Nowy numer 42/2020 Archiwum

Małżeństwo czy ma-ŁŻE-ństwo

Rozwód, jak sama nazwa wskazuje, jest rozwodnieniem woli Bożej.

Wbrew temu, co wielu sądziło, czytania mszalne minionej niedzieli, w którą rozpoczął się rzymski Synod o Rodzinie, nie były przygotowane pod to wydarzenie. Po prostu takie przypadają tego roku akurat na tę niedzielę. Księga Rodzaju mówiła o tym, że mąż i żona stają się jednym ciałem, a w Ewangelii według św. Marka Jezus, powołując się na ten fragment, powiedział, że małżonkowie nie mogą się rozwodzić, bo jest to rozdzielenie tego, co Bóg złączył. I że łączenie się w tej sytuacji z kimś innym to cudzołóstwo.

Czytania trafione w punkt. Nie dało się precyzyjniej i jaśniej. Ale oczywiście zbieżność czytań z synodem to nie był przypadek, bo u Boga nie ma przypadków. Nie ma ich zwłaszcza podczas liturgii. Bóg mówi do swojego Kościoła, przypomina, że my nie jesteśmy właścicielami Jego woli, ale tymi, którzy ją mają wypełniać. I to wypełniać dokładnie, niezależnie od tego, co sobie w tej sprawie życzy świat.

I właśnie Bóg nam przypomniał, że Jego nauka o małżeństwie – a w konsekwencji o rodzinie – jest jednoznaczna i nienaruszalna. Rozwody są wykluczone. Nie ma rozwodów, nawet gdy ludzie sobie wyobrażają, że takowe przeprowadzili. Bo i co z tego, że czyjś mąż połączy się z inną kobietą i nazwie ją żoną, skoro wciąż jest jednym ciałem z prawowitą żoną? I co z tego, że ta żona mu się odwidziała i uważa, że już jej nie kocha? To jest jego ciało i gdy część amputuje, to na zawsze pozostanie kaleką. Choćby pokuśtykał na koniec świata i zaszył się na swoich wyimaginowanych wyspach szczęśliwych, nie odnajdzie swojej pełnej tożsamości. Chyba że przyłączy z powrotem oddzieloną część – a takie rzeczy, za sprawą łaski Bożej, są możliwe. I mają miejsce.

To nie jest tak, jak mówią niektórzy, że Kościół ma dopuścić do Komunii św. ludzi, którzy złamali przysięgę małżeńską, gdy powrót małżonka nie jest możliwy. Jakim prawem ktoś śmie mówić, że u Boga jest coś niemożliwego! Gdy ludzie zaufają Bogu i mocno wierzą, dzieją się rzeczy, których ludzka wyobraźnia nie obejmuje.

Bóg dziś każe nam, jak Ezechielowi, prorokować nad zeschłymi kośćmi, a nie jęczeć, że „się nie da”. Jęcząca część ludzi Kościoła nie buduje wiary. To fałszywi prorocy, którzy mówią, że Ewangelia nie jest wykonalna. To rzecznicy tej zatwardziałości, która nawet Mojżesza skłoniła do zgody na to, co nie było wolą Bożą.

Jeśli dziś ktoś w Kościele nawołuje do „ulżenia ludziom” przez odejście od woli Bożej, ten chce powrotu zatwardziałości. Kościół ma głosić wiarę, a nie zwątpienie, ma prowadzić do nieba, a nie podtrzymywać duchowych ślepców na drodze do piekła.

To wielka łaska, że Kościół trwa od początku, bez względu na koszty, przy słowach Jezusa o nierozerwalności małżeństwa, których przeskoczyć się nie da. Można je tylko zlekceważyć, puścić mimo uszu, udawać, że nie padły, albo przeinaczać je tak, aż zaczną znaczyć coś odwrotnego, niż znaczą.

Ale właśnie dlatego tak ważna jest modlitwa za synod. Bo choć Duch mówi do Kościoła bezustannie, to różnie bywa z ludzkimi uszami.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także