Nowy numer 28/2018 Archiwum

Wierność to nie jest heroizm

O związkach niesakramentalnych, przysiędze małżeńskiej, betonie i synodzie z Andrzejem Szczepaniakiem, prezesem Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar, rozmawia Aleksandra Matuszczyk-Kotulska.

Często nie tylko od duszpasterzy można usłyszeć, że Bóg zbawia także pozasakramentalnie.

Niestety takie poglądy sugerują alternatywną drogę zbawienia, która nie wymaga koniecznego do zbawienia nawrócenia, porzucenia grzechu. Ale jak to usprawiedliwianie pozasakramentalnego życia w grzechu da się  pogodzić ze słowami Katechizmu Kościoła Katolickiego, który wyraźnie mówi: "Kościół naucza, że dla wierzących sakramenty Nowego Przymierza są konieczne do zbawienia" (KKK 1129)?

W wywiadzie dla amerykańskiego pisma katolickiego "Commonweal" Ksiądz Kardynał Walter Kasper powiedział: "Żyć razem jak brat i siostra? Oczywiście mam szacunek dla tych, którzy tak żyją. Ale to jest akt heroiczny, a heroizm nie jest dla przeciętnych chrześcijan" . Czy nie oczekujecie za wiele od małżonków zwłaszcza w tych najtrudniejszych po ludzku beznadziejnych sytuacjach?

Pyta Ksiądz Kardynał czy mamy prawo wymagać od chrześcijan heroizmu - powrotu do zobowiązań wynikających z przysięgi małżeńskiej. To nie jest heroizm. To są dzieła Boże. Człowiek nie jest w stanie sam z siebie robić takich rzeczy, ale jest w stanie mocą Boga. Na tym polega rola Kościoła, aby prowadzić wiernych w kierunku większej wiary: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Mt 16,24-25). A zatem heroizm jest osiągalny dla każdego chrześcijanina, jeśli człowiek uwierzy w słowa Chrystusa i pozwoli Mu działać: "Nic beze Mnie uczynić nie możecie" (J 15,5b).

Uwierzyłeś w te słowa? Żona cię opuściła 18 lat temu, a Ty wciąż na nią czekasz?

Tak, czekam bo ją bardzo kocham i chcę być wierny Bogu i przysiędze, którą złożyłem swojej żonie. Żona odeszła ode mnie 18 lat temu po jednostronnym - bez mojej zgody - rozwodzie i weszła w drugi sformalizowany ślubem cywilnym związek. W tym drugim związku wychowuje dziecko. Bardzo chciałbym, żeby moja żona trafiła do takiego duszpasterstwa dla niesakramentalnych związków, które tak pomoże jej otworzyć się na Pana Boga, żeby Jego mocą była zdolna rozstać się z niesakramentalnym partnerem i powrócić do mnie.

Taka postawa nie jest modna, macie łatkę betonu

Jesteśmy wierni Bogu i małżonkowi, któremu przysięgaliśmy do końca życia miłość, wierność i uczciwość małżeńską na dobre i na złe. Żeby jednak sprzedać taką postawę potrzebujemy pomocy duszpasterzy. Oni mają możliwości. Uznanie i odważne głoszenie na forum całego Kościoła katolickiego prawdy (podczas kazań, w konfesjonale, w rozmowach z małżonkami, wszędzie), że każde sakramentalne małżeństwo jest do uratowania, gdyż każdy małżonek może się nawrócić i powrócić na miejsce swojego powołania, by wypełniać zobowiązania wynikające z przymierza małżeńskiego z Bogiem. W sytuacjach najtrudniejszych, księża nie powinni tylko informować o możliwości zbadania ważności małżeństwa, ale przede wszystkim zachęcać do życia w wierności, aby w pełni, na przekazanej całej prawdzie, mogła objawić się moc Boża. Nie wolno odbierać nadziei! Pojednanie małżonków sakramentalnych zawsze jest możliwe, bo sam Bóg jest gwarantem ich przymierza,  a każdy człowiek może otworzyć się na Jego łaskę – ten, który teraz ciężko grzeszy i łamie przysięgę, może się w każdej chwili nawrócić! Mamy coraz więcej we wspólnocie takich świadectw, nawróceń i powrotów małżonków do siebie.

Mówienie tego jest niewygodne, trudne. Trzeba upomnieć, wskazać grzech.

Od 8 grudnia zacznie sie ogłoszony przez Papieża Franciszka Rok Miłosierdzia. Uczynkiem miłosierdzia względem duszy jest upominanie grzeszących, głoszenie prawdy o nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa, wzywanie do nawrócenia. W adhortacji Familiaris Consortio św. Jan Paweł II wzywa Kościół do okazywania pomocy małżonkom w utrzymaniu gotowości do ewentualnego podjęcia na nowo poprzedniego życia małżeńskiego (FC 83), a z drugiej strony tych, co odeszli wzywa do otwarcia się na łaskę nawrócenia (FC 84), czyli powrotu do zobowiązań wynikających z przysięgi małżeńskiej, powrotu małżonków do siebie i prawdziwego pojednania. Bardzo tu liczymy na pomoc osób duchownych,  w tym szczególnie duszpasterzy zajmujących się duszpasterstwami dla osób żyjących w niesakramentalnych związkach. Nie przyklepywać stanu istniejącego a pomagać w powrotach tych osób do wierności małżeńskiej. Mamy nadzieję, że będzie coraz więcej takich duszpasterstw osób, które chcą powrócić do wierności małżeńskiej.

« 1 2 »

Zobacz także

  • Anton
    21.10.2015 20:14
    Ja tez podziwiam wiele z cech pana Szczepaniaka i wydaje mi sie, ze mozemy pochylic glowe w obliczu jego silnej wiary. Dobrze, ze mamy takze takie przklady zycia. Ale niestety w jego slowach mozna jednoczesnie znalezc slowa nie do zaakceptowania. Chocby oczekiwanie, ze jego sakramentalna zona porzuci swojego obecnego meza i, co tu teraz najistotniejsze, ojca swojego dziecka. Inaczej mowiac, kobieta ta, mialaby dla wypelnienia swojej przysiegi malzenskiej, pozbawic swoje dziecko prawa do rodziny, do matki i ojca. A jesli przyjmiemy, ze kobieta ta obdarza miloscia ojca swojego dziecka, to tez mialaby sie tej milosci wyrzec, jak mowi pan Szczepaniak, nawrocic, aby po 18 latach od rozstania ponownie zaczac wypelniac dana mu obietnice malzenska?
    Ja jedynie pytam, nie mam gotowych odpowiedzi.
  • htc
    21.10.2015 22:35
    Jeśli w drugim związku są dzieci to tak mają pecha, tak samo mają pecha te dzieci gdy żona/maż zostawia rodzinę i idzie do innego.
    Tak jak autor mowi dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych
    doceń 2
  • Andrzej
    22.10.2015 02:46
    Moim zdaniem kolejny przejaw hipokryzji w Kościele...

    Przez wiele m-cy za zgodą prowadzącego grupę uczestniczyłem w modlitwie prowadzonej on-line w grupie Sychar czekając ... 7 lat na stwierdzenie nieważności Sakramentu Małżeństwa z pozytywnym dla wszystkich skutkiem choć okupionym wielkim cierpieniem i bólem...

    W tej grupie modlitewnej były osoby (choć bardzo nieliczne) prawdziwie trwające w wierności i przykładnym życiem czekające z nadzieję na powrót małżonka, czymś co niewątpliwie byłoby cudem w ich życiu.
    Większość uczestników miało jednak problem z tak podstawowymi sprawami jak przebaczenie, miłość, cierpliwość... dając przykłady agresywnych wypowiedzi i zachowań podsycanych wrogimi słowam ks. Dziewieckiego wobec tzw. “krzywdzicieli".
    Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym i próbowałem sobie wyobrazić jak w praktyce w życiu tych ludzi wyglądałoby to pojednanie, przyjęcie "krzywdziciela" ponownie pod swój dach, do swojego życia i... serca?
    Jak wygląda drugie życie tych, którzy to podobno uczynili?
    Trudno to było sobie to wyobrazić słuchając wielokrotnie wrogich słów rzucanych wobec małżonków, którzy przecież nie bez powodu opuścili swoją żonę czy męża...

    Wypowiedzi Pana Andrzeja Szczepaniaka są niestety w podobnym tonie jak ww. księdza i dużej części uczestników tej grupy, bo..
    - Jak można twierdzić i na jakiej podstawie, że tzw. "krzywdzicielem" jest tylko ten, który odszedł a nie także lub właśnie ten, który pozostał często biernie przyglądając się narastającemu kryzysowi w małżeństwie?
    - Jak można modlić się o pojednanie i powrót do współmałżonka również z dziećmi zrodzonymi w drugich związkach a mówić jednocześnie, że "o ile zajdzie taka potrzeba" tak jakby te dzieci były czymś gorszym i nie potrzebowały także matki i ojca?
    - Jak można o wszystkich żyjących w drugim związku mówić, że są "uwikłani w drugie niesakramentalne związki" nie znając ich INDYWIDUALNYCH historii życia? Czyżby kolejny przykład w Kościele odpowiedzialności zbiorowej?
    - Jak słabej wiary muszą być członkowie grupy SYCHAR, jeżeli dawanie nadziei i zbliżanie do miłosierdzia Boga poprzez udzielenie indywidualnej zgody na Komunię Św. osobom żyjącym w małżeństwie niesakramentalnym naraża tych “pokrzywdzonych” na pokusę wchodzenia w drugi związek? Można warto zadbać o silniejszą wiarę dla siebie zamiast przyglądać się i osądzać życie innych, jak mniemam tych gorszych?
    - Gdzie są podobno te częste przypadki powrotów, jeżeli w okresie dwóch lat wspólnej modlitwy w Sychar słyszałem może od dwóch takich w Polsce?
    - Czym różni się świadome naużywanie nazewnictwa "związki niesakramentalne" od dewaluowania zabójstwa słowem aborcja?
    Nie ma Duszpasterstwa "związków" Niesakramentalnych lecz jest Duszpasterstwo MAŁŻEŃSTW Niesakramentalnych Panie Szczepaniak!
    - Za kłamstwem nie stoi Miłość a tym bardziej BÓG! Czy nawoływanie do życia w kłamstwie słowami "W sytuacjach najtrudniejszych, księża nie powinni tylko informować o możliwości zbadania ważności małżeństwa" by nie móc poznać i zbadać w Sądzie Biskupim, jaka jest PRAWDA nie jest czasami działaniem szatana?!

    Na koniec osobista refleksja i rada skierowana do Pana Szczepanika...
    A może powodem tego, że Pana żona odeszła i od 18 lat nie chce wrócić jest w oczach Boga właśnie Pana brak przebaczenia, zajadłość w walce z "krzywdzicielami" ale przede wszystkim brak miłości do drugiego człowieka?
    POKORA - to może to słowo-klucz, do drzwi do powrotu Pan żony?

    Pozdrawiam i życzę z całego serca cudu w Pana życiu, a może po prostu zwykłej pokory?
  • Jola
    24.10.2015 17:06
    Wielki szacunek dla Pana Andrzeja Szczepaniaka i dla wszystkich członków wspolnoty Sychar, którzy trwają w wierności. To takie niepopularne i staroswieckie
    Dziękuję wam za to światełko w ciemnościach którym oświetlacie drogę powrotu pogubionym małżonkom. Niech Bóg wynagrodzi wam ten trud i błogosławi w tej trudnej drodze do świętości.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama