Nowy numer 25/2018 Archiwum

Polityczna prowizorka

Co można zrobić, jeśli się nie ma nic nowego do zaoferowania? Odkurzyć kilka starych pomysłów, dorzucić garść drobiazgów oraz planów bez konkretów. Nadać temu szumną nazwę oraz nagłośnić w mediach. Tak postąpił rząd, ogłaszając program „Śląsk 2.0 – Program wsparcia przemysłu Województwa Śląskiego i Małopolski Zachodniej”.

Program opiera się na założeniu, że znaczącą poprawę sytuacji gospodarczej oraz społecznej na Górnym Śląsku można osiągnąć przez działanie w pięciu obszarach: wzrost konkurencyjności gospodarki tego regionu, inwestycje, wsparcie gospodarki niskoemisyjnej oraz oszczędzającej zasoby naturalne, a także kształcenie nowoczesnych kadr dla nowoczesnego przemysłu i wsparcie budowania aglomeracji.

Wśród pomysłów szczegółowych mamy dwie propozycje: pakiet rozwiązań dla górnictwa oraz pakiet rozwiązań zwiększających globalną konkurencyjność przedsiębiorstw energochłonnych. Kolejne deklaracje dotyczą inwestycji w infrastrukturę drogową i kolejową. Są i deklaracje dotyczące przemysłu węglowego. Wśród rozwiązań dla przemysłu w programie znalazła się m.in. propozycja obniżenia obciążeń dla firm energochłonnych – związanych z kosztami finansowania odnawialnych źródeł energii. Planowane jest też częściowe zwolnienie tych przedsiębiorstw z akcyzy na prąd, a także rozszerzenie listy towarów objętych odwróconym podatkiem VAT o metale nieżelazne (VAT opłaca kupujący, a nie sprzedający).

Dla górnictwa, poza powtórką z tego, co zostało zapisane w porozumieniu ze związkami zawodowymi ze stycznia br., przedstawiono propozycję rozwoju zgazowania węgla kamiennego. Oznaczać by to miało powrót do budowy nowoczesnej naziemnej instalacji w zakładach azotowych w Kędzierzynie-Koźlu. Eksperci jednak zwracają uwagę, że taki projekt wcale nie musi oznaczać jakiegoś przełomu dla śląskiego górnictwa. Aby zgazowanie się opłacało, trzeba mieć tani węgiel, a nasz nie jest konkurencyjny w stosunku nie tylko do węgla ze Wschodu, ale także z RPA czy Chin. Może się więc okazać, że do zgazowania będziemy kupowali węgiel na egzotycznych rynkach, a nasz będzie leżał na zwałach, bo jest za drogi, aby używać go w tej technologii. Program nie rozstrzygnął także, co dalej z najważniejszymi spółkami górniczymi: Jastrzębską Spółką Węglową, która jest na skraju bankructwa, oraz Katowickim Holdingiem Węglowym, znajdującym się w niewiele lepszej sytuacji. Nie wiemy także, jakie będą dalsze losy Nowej Kompanii Węglowej, której powstanie zapowiadało porozumienie podpisane przez rząd 17 stycznia br. w Katowicach. Istotnym składnikiem poprawy efektywności tej spółki, poza stopniowym zamykaniem nierentownych kopalń, był pomysł, aby inwestowały w nią spółki energetyczne. Do tej pory nie ma jednak żadnych konkretnych deklaracji z ich strony, a więc kluczowy fragment tego planu nie funkcjonuje.

Z głową w stronę XIX wieku

– Dobrze, że taki program powstał – mówi prof. Andrzej Barczak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. – Niedobrze, że został źle skonstruowany i wiele w nim jest przedwyborczej demagogii, zamiast jasnej hierarchizacji celów i zadań, jakim ma służyć – twierdzi. Profesor Barczak zwraca uwagę, że choć w programie są postulaty wartościowe, całość została źle skonstruowana i ma bardzo doraźny charakter. – Wiele w nim jest szczegółów, za to nie ma żadnej hierarchizacji celów, jakim ma służyć – dodaje. Dobrze skonstruowany plan powinien zaś mieć jasny harmonogram, z którego będzie wynikać, jakich efektów się spodziewamy i kiedy chcemy je osiągnąć. – Są w nim także pomysły, moim zdaniem chybione, jak odwrócony VAT na wytwory przemysłu metalurgicznego. To propozycja sprzeczna z jakąkolwiek logiką. Jeśli wejdzie w życie, to koszty wytworzenia danego produktu zostaną przerzucone z producenta na kupującego. A to niczego nie rozwiąże. Żyjemy w realiach gospodarki globalnej i klienci, zamiast płacić większą cenę za taki produkt, po prostu poszukają innego, tańszego – przekonuje prof. Barczak. Dodaje, że nie podoba mu się także etatystyczna filozofia tego dokumentu, rodem bardziej z XIX wieku, a nie początków XXI. Myśli się, jak usprawnić gospodarkę państwową, zamiast stwarzać warunki dla inwestycji prywatnych. Widać w Warszawie nie dostrzegają zmian, jakie zaszły na Górnym Śląsku w ciągu ostatnich lat. Tymczasem państwo już dawno przestało tutaj być głównym promotorem innowacyjności i postępu. – Proszę rozejrzeć się po centrum Katowic. W miejscu, gdzie stała kopalnia, dzisiaj jest kompleks Muzeum Śląskiego, jedna z najlepszych na świecie sal koncertowych oraz hala kongresowa. W centrum miasta mają siedziby filie wielkich światowych koncernów informatycznych, i to jest przyszłość regionu. Jego szanse to dynamicznie rozwijające się lotnisko w Pyrzowicach, nie tylko pasażerski port lotniczy, ale i Cargo oraz Centrum Logistyczne w Sławkowie, gdzie dochodzą szersze tory, umożliwiające handel ze Wschodem. Śląsk dzisiaj najbardziej potrzebuje szerokiej wymiany towarów, idei oraz ludzi, a nie nadmiernej ingerencji państwa – przekonuje profesor Barczak. – Niczego na ten temat w tym dokumencie jednak nie znajduję. Natomiast niepokoi mnie, że ciągle mówi się tam, jak nie zamykać kopalń, a nikt nie zastanawia się, jak tym kopalniom zapewnić konkurencyjność i sprzedaż węgla. A przecież nie o to chodzi, aby górnik fedrował na okrągło, a później węgiel leżał na składach, jak jest teraz, bo jest drogi. Śląsk da sobie radę – podkreśla prof. Barczak. – Od polityków oczekuje w zasadzie tylko jednego: aby nie przeszkadzali w jego rozwoju i usuwali z drogi przeszkody, które często sami stwarzają, przez brak kompetencji oraz zwykłe zaniedbania.
 

Więcej dróg? To już było

Wśród projektów infrastrukturalnych w programie założono przesunięcie z listy rezerwowej na podstawową Programu Budowy Dróg Krajowych odcinków tras ekspresowych S1 (połączy Mysłowice z Bielskiem-Białą) oraz S69 (obwodnica wokół Węgierskiej Górki). Dokument wymienia też przygotowywaną budowę autostrady A1 Pyrzowice–Częstochowa, planowaną budowę odcinka A1 Częstochowa–Tuszyn (ze środków pozabudżetowych), a także budowę obwodnicy Zawiercia i Poręby oraz trasy S11, od węzła z A1 w kierunku Kępna. Mowa jest także o modernizacji kolejowej linii E30 Katowice–Kraków.

Krytycznie te pomysły ocenia poseł Jerzy Polaczek, który w latach 2005–2007 był ministrem infrastruktury w rządzie PiS. – Nawet jeśli są tam rozsądne propozycje – przekonuje – to trudno je oceniać, gdyż w programie brakuje szczegółowego harmonogramu, wyznaczającego konkretne tematy do realizacji oraz ich termin. Często są to stare projekty, przepisane z innych programów i udające dzisiaj świeże pomysły. Na przykład budowa odcinka autostrady A1 z Częstochowy do Tuszyna powinna być zrealizowana w 2012 r., gdyż znajdowała się w poprzednich planach rządowych. Trudno też uznać za poważną informację o zamiarze budowy drogi S11, od Kępna w Wielkopolsce do węzła z autostradą A1.

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji