Nowy numer 29/2021 Archiwum

Encyklika o wspólnym domu

Papież Franciszek nie na darmo obrał Biedaczynę z Asyżu za patrona swojego pontyfikatu. Konsekwentnie staje po stronie ubogich i wzywa świat bogatych, aby dostrzegli ludzką biedę. Teraz zabrał głos w obronie naszej planety.

1. “Laudato Si', mi Signore”. “Bądź pochwalony, mój Panie”. To pierwsze słowa papieskiego dokumentu, które są cytatem ze słynnej Pieśni Słonecznej św. Franciszka. „W słowach tego pięknego kantyku św. Franciszek przypomina nam, że nasz wspólny dom jest jak siostra, z którą dzielimy nasze życie oraz piękna matka, która otwiera ramiona, aby nas przyjąć” - zaczyna swój tekst papież. Myśl o ziemi jako wspólnym domu pojawia się w podtytule i powraca jak refren. Kilka refleksji na gorąco po pierwszej lekturze dokumentu liczącego ponad 100 stron.

2. O ekologii pisali już poprzednicy Franciszka. Ale encykliki na ten temat jeszcze nie było. Wejdzie ona do kanonu tekstów społecznego nauczania Kościoła. Sednem jest przypomnienie, że ochrona środowiska jest obowiązkiem moralnym każdego człowieka. Oczywiście odpowiedzialność polityków, osób wchodzących w kręgi decydujące o prawie, o ekonomii, o umowach międzynarodowych itd. jest o wiele większa.

3. Kilka myśli przewija się przez cały tekst. Papież apeluje, aby świat usłyszał zarówno krzyk „zranionej” ziemi jak i wołanie biednych. Między biedą a kruchością ziemi istnieje łączność. Niszczenie środowiska uderza zawsze najbardziej w najbiedniejszych.

4. Papież zwraca uwagę, że kwestii ekologicznej nie da się dziś rozwiązać na poziomie małych społeczności czy państw. Świat jest zespołem naczyń połączonych potrzebne są całościowe rozwiązania, które mają być wypracowane w solidnym, uczciwym dialogu polityków, uczonych, ekonomistów, władz, organizacji ekologicznych oraz religii. Papież wierzy, że taki dialog jest możliwy. Może wydawać się to nieco wiarą nieco naiwną. Ale takie prorockie wezwanie jest z pewnością potrzebne. Pytanie, kto ma taki dialog inicjować. Czy skłócony świat, targany w różne strony sprzecznymi interesami różnych grup interesu, jest w stanie się dogadać?

5. Jeden rozdział z sześciu poświęcony jest „Ewangelii stworzenia”. W nim naszkicowana została teologia stworzenia. Papież zwraca uwagę, że pojęcie „stworzenia” jest szersze niż „natura”. Kryje ono w sobie myśl o tym, że świat jest darem Boga pochodzącym z Jego miłości. Świat, rośliny, zwierzęta są jakimś odbiciem miłości Boga. Stworzenie jest więc darem, z którego człowiek ma prawo korzystać, ale nie wolno mu go niszczyć. Ma go uprawiać jak ogród. Pojęcie „natury” zakłada rzeczywistość, która może być badana, poznawana i kontrolowana. Papież zwraca uwagę, że czasem więcej troski poświęca się ratowaniu niektórych gatunków zwierząt niż niektórych grup ludzi uznanych za niechcianych. Prawdziwa troska o ziemię musi się zawsze łączyć z troską o człowieka, a zwłaszcza najuboższych, wykluczonych, bezbronnych. Dlatego, jak pisze papież: „przekonanie o konieczności ochrony natury jest czymś niezgodnym z usprawiedliwieniem aborcji. Jak możemy uczciwie uczyć o ważności troski o bezbronne istoty, jakkolwiek kłopotliwe czy niewygodne by nie były, jeśli rezygnujemy z ochrony ludzkiego zarodka, nawet jeśli jego obecność jest dla nas niewygodna i powoduje trudności?” 

6. Najciekawszy, może wręcz najważniejszy, wydaje mi się rozdział poświęcony przyczynie ekologicznego kryzysu. Winę za to, zdaniem papieża, ponosi ostatecznie fałszywa antropologia, która prowadzi do postaw promujących konsumpcyjne nastawienie do życia i w konsekwencji niszczenie zasobów naturalnych bez troski o kolejne pokolenia. Człowiek uznał, że to, co technicznie możliwe, jest też moralnie dopuszczalne. Naiwna wiara w naukę, w technikę, w postęp, w samoregulujący się wolny rynek, oczekiwanie natychmiastowej satysfakcji, tempo życia wielkich miast… To wszystko elementy odpowiedzialne pośrednio za niszczenie środowiska. „Nie będzie odnowy naszej relacji z naturą, jeśli nie odnowimy człowieka jako takiego” - podkreśla Franciszek. „Nie ma ekologii bez właściwej antropologii”. Jeśli człowiek jest uważany za jedną z wielu żywych istot, produkt przypadku i jakiejś fizycznej konieczności, to znika podstawa do odpowiedzialności. Błąd w antropologii, czyli zredukowanie człowieka tylko do świata przyrody, prowadzi do „biocentryzmu”, który nie tylko nie rozwiąże żadnych problemów, ale powoduje kolejne. Nie można oczekiwać, żeby człowiek postępował moralnie (także wobec przyrody), jeśli się nie akcentuje wyjątkowej pozycji człowieka w świecie - podkreśla papież. Pytanie, czy można tę wyjątkowość człowieka widzieć bez odniesienia do Boga. To już moje pytanie. Tego pytania papież tak ostro nie stawia. Zaprasza jedynie niewierzących do dialogu z religią w kwestiach ekologii, a chrześcijan do „ekologicznego nawrócenia”, czyli bardziej serdecznej, odpowiedzialnej, troskliwej relacji do stworzenia.

Przeczytaj pełny tekst encykliki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama