GN 04/2020 Archiwum

Afera grypowa

Co naprawdę wydarzyło się jesienią 2009 roku w Polsce? Czy największa (ponoć) osobista zasługa Ewy Kopacz nie jest w rzeczywistości jej największą winą?


Jak było naprawdę?


Oficjalnie z powodu świńskiej grypy zmarły w Polsce 182 osoby. Tymczasem według statystyk GUS z powodu chorób układu oddechowego i krążenia (a więc najbardziej typowych powikłań grypy) zmarło ogółem w 2009 aż o 6377 więcej osób niż w 2008 roku. Jeszcze gorzej wypada porównanie ze średnią z lat 2002–2008. W roku 2009 zmarłych było o 8 tys. więcej. Nastąpił gwałtowny wzrost – aż o 181 proc. wobec 2008 roku i 260 proc. w stosunku do średniej – zgonów z powodu „ostrej niewydolności oddechowej”.
Warto się chwilę zatrzymać nad taką kwalifikacją przyczyny śmierci, definiowaną także jako „zatrzymanie oddechu”. – Przecież ustanie krążenia czy oddychania nagminnie wpisywane do kart nie mogą być wyjściową przyczyną śmierci, lecz są raczej jej objawem. To tak, jakby ktoś napisał „umarł z powodu śmierci” – twierdzi prof. Janusz Szymborski z GUS. 
Artur Dmochowski, opierając się na analizach medycznych, szacuje, że za co najmniej połowę tych „nadprogramowych” zgonów odpowiada właśnie wirus A/H1N1. 
Można też zastosować inny przelicznik. Bogata już dziś literatura naukowa dotycząca pandemii sprzed 6 lat szacuje, że śmiertelność z powodu chorób układu oddechowego i krążenia związana z wirusem była 15-krotnie wyższa niż potwierdzona laboratoryjnie liczba zgonów na grypę. Skoro oficjalnie w Polsce było ich 182, to prawdopodobnie w wyniku powikłań zmarło co najmniej dalsze 3 tysiące osób. 
– Najprawdopodobniej ani rodziny chorych, ani lekarze nie mieli wówczas świadomości, że wyglądająca na zwykłe przeziębienie choroba, która miała miejsce na 20–30 dni przed zgonem, była świńską grypą. Tym bardziej, że byli przekonywani, że pandemii w Polsce nie ma – wyjaśnia źródła powszechnej niewiedzy Artur Dmochowski. 


Słabość przekuta w siłę


Polska była jedynym (poza Łotwą) krajem Europy, w którym szczepionka przeciw świńskiej grypie nie została zakupiona. „Nie weźmiemy w tym udziału, bo to nieuczciwe i niebezpieczne dla pacjentów” – grzmiał Donald Tusk. Ministerstwo Zdrowia prowadziło przez cały czas w mediach intensywną kampanię antyszczepionkową. Była ona jeszcze większym (niż brak zakupu) ewenementem w skali globu. Wyglądało na to, że nasz rząd posiada inne informacje niż służby epidemiologiczne wszystkich pozostałych krajów. Jesienią 2009 roku zaszczepiło się bowiem co najmniej 150 milionów ludzi na świecie. Nie odnotowano żadnych efektów ubocznych. Stwierdzona skuteczność szczepionki sięgała 70 proc.
Nasza oryginalność sięgała dalej. Polska była w 2009 roku jedynym krajem na świecie, gdzie wzrosło zużycie… starej, nieskutecznej szczepionki sezonowej. Resort zdrowia promował ją, podważając sensowność szczepionki pandemicznej. Mało tego, wbrew zaleceniom WHO Polska zakupiła 300 tys. dawek „starej szczepionki” za 6 mln. Z domowych budżetów poszło na to dalsze 70 milionów. Taka była cena złudnego poczucia bezpieczeństwa. Grypy sezonowej w Polsce bowiem nie było, a szczepionka przeciw „zwykłej” grypie nie chroniła przed grypą pandemiczną. 


Szczepionek przygotowanych specjalnie przeciw pandemii Polska faktycznie nie kupiła… Co nie znaczy, że kupić nie chciała. Nie jest też prawdą, że „koncerny farmaceutyczne nas naciskały” (jak mówił D. Tusk). W rzeczywistości to my naciskaliśmy, a one nie były w stanie zaspokoić światowego popytu. 
– Prawdziwy powód niekupienia szczepionek mógł być dość banalny. Rząd Donalda Tuska po prostu zbyt późno i mało energicznie zaczął starać się o zakup szczepionek. Brakowało ich już wtedy na rynku, gdyż firmy nie nadążały z produkcją dziesiątków milionów sztuk zamówionych wcześniej przez większość krajów rozwiniętych i ich zakup okazał się wówczas niemożliwy – ocenia Artur Dmochowski. Tę teorię potwierdza fakt, że nasz rząd próbował we wrześniu 2009 odkupić szczepionkę przeciw AH1/N1 od Szwecji, o czym informowały tamtejsze media. 
W grudniu 2009, gdy okazało się, że fala zachorowań jednak opada, można było z dalszych zabiegów zrezygnować, słabość obrócić w siłę, a nieudolność nazwać dalekowzrocznością. I tej wersji wydarzeń Ewa Kopacz trzyma się do dziś.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Joanna
    20.10.2015 20:13
    Problem polega na tym, że szczepionka powodowała poważne działania niepożądane - zalecam lepszy research lub uczciwość:
    http://www.biomedical.pl/aktualnosci/w-skrocie-przypadki-narkolepsji-po-szczepionce-przeciwko-grypie-a-1206.html
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/szczepionka-przeciwko-swinskiej-grypie-mogla-powodowac-narkolepsje/c3ycq
    I artykuły z poważnych pism medycznych:
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26379011
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24559657
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26136475
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26066839
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26022571
    doceń 1
  • STOP NOP
    20.10.2015 20:57
    Człowieku, to co piszesz można wytłumaczyć tylko jednym, totalną ignorancją i brakiem wiedzy (polecam profil FAKTÓW na FB - STOP NOP) albo nieograniczonym jak widać działaniem lobby farmaceutycznym!
    Jedno jak i drugie wymaga głebokiej refleksji, pokuty ale także zadośćuczynienia ponieważ szkody jaką pan tym artykułem może uczynić trudno sobie wyobrazić!
    doceń 2
  • Marek80
    24.03.2017 00:18
    W 2012 roku został opublikowany kompleksowy przegląd 75 randomizowanych badań kontrolnych u zdrowych dzieci w wieku poniżej 16 lat. Naukowcy omówili swoje wyniki poniżej:
    „Inaktywowane szczepionki u dzieci w wieku dwóch lat i młodszych nie są znacząco bardziej skuteczne niż placebo … niewiele jest dostępnych dowodów dla dzieci poniżej drugiego roku życia … W szczególnych przypadkach, szczepionki przeciw grypie związane są z poważnymi szkodami, takimi jak narkolepsja i drgawki gorączkowe. To było zaskakujące, znaleźć tylko jedno badanie inaktywowanej szczepionki u dzieci w wieku poniżej dwóch lat i na jego podstawie wydać aktualne zalecenia dotyczące szczepienia zdrowych dzieci od szóstego miesiąca życia w USA, Kanadzie, niektórych krajach Europy i Australii. Jeśli szczepienia dzieci będą zalecane jako element polityki zdrowia publicznego to potrzeba pilnie przeprowadzić badania na dużą skalę oceniające istotne rezultaty i bezpośrednie porównanie różnych typów szczepionek.” http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/03/27/badanie-skutecznosci-grypie/ Grupa z UCLA potwierdziła wyniki dwóch innych, niedawno przeprowadzonych badań, ukazując, że naturalnie występujący hormon steroidowy – hormon, który większość z nas po prostu zakłada że ma – jest mocnym antybiotykiem. Zamiast bezpośrednio zabijać bakterie i wirusy, hormon ten wzmaga w ciele produkcję istotnych białek, zwanych peptydami antydrobnoustrojowymi.
    Dwieście znanych nam peptydów antydrobnoustrojowych szybko i bezpośrednio niszczy ściany komórek bakterii, grzybów i wirusów, włącznie z wirusem grypy, i mają kluczową rolę w utrzymywaniu płuc wolnymi od infekcji. Hormon, o którym mowa, to stara dobra witamina D.
    Wszyscy pacjenci na moim oddziale brali 2000 jednostek witaminy D codziennie od kilku miesięcy lub dłużej. http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/07/27/witamina-d-epidemia-grypy/
    doceń 1
  • kumaty john
    12.09.2019 15:04
    Tamiflu bez dowodu skuteczności z fałszowaniem wyników badań, Pandemrix =narkolepsja
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama