Nowy numer 43/2020 Archiwum

Merkeuropa

O przywództwie Niemiec w UE, sporze o imigrantów i sędziach własnej sprawy z prof. Ryszardem Legutką rozmawia Jacek Dziedzina


Zanim przeczytasz, koniecznie obejrzyj to:

Prof. Legutko "masakruje" kancelarz Merkel
Samuel Pereira

Jacek Dziedzina: W Parlamencie Europejskim obowiązuje reguła: żadnych trudnych pytań do Angeli Merkel?


Prof. Ryszard Legutko: Pani kanclerz jest niewątpliwie najmocniejszą postacią polityczną w dzisiejszej Unii, i to ona stoi na straży procesu integracyjnego. Stąd krytykowanie jej jest politycznie niewygodne, ponieważ sugeruje, że ten, kto atakuje, chce spowolnić lub zatrzymać integrację. Merkel reprezentuje to, co stanowi dzisiaj dla większości unijną ortodoksję. 


Pan złamał tę niepisaną zasadę. Swoim wystąpieniem w debacie o uchodźcach wprawił Pan w osłupienie zarówno samą zainteresowaną, obecną na sali, jak i większość eurodeputowanych. Nagranie z Pana wystąpienia zrobiło furorę w internecie. Czy to normalne, że jeden z przywódców europejskich ma taki wyjątkowy immunitet?


Cóż, był czas, że kanclerz Merkel krytykował nawet Martin Schultz, dziś przewodniczący PE, ale ostatnio wyciszył tę krytykę, pewnie dlatego, że liczy na dalszą karierę w Unii, a wie, że bez wsparcia Merkel niczego nie uzyska. A sprawa uchodźców  jest bardzo kontrowersyjna i obudowana tabu, więc krytykowanie Merkel w tym miejscu i czasie to krytyka polityki imigracyjnej, co oznacza stawanie na pozycjach niemal ksenofobicznych. Stąd  wystąpienia przewodniczących grup parlamentarnych były pochlebne wobec Merkel, z wyjątkiem mojego.


Jeszcze Marine Le Pen i tradycyjnie Nigel Farage…


Tak, pierwsza zwracała się do obecnego prezydenta Hollande’a per „wicekanclerz”, ale ona prowadzi już swoją kampanię wyborczą. Farage mówił dobrze, ale skończył źle, bo powiedział, że niedługo będzie referendum i Wielka Brytania wycofa się z Unii. Tym samym przestaje to być głos kształtujący Unię, a staje się głosem secesjonisty.


Powiedział Pan, że Angela Merkel „stoi na straży”. W PE przypomniał Pan Merkel i Hollande’owi, że Unia liczy 28 krajów, a nie 2. Nie ma alternatywy dla tego przewodnictwa niemieckiego z coraz słabszym asystentem francuskim?


To zależy, o czym mówimy. Jeśli mówimy o przywództwie, to nie ma w tej chwili kraju mocniejszego gospodarczo, politycznie i sojuszniczo. Natomiast jest szansa stworzenia grupy blokującej, kwestionującej to przywództwo. Grupa Wyszehradzka nie była nigdy mocna, ale w przypadku imigrantów wspólne stanowisko w wystąpieniach było pewnym faktem. 


Ale już w czasie głosowania okazało się, że to nie działa, kilka krajów tej grupy zagłosowało tak jak większość.


To prawda, ale pierwszy krok to stworzenie koalicji, a w dalszej kolejności trzeba się zastanowić, jak monopol na trwałe przełamać. Język dominujący w UE to język wspólnotowy, że my wszystko robimy razem. Ale w praktyce nie ma żadnego „razem”, tylko decydują silni, a wśród tych silnych ten, który jest najsilniejszy. 


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także