Ciastka od matki Marceliny

Mur z kamieni. Za murem stary ogród. I Biały Klasztor. A im jesteś bliżej, tym bardziej pachnie. Słodko, słodziej i najsmaczniej.

Do ciastkarni Biały Klasztor prowadzi kilka schodków. W środku stoliki, ekspres do kawy. I lada, a za nią słodkości wszelakie. Ciasteczka, ręcznie robione i zdobione pierniki, kuszące smakołyki o oryginalnych nazwach. Brzoskwiniowe wydmy, tofik, pod pierzynką. Wiadomo: w kuchni trzeba i z sercem, i z polotem. Wtedy lepiej smakuje. Więc mieszkańcy Nowego Sącza chętnie przychodzą na latte z najpyszniejszą drożdżówką w mieście. A i coraz więcej turystów, odwiedzając miasto, specjalnie wybiera się do cukierni. Bo być w Nowym Sączu i nie zjeść ciastek od sióstr niepokalanek – to wręcz nie wypada. Bo to właśnie siostry niepokalanki pięć lat temu stworzyły wyjątkową cukiernię: ze słodkościami pieczonymi naturalnie, bez polepszaczy, konserwantów. Samo zdrowie, choć słodkie.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska