Nowy numer 17/2019 Archiwum

Kardynał przygotowuje na rozczarowanie synodem

Doświadczenie synodu biskupów jest z konieczności frustrujące. Przekonujemy się bowiem, że nie ma dobrych rozwiązań – stwierdził kard. André Vingt-Trois.

Na zakończenie ostatniego synodu o rodzinie polecił on powołanie grup synodalnych we wszystkich parafiach swej paryskiej archidiecezji. Podjęły one dyskusję na temat głównych zagadnień synodu. Teraz na zakończenie międzysynodalnej debaty kard. Vingt-Trois spotkał się z jej uczestnikami.

Odnosząc się do dyskusji na temat rozwodników, żyjących w nowym związku, przyznał, że budzi ona rozczarowanie, bo nie można znaleźć dobrego rozwiązania. Jego zdaniem trzeba pogodzić się z tym, że są sytuacje, w których takich rozwiązań nie ma. Jeśli ktoś na przykład po rozwodzie założył nową rodzinę i wychowuje w niej dzieci, to nie mogę go namawiać, by porzucił tę rodzinę, bo byłoby to niemoralne. Z drugiej strony nie mogę powiedzieć, że wszystko jest w porządku – mówił arcybiskup Paryża. Wyraził, on przypuszczenie, że to doświadczane już teraz rozczarowanie, jeszcze wyraźniej da się odczuć na samym synodzie. Przypomniał on jednak, że Papież chciał, aby Kościół przeżywał tę dyskusję jako okres duchowej próby i rozeznania, czas, kiedy odzywają się w nas różne aspiracje, oczekiwania, pragnienia, sprzeciwy, których nie da się ze sobą pogodzić.

Zdaniem kard. Vingt-Trois na zakończenie tego procesu ważne jest zdać sobie sprawę, że pewne rzeczy mają swoją definicję. Jest ona zapisana zarówno w Piśmie Świętym, jak i w samym człowieku, i nie da się jej wymazać.

« 1 »

Zobacz także

  • Davit
    04.07.2015 10:45
    @maciek. Kościół wierzy że czasem w sytuacjach wyjątkowych mogą zachodzić takie zdarzenia że na przykład można dostąpić odpuszczenia grzechów bez ich wyznania bo pojawił się żal doskonały albo ksiądz zbiorowo pobłogosławił żołnierzy przed bitwą (brak czasu na spowiedź uszną więc wystarczy spowiedź powszechna) podobnie chrzest pragnienia czyni kogoś chrześcijaninem bez formalnych obrzędów. Więc jeśli komunia duchowa sprawia dokładnie taki sam skutek jak fizyczna Eucharystia no to ciężko grzeszący są z niej wykluczeni z definicji. Na marginesie dodam że oprócz chrztu pragnienia jest jeszcze chrzest krwi który oznacza męczeńską śmierć za wiarę człowieka formalnie nieochrzczonego. To wszystko jest tak fajnie ustawione, bo Bóg kocha człowieka i wie że w życiu są różne sytuacje gdzie nie ma czasu na formalności więc wtedy zachodzi to że to 'szabat jest dla człowieka a nie człowiek dla szabatu.'
    doceń 0
  • Davit
    04.07.2015 11:48
    @Ala. Mówiąc już najzupełniej dokładnie materia jest ważna jeśli tylko jest, jak jej nie ma to jest nieważna. Czyli jeśli mam zdrowe nogi to nie wystarczy sama intencja chwalenia Boga, bo jeśli oprócz wzbudzenia bogobojnej intencji nie klękam przed Najświętszym Sakramentem, to okazuję brak szacunku. (Nawet jeśli na ustach mam pieśń Niechaj będzie pochwalony Przenajświętszy Sakrament - por. Jk 2,15-16 - Nie mówiąc o pieśni Upadnij na kolana ludu czcią przejęty) a jeśli nie mam nóg to wtedy wystarczy sama intencja. I właśnie niektórzy mają tendencję do traktowania człowieka bezcieleśnie a przecież człowiek to i dusza i ciało. A Jezus wcielając się uświęcił całą ludzką kondycję duchowo-cielesną. Oczywiście ciało ma swoje ograniczenia stąd niejaka wyższość ducha nad materią ale nie można zapominać że w zwykłych sytuacjach ważna jest i postawa duchowa i cielesna stąd np. powiedzenie 'odwrócić się do kogoś plecami' 'olać coś' a hołd pruski to było fizyczne uklęknięcie a nawet taka rzecz, że żaden kastrat nie może być kapłanem (wystarczy taki drobny brak CIAŁA i już posługi DUCHOWEJ pełnić nie można a więc to nie 'wszystko jedno') itd. Nie można udawać że cielesność jest nieistotna, bo nie jesteśmy istotami bezcielesnymi. Misjonarze w Afryce nie tylko nawracają ale i leczą, budują studnie itd. Podejrzewam że bez tej działalności nakierowanej na ratunek ciała byłoby im trudniej ratować dusze (patrz list Jakuba). Więc jeżeli ktoś zachłystuje się wyższością ducha nad materią to popełnia błąd, bo nawet zakonnicy nie żyją powietrzem tylko jak każdy muszą (mówiąc nieelegancko) skądś skołować hajs by przeżyć kolejny dzień. Pan Jezus powiedział to ładniej: godzien jest robotnik swojej zapłaty... Oczywiście wdowa z Sarepty przeżyła kilka lat na jednym dzbanie oliwy a Marta Robin na Eucharystii (fizycznej a NIE duchowej!!!) i być może gdybyśmy mieli wszyscy wiarę jak ziarenko gorczycy (Mt 17, 20), to wszyscy byśmy tak żyli, no ale jest inaczej.
    doceń 4
  • Lidia
    11.07.2015 19:20
    Nie wiem co zrobię, jeśli Kościół zdradzi mnie dzisiaj po latach walki i wyrzeczeń jako KATOLICZKA PRAKTYKUJąCA i matka wychowująca sama dzieci. Po matactwach i krętactwach w sądzie biskupim do dzisiaj nie doczekałam się SPRAWIEDLIWOśCI, ale dla Chrystusa podjęłam zycie samotne.
  • pax
    20.07.2015 11:03
    Kardynale,
    Doświadczenie Synodu tak jak każde doświadczenie komunii jest budujące. Jeśli dla Kardynała Synod jest frustrujacy to może trzeba rekolekcji i nowego spojrzenia na tajemnicę Kościoła-kommunii.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL