

Filmów przedstawiających niezakłamany obraz wojny domowej w Hiszpanii powstało niewiele. Jeden z nich, „Pod płaszczem z gwiazd” Óscara Parra de Carrizosa, poświęcony hiszpańskim męczennikom z tamtych czasów, ukazał się kilka miesięcy temu w Polsce na płytach DVD. Była to jednak produkcja kameralna, przypominająca bardziej sfilmowany teatr telewizji niż prawdziwe kino.

Przyjęło się, że filmy o tematyce religijnej często z góry spychane są przez krytykę, niezależnie od ich wartości artystycznej, do getta określanego jako katolicka czy szerzej – chrześcijańska propaganda. Trzeba przyznać, że twórcy wielu z nich, chociaż przyświecały im szczytne intencje, nie potrafili znaleźć adekwatnej formy artystycznej, by przełożyć na język filmu podejmowane przez siebie tematy. Z pewnością nie pomaga tu fakt, że najczęściej dysponują marnym budżetem, nie najlepszym sprzętem, słabym scenariuszem, często grają w nich też amatorzy. Ale ich największym grzechem jest ilustracyjność, spod której z trudem przebijają się realne ludzkie problemy dotyczące wiary. W ostatnim czasie coraz częściej powstają jednak też filmy, które z powodzeniem pokonują wspomniane ograniczenia. Trudno ich nie zauważyć, bo lokują się na czołowych miejscach kinowych hitów.

Przykładem takiego w pełni profesjonalnego kina jest „Zakazany Bóg” Pabla Moreny, który właśnie wchodzi na nasze ekrany. Reżyser nakręcił przejmujący, pełen napięcia dramat przedstawiający wydarzenia, jakie rozegrały się w hiszpańskim mieście Barbastro w 1936 r., doprowadzając do śmierci 51 katolickich duchownych. Jeden z najbardziej tragicznych epizodów rozprawy z Kościołem katolickim w czasie wojny domowej w Hiszpanii reżyser relacjonuje w sposób obiektywny, bez zacietrzewienia, co tym bardziej podkreśla wartość filmu. Moreno słusznie uznał, że wydarzenia mówią same za siebie.
 

Dlaczego nas tak nienawidzą

„Chcą stworzyć lepszy świat, używając przemocy i ognia” – mówi o fanatykach ogarniętych szałem nienawiści do Kościoła bp Barroso w jednej ze scen „Zakazanego Boga”. I zadaje sobie pytanie: „Dlaczego nas tak nienawidzą, co zrobiliśmy nie tak?”.

W filmie Pabla Moreny nie  znajdziemy odpowiedzi na zadane przez biskupa pytanie. Przedstawia on bowiem tragiczne efekty trwającej przez lata antykościelnej propagandy prowadzonej przez liberalne hiszpańskie elity. Opowiada o ludziach, którzy znaleźli w sobie dość siły, by oddać życie za wiarę, przebaczając jednocześnie swoim oprawcom. I o tych, którzy tych zbrodni dokonali.
Skąd wziął się antyreligijny obłęd oprawców, który doprowadził do rzezi, bo trudno to nazwać inaczej, duchownych i świeckich ludzi Kościoła w czasie wojny domowej w Hiszpanii? Przecież przez kilka stuleci ten kraj, jak mało który, utożsamiany był z katolicyzmem. Antykościelna propaganda rozpoczęła się już w XIX w., ale swoje apogeum osiągnęła w latach bezpośrednio poprzedzających wojnę domową. W 1931 roku obalono monarchię i wprowadzono republikę. Nowa władza dążyła do zupełnego wykorzenienia chrześcijaństwa. „Nie będzie postępu, póki na kiszkach ostatniego biskupa nie zawiśnie ostatni szlachcic” – hasło przytoczone przez ks. Grzegorza Szubstarskiego w opracowaniu „Represje państwa wobec Kościoła katolickiego w Hiszpanii lat 30. XX wieku” najlepiej oddaje sposób myślenia najbardziej wrogich Kościołowi środowisk. Antykatolicka propaganda wysuwała najbardziej nieprawdopodobne i absurdalne zarzuty wobec księży i zakonników, oskarżając ich m.in. o zatruwanie studzien, zepsucie i pasożytnictwo.
„Atakowano zwłaszcza biskupów, księży i siostry zakonne, którym zarzucano bogactwo, rozwiązłość, zacofanie i obojętność na potrzeby najuboższych. Władze nie chciały wchodzić w żadne dyskusje z przedstawicielami Kościoła, którzy wykazywali na konkretnych przykładach, że księża żyją skromnie, że Kościół wnosi istotny wkład w oświatę czy też prowadzi działalność charytatywną… Szkolnictwo zakonne niejednokrotnie bowiem reprezentowało bardzo wysoki poziom, w związku z czym nie dało się szybko zastąpić przez system nauczania świeckiego” – pisze ks. Szubstarski. Podobne zarzuty padają w filmie ze strony sfanatyzowanych członków różnego rodzaju ludowych milicji.

„Kumulowana nienawiść miała wkrótce znaleźć swoje gwałtowne ujście” – podsumowuje rezultaty tej trwającej przez lata kampanii w „Niewygodnej historii hiszpańskiej wojny domowej” historyk Juan Eslava Galán.

Hiszpańska „Cristiada”?

Wojna domowa w Hiszpanii formalnie trwała od 17 lipca 1936 do 31 marca 1939 roku. Na terenach administrowanych przez Front Ludowy, będący koalicją ugrupowań lewicowych, szalał terror partyjnych bojówek, niszczono i podpalano kościoły, mordowano duchownych. – W całej powszechnej historii Kościoła, nawet w trakcie prześladowań rzymskich, nie znajdujemy precedensu tak krwawej ofiary – zauważył abp Antonio Montera Moreno, badacz prześladowań Kościoła w Hiszpanii. Według jego obliczeń, w wyniku rozstrzeliwań, tortur i innych prześladowań zginęło prawie 6,9 tys. duchownych i sióstr zakonnych, w tym 12 biskupów i 1 administrator apostolski, 4172 księży diecezjalnych, 2365 kapłanów i braci zakonnych, 283 siostry zakonne i 32 seminarzystów. Stanowiło to prawie 12 proc. ogółu hiszpańskiego duchowieństwa.

Akcja „Zakazanego Boga” rozpoczyna się zaraz po wybuchu wojny domowej, kiedy władzę w Barbastro, miasteczku w regionie Huesca w Aragonii, obejmuje tzw. Komitet Rewolucyjny. Większość w nim stanowią anarchiści i skrajni lewicowcy, dla których wzorem godnym naśladowania stała się bolszewicka rewolucja w Rosji. Stąd też często w filmie słyszymy okrzyk „Niech żyje Rosja!”. Bojówkarze napadają na dom wspólnoty klaretynów, aresztują przełożonych, a młodych seminarzystów zamykają w szkole pijarów. Ich strażnicy za wszelką cenę starają się, by uwięzieni wyrzekli się Boga. Wystarczy, że zdejmą habity, a odzyskają wolność. Nie szczędzą im tortur psychicznych i fizycznych, wystawiają na pokusy, podsuwając im nawet prostytutki, a za murami więzienia szaleje pijana nienawiścią tłuszcza. Seminarzyści szybko zdają sobie sprawę, że jeżeli nie wyrzekną się Boga, czeka ich śmierć. Przeżywają chwile słabości, modlą się i wzajemnie wspierają.

Często porównuje się „Zakazanego Boga” do „Cristiady” opowiadającej o prześladowaniach Kościoła w Meksyku. Ale analogie nie wydają się do końca trafne, chociaż bohaterowie obu filmów wołają „Niech żyje Chrystus Król!”. W „Cristiadzie” walczą z wrogami Kościoła i wiary z bronią w ręku, w „Zakazanym Bogu” modlitwą. Z okrzykiem „Niech żyje Chrystus Król!” idą na śmierć, przebaczając swym katom. Są ludźmi pokoju.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także