Nowy numer 43/2020 Archiwum

Polska jedzie na Euro 2016!

Polska w Warszawie pokonała Irlandię 2:1 (2:1) w swoim ostatnim meczu eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy 2016. Biało-czerwoni awansowali do turnieju finałowego, który w przyszłym roku odbędzie się we Francji.

Na Stadionie Narodowym obie drużyny wystąpiły osłabione. W polskim zespole z powodu kontuzji zabrakło Arkadiusza Milika, Macieja Rybusa i Tomasza Jodłowca, a wśród gości nie było m.in. doświadczonego bramkarza Shaya Givena oraz Stephena Warda (obaj odnieśli urazy w wygranym 1:0 czwartkowym meczu z Niemcami w Dublinie).

Na trybunach pojawił się komplet widzów (w tym 2300 z Irlandii). Spotkanie oglądali na żywo m.in. obecny prezydent RP Andrzej Duda i były - Aleksander Kwaśniewski.

Oba zespoły już od kilku dni miały zapewniony udział w barażach. Drużynie Adama Nawałki bezpośredni awans zapewniał remis 0:0 lub 1:1. Irlandia potrzebowała zwycięstwa, ewentualnie remisu 2:2 lub wyższego.

Wystarczyło spojrzeć na ustawienie, żeby przekonać się, kto musi bardziej atakować. Gospodarze - pod nieobecność Milika - rozpoczęli w ustawieniu tylko z jednym napastnikiem Robertem Lewandowski, tymczasem trener gości Martin O'Neill postawił na ofensywny skład, z przodu zagrali Jon Walters i Shane Long.

Spotkanie poprzedziła minuta ciszy pamięci ofiar tragicznych wydarzeń z ostatnich dni - ataków bombowych w Ankarze i pożaru w Dublinie.

Na początku meczu, rozgrywanego w przenikliwym zimnie, oba zespoły grały chaotycznie i nerwowo, jakby stawka spotkania sparaliżowała ich poczynania.

Pierwsi groźną sytuację stworzyli biało-czerwoni, choć było w tym trochę przypadku. W 12. minucie w zamieszaniu podbramkowym bliski zdobycia gola był Kamil Grosicki. Po tej akcji podopieczni Adama Nawałki wykonywali rzut rożny. Piłka trafiła do będącego przed polem karnym Grzegorza Krychowiaka. Pomocnik Sevilli oddał efektowny i celny strzał, po którym kibice oszaleli z radości.

Euforia na stadionie nie trwała jednak długo. Już kilkadziesiąt sekund później po faulu Michała Pazdana na Longu arbiter podyktował rzut karny. Przez chwilę trwała przerwa (udzielano pomocy medycznej Irlandczykowi), po czym do piłki podszedł Walters i wykorzystał "jedenastkę".

"Tylko zwycięstwo!" - krzyczeli polscy kibice, ale wynik 1:1 wciąż premiował biało-czerwonych. W kolejnych minutach więcej niż składnych akcji było twardej walki, często bark w bark czy łokieć w łokieć.

Krótko przed przerwą polscy kibice znów jednak mieli ogromne powody do radości. Po dośrodkowaniu Krzysztofa Mączyńskiego efektownym strzałem głową z ok. 12 metrów bramkę zdobył Lewandowski, najskuteczniejszy strzelec eliminacji mistrzostw Europy - to jego 13. trafienie w walce o turniej we Francji. W przeszłości tylko David Healy z Irlandii Północnej strzelił tyle goli w kwalifikacjach Euro (2008).

Tuż po golu na 2:1 polscy piłkarze zrobili tzw. kołyskę (niedawno Mączyński został tatą).

Od 56. minuty goście musieli radzić sobie bez Longa. Strzelec goli m.in. w marcowym meczu z Polską w Dublinie (1:1) i niedawnym z Niemcami (1:0) doznał kontuzji, a jego miejsce zajął doświadczony Robbie Keane.

W 65. minucie mogło być już 3:1, ale po akcji Krychowiaka Kamil Grosicki zmarnował szansę.

Kwadrans później Irlandczycy stworzyli sobie świetną okazję - po strzale głową z bliska niepilnowanego Richarda Keogha piłkę złapał pewnie grający Łukasz Fabiański.

Do końca wynik już nie uległ zmianie. Na dodatek w doliczonym czasie goście grali już w dziesiątkę - drugą żółtą kartkę zobaczył ich kapitan John O'Shea.

Po meczu piłkarze zaczęli świętowanie razem z kibicami. "Nie wiemy jak wy, ale ja jestem dumny z tych chłopaków. Jedziemy do Francji. Razem zajdziemy daleko!" - krzyknął przez mikrofon do kibiców Robert Lewandowski. Odpowiedziało mu z tysięcy gardeł gromkie "Dziękujemy!".

Polscy piłkarze po raz trzeci w historii zagrają w finałach mistrzostw Europy. Do turnieju w 2008 roku w Austrii i Szwajcarii awansowali dzięki udanym kwalifikacjom, a cztery lata później wystąpili bez konieczności gry w eliminacjach - jako współgospodarz (razem z Ukrainą) ME 2012. W obu przypadkach w turnieju finałowym grało 16 drużyn, we Francji będzie ich aż 24.

« 1 2 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama