Nowy numer 37/2021 Archiwum

Polska w chińskim banku?

Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych ma być konkurencją m.in. dla Banku Światowego. Chińczycy zaprosili Polskę do przedsięwzięcia. My nie spieszymy się z decyzją. Wskoczymy do tego pociągu czy zostaniemy na peronie?

Dla każdego menedżera to spore wyzwanie. Warto je jednak podjąć i dostosować się w miarę możliwości do obowiązujących nieformalnych reguł rynkowych – zdecydowanie ułatwia to lub wręcz umożliwia prowadzenie z sukcesem biznesu w Chinach – tłumaczy GN. Udział Polski w AIIB może w biznesowych relacjach tylko pomóc. Jednak nasze przystąpienie do tej instytucji wcale nie jest pewne. Co prawda minister finansów Mateusz Szczurek brał udział w uroczystej inauguracji banku, ale… nie podpisał jego statutu, choć zrobiło to 50 z 57 współzałożycieli. – Nie chcieliśmy się spieszyć. Negocjacje dotyczące naszego członkostwa zakończyły się dopiero pod koniec maja, musimy dokładnie przeanalizować wszystkie dokumenty – twierdzi minister Radziwiłł. – Przewidujemy, że wniosek o zgodę na podpisanie umowy o utworzeniu AIIB (statutu banku) przedłożony zostanie pod obrady Radzie Ministrów w  połowie sierpnia tego roku, po uprzednich konsultacjach międzyresortowych – dowiadujemy się w Ministerstwie Finansów. To opóźnienie dziwi byłego premiera Waldemara Pawlaka. – „Lepiej późno niż wcale”, powiedziała babcia, spóźniając się na pociąg. Niemcy i Brytyjczycy jakoś zdążyli podpisać statut. To świadczy o tym, że nie nadążamy za wydarzeniami. Oby ten pociąg nam nie odjechał – mówi GN.

Nie ignorujmy Chin

A może odjechać. Choć mamy czas na podpisanie umowy do końca roku, znawcy tematu mówią, że w rządzie może dojść do konfliktu między zwolennikami i przeciwnikami wstąpienia do AIIB. Choć nie ma na to dowodów, są poszlaki, choćby postawa ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego, który jeszcze 31 marca ogłaszał, że Polska nie chce być członkiem AIIB, a dwa dni później Ministerstwo Finansów ogłosiło chęć przystąpienia naszego kraju do banku. Pawlak twierdzi, że nic nie wie o ewentualnym konflikcie. – Jednak nie rozumiem postawy ministra Piechocińskiego: żeby zarobić, trzeba coś robić. Z uczestnictwem w AIIB wiąże się sporo szans. Podczas gdy Międzynarodowy Fundusz Walutowy inwestuje w deficyty budżetowe państw, ten bank chce lokować pieniądze w realnej gospodarce. To dobrze, gdy finansowe rekiny się równoważą, gdy jesteśmy w zasięgu tylko jednego, to mamy kłopot – tłumaczy Pawlak. Niestety, podejście polskich władz do przystąpienia do banku wpisuje się w dotychczasową politykę względem Chin. – Przespaliśmy ostatnie 20 lat. Nasze elity patrzą głównie w stronę zachodniej Europy i Ameryki.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama