Nowy numer 49/2020 Archiwum

Fałszywa baza danych


O głównym problemie, z którym borykają się małżeństwa, z Jackiem Pulikowskim, audytorem na synod o rodzinie rozmawia 
Joanna Bątkiewicz-Brożek

Czyli rozwód niczego nie zmieni.


Właśnie! A wie pani, co jest istotą rzeczy w niedogadaniu się w małżeństwie? Niedorozwój obojga lub jednego z małżonków, brak panowania nad sobą.


Mocne. To znaczy?


Niedojrzałość i niezdolność do altruistycznego daru z siebie. I receptą na to ma być nowy model? Powiem, jako inżynier, że to jest błąd merytoryczny! Bo problem należy rozwiązać, wzrastając, a nie próbując z kolejną kobietą. Nie spotkałem jeszcze rozpadu małżeństwa, gdzie byłby ład w dziedzinie seksualności. 


A co nazywa Pan ładem w tej sferze?


Ład w seksualności to oparcie jej na planie Stwórcy, na rozumie i woli. Potrafimy zdecydować, kiedy możemy wyrazić w małżeństwie miłość poprzez akt małżeński, a kiedy nie. Ludzie, którzy tak działają, rosną. Człowiek jest wezwany do wzrostu przez stały wybór dobra i odrzucenie zła. To prowadzi do wolności wewnętrznej, świętości i szczęścia. Nawet z „pistoletem przyłożonym do głowy” nie wyrzeknę się wartości, które wyznaję. Wbrew światu, który głosi, że łajdactwo jest dobre. Problem stary jak świat. Brat syna marnotrawnego nie chciał wrócić do domu ojca, bo zazdrościł bratu... nierządnic. Był porządny, ale marzył o łajdactwach i przez to był nieszczęśliwy. Dzisiaj wielu jest takich, bo uwierzyli, że łajdactwo jest fajne. Ja to nazywam fałszywą bazą danych o własnym szczęściu. Świat namawia: im bardziej się wyżyjesz, tym będziesz szczęśliwszy. Choćby w reklamach: „musisz wszystkiego spróbować”. Czyli: łajdacz się, byleś nam biznes nakręcił. A każdy czyn – kłania się „Osoba i czyn” Karola Wojtyły – przechodzi na osobę, na sprawcę.


Czyli w małżeństwie odpadają antykoncepcja, prezerwatywa, sterylizacja. 


Tak, bo one wyłączają rozum i wolną wolę z ważnej decyzji o poczęciu dziecka. Bo jeśli pozwolę, by za mnie jakiś producent decydował, dezintegruję się i idę w przeciwną stronę niż szczęście. Zło antykoncepcji nie polega tylko na tym, że jest sztuczna czy szkodliwa, ale że umożliwia działania bezrozumne i bezwolne. I nie chodzi o to, żeby podporządkować się jakimś zakazom Kościoła. Kościół mówi: człowieku, antykoncepcja nie jest dobra i nie przybliży cię do szczęścia. Ona wręcz ułatwia działanie seksualne poza małżeństwem i zawsze niszczy człowieka. Niewielu małżonków to rozumie.


Znam małżeństwo, gdzie on poszedł się wysterylizować po trzecim dziecku.


Dramat! Poniżył żonę i siebie. Zrezygnował z woli i rozumu. Znam przypadek, gdzie żona zmusiła męża do sterylizacji, a potem powiedziała, że z takim nie będzie współżyć, i wyrzuciła go z domu.


« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama