Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wypisani ze szpitala

Nie chodzi o życie krótkie czy długie. Chodzi o wieczne.

Mój starszy syn miał 4 lata, gdy z miną specjalisty uświadomił dwuletniego brata: „A ty wiesz, że umrzesz?”. Na co młodszy zareagował głośnym „łeeeee!”.

No tak, przykro, że umieramy. Ale czy nie bardziej przykra byłaby wiadomość: „będziesz tu wiecznie wegetował”? No bo niby ludzie chcą ziemskiej nieśmiertelności, ale nie potrafią wskazać, po co im ona. Nie potrafią nawet powiedzieć, czemu tak bardzo zależy im na długowieczności.

Dlaczego właściwie życzymy sobie „sto lat”, skoro nie mamy pojęcia, co miałoby z tego wynikać? Czy życie na tym świecie jest tak zachwycające, żeby było warte robienia tego bez końca? Albo choćby przez, powiedzmy, 300 lat?

Ale jest też istotniejsze pytanie: Co my mamy tak ważnego do zrobienia i powiedzenia tutaj, żeby trzeba to było robić i mówić tak długo? Nawet gdyby taki delikwent w kółko przechodził renowacje niczym Lenin w moskiewskim mauzoleum, to zamiast żyć pełną piersią, skupiony byłby coraz bardziej na sypiącym się organizmie. Cóż zresztą można nowego powiedzieć światu, gdy się jest świadkiem i rzecznikiem odkryć sprzed wieków?

Gdyby długowieczność była tak cenną rzeczą, Jezus nie powinien być zabity w wieku około 30 lat. A tym bardziej nie powinien dopuścić, żeby z jego powodu zginęło tyle małych dzieci w Betlejem. Tymczasem Kościół czci te dzieci jako świętych – a to znaczy, że one do osiągnięcia pełni szczęścia nie potrzebowały wielu lat. Niczego nie potrzebowały – tylko Jezusa Chrystusa.

Wielu świętych zmarło w młodości, a niektórzy w dzieciństwie. A i ci, którzy zmarli przed narodzeniem, też są w objęciach Boga – więc także są święci.

Odejścia ludzi w młodym wieku są szczególnie bolesne dla tych, co pozostali, ale błądzi ten, kto z tego powodu pomstuje na Boga. Bo to trochę tak, jakby pacjent szpitala awanturował się, że kogoś z łóżka obok wypisali do domu. A my wszyscy na tym świecie jesteśmy jak w szpitalu. To nie jest życie na stałe, i nie jest to normalne miejsce. Z powodu grzechu wszyscy jesteśmy chorzy i czekamy na transfuzję Krwi Jezusa, która nas ostatecznie uzdrowi. I wejdziemy do życia bez tych wszystkich kroplówek, sond i basenów. Niektórzy wychodzą ze szpitala wcześniej, inni później, ale obiektywnie żadnemu z nich nie dzieje się krzywda.

To, że ludzie umierają w każdym wieku, oznacza, że Bóg traktuje poważnie człowieka w każdym wieku. To znaczy, że każdy etap życia człowieka jest życiem prawdziwym, w pełni ludzkim i zdatnym do zbawienia.

Ani niemowlę, ani niedołężny starzec nie są mniej ludźmi niż zdrowy człowiek około trzydziestki. Nikt, kto się począł, nie jest w żadnym momencie na etapie przygotowania do życia – on już po prostu żyje.

Dobra jest taka śmierć, która kończy się zbawieniem – wiek tu nie ma nic do rzeczy. Jeśli ktoś żyje krótko, to znaczy, że jego młoda śmierć była do czegoś potrzebna. Jeśli żyje długo, to znaczy, że potrzebne jest jego długie życie. I nie ma co marudzić – Stwórca ma pełne prawo decydować o stworzeniu.

Koniec końców w życiu chodzi o to,  żeby umrzeć szczęśliwie. 

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także