Nowy numer 12/2019 Archiwum

Adam i pornotrucizna

Wyobraźmy sobie scenkę. Adam, dwunastolatek, prosi mamę: – Mogłabyś kupić mi film porno? Taki dość ostry, żeby była jedna pani i trzech panów. I żeby jej robili krzywdę.

Nietrudno domyślić się reakcji matki. Pomijając oczywiście, że w żadnej normalnej rodzinie taka scena po prostu by się nie wydarzyła. Jednak podobne scenki, w idealnej ciszy i poczuciu rodzicielskiego bezpieczeństwa, niemal codziennie rozgrywają się w wielu rodzinach. Jak? Wszystko dzieje się w komputerach, a coraz częściej w dziecięcych smartfonach (czy innych urządzeniach z dostępem do sieci). Bo chociaż część (!) rodziców kontroluje treści, które dzieci znajdują w komputerze czy tablecie, wraz z rozwojem techniki wzrasta liczba dzieci, które niemal bez kontroli przez wiele godzin dziennie korzystają z wypasionych telefonów komórkowych. Telefonów, które są małymi i bardzo pojemnymi komputerami. Smartfon wygląd ma niewinny, a dziecko korzysta z niego, nawet siedząc przy kuchennym stole. Obok mamy i taty. Rodzice nierzadko kompletnie nie wiedzą, co dziecko ogląda, ściąga, z jakich treści korzysta. Bo „za ich czasów” takich rzeczy nie było.

Tak więc scenka, w której dziecko prosi o film pornograficzny, współcześnie i bardzo realnie, może wyglądać tak: „Mamo, kupisz mi smartfon z dostępem do internetu?”. I Adam w pakiecie z telefonem otrzymuje nieograniczony dostęp do scen pełnych przemocy seksualnej, zbrukany obraz kobiety i relacji damsko-męskich. Czyli nieprawidłowe funkcjonowanie w dorosłym życiu i w społeczeństwie.

Więcej przestępstw

W 2004 r. nieletni popełnili 401 przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowej (np. gwałt, rozpowszechnianie pornografii dziecięcej itd). W 2011 r. podobnych przestępstw zarejestrowano już 1111. Do opinii publicznej przez media przebijają się wstrząsające opisy: 15-latek zgwałcił 9-latka, grupa chłopców w wieku od 8 do 12 lat zgwałciła 6-letnią dziewczynkę, zmuszając ją do seksu oralnego, 14-latek zgwałcił 3-letnią siostrzenicę. Wstrząsające historie to jednak tylko część dramatów, które dzieją się w polskich szkołach, na podwórkach, niemal w rodzinnych domach. Wielu przypadków nadużyć i przestępstw seksualnych wśród nieletnich po prostu się nie zgłasza. Część pozostaje traumatyczną tajemnicą ofiar. Czy przykładowy Adam również stanie się ofiarą? A może agresorem?

Przemoc seksualna dokonywana przez nieletnich ma złożone przyczyny, jednak coraz częściej specjaliści zajmujący się problemem zwracają uwagę, że jedną z bezpośrednich przyczyn jest właśnie łatwy dostęp do pornografii, coraz bardziej brutalnej i wulgarnej.

Jeśli współczesny 40-latek za młodych lat podpatrywał „brzydkie zdjęcia” w „świerszczyku”, robił to sporadycznie. Aby zdobyć „brzydkie filmy”, musiał się postarać: wypożyczyć kasetę wideo, znaleźć czas i miejsce, by ją obejrzeć. 12-letni Adam ma prościej: w domu jest internet, a rodzice nie nadzorują treści, których szuka w „bezpiecznym” telefonie. Prędzej czy później, świadomie bądź nie, trafi na treści pornograficzne. Najpierw przypadkowo, potem żeby zaimponować kolegom. Jeszcze później – bo się po prostu przyzwyczaił. Pornotrucizna zaczyna działać.

Dramatyczne dane

Adam nie jest wyjątkiem: według badań aż 40 proc. 8-latków i 65 proc. 11-latków korzysta z internetu samodzielnie, bez nadzoru rodziców (J. Czapiński, T. Panek, Diagnoza społeczna 2013). Z pewnością nie zawsze trafiają na bezpieczne treści. – Sytuację w Polsce można porównać do sytuacji człowieka, który choruje na raka, ale jeszcze o tym nie wie. Jeśli nie zacznie się leczyć, jest jasne, jaka będzie jego przyszłość… – mówi Wojciech Dąbrowski ze Stowarzyszenia Twoja Sprawa.

Co można zrobić, żeby przeciwdziałać złu związanemu z pornografią? – Aż 15 proc. gimnazjalistów, czyli chłopców w wieku 13–16 lat, ogląda pornografię codziennie! Przekładając to na liczby, mówimy o 75 tys. dzieci. Połowa chłopców z gimnazjum, czyli ok. 250 tys., regularnie ogląda pornografię – co najmniej raz w miesiącu – informuje Dąbrowski. – Musimy walczyć z tą plagą.

W Warszawie, w Sejmie 22 czerwca, odbędzie się konferencja pt. „Chrońmy dzieci przed pornobiznesem”, której organizatorem jest właśnie Stowarzyszenie Twoja Sprawa. – Zapraszamy największych na świecie ekspertów, którzy od lat badają społeczne i rozwojowe skutki pornografii. Chcemy, aby pokazali pornobiznes w prawdziwym świetle – mówi Dąbrowski. – Liczymy, że ta wiedza otworzy oczy i skłoni polityków, urzędników, świat biznesu, instytucje publiczne oraz organizacje pozarządowe do podjęcia realnych działań chroniących dzieci i młodzież. Podczas konferencji przedstawimy 10 postulatów, propozycje konkretnych działań, które bez większego wysiłku mogą być podjęte niemal natychmiast.

Narkotyk dostępny w komórce

Jedną z prelegentek będzie dr Gail Dines, autorka książki „Pornoland. Jak skradziono naszą seksualność”. To lektura wstrząsająca, w brutalnie naturalistyczny sposób opisująca działanie ludzi, którzy z pornografii czerpią korzyści. Choć książka trudna – warto przeczytać, by zdać sobie sprawę, przed jaką skalą przemocy i ohydy musimy chronić własne dzieci.

Wśród prelegentów jest też seksuolog dr Bogdan Stelmach, kierownik Poradni Seksuologii i Patologii Współżycia przy warszawskim Szpitalu Nowowiejskim. Doktor Stelmach pracuje m.in. z osobami uzależnionymi od pornografii. – Codziennie spotykam ludzi, którzy cierpią z powodu pornografii. Uzależnienie rujnuje ich życie: domowe, zawodowe. Zwykle najpierw wszystko zaczyna się „niewinnie” – od obejrzenia jednego filmu, potem drugiego. Osoby sięgające po pornografię przez długi czas mają z tego powodu poczucie szczęścia, odprężenia, zadowolenia. Czują się wręcz lepsze od innych. W ten sposób działa dopamina, hormon, który wydziela się podczas oglądania filmów porno.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Artur
    17.07.2015 09:38
    Porno było, jest i będzie. To normalne i nic złego. Moje pokolenie urodzonych w 80" też korzystało z porno. Tylko, że w necie, a z kaset VHS podprowadzonych gdzieś wujkowi czy z porno gazetek typu Cats. Czy wyrośliśmy na zboczeńców czy dewiantów? Nie. Bo to naturalna kolej rzeczy, że dzieciak się interesuje takimi sprawami. Natomiast tekst, że porno to wykorztsywanie kobiet to mit. Aktorki występujące w takich filmach lubią to robić, to jest ich praca i pobierają za to sowite wynagrodzenie. Łączenie porno z prostytucją? Bzdury. Porno ogląda każdy. Nawet ksiądz na plebanii
  • społecznik
    19.07.2015 12:33
    A ja mam pytanie o skutki przestępstwa powszechnej dostępności treści pornograficznych o charakterze pedofilskim, które jak się dopiero wczoraj dowiedziałem podlegają karze.

    Dlaczego miałbym np. odpowiadać za to, że coś ściągnąłem, widziałem czy przeczytałem skoro nie jestem ani autorem ani producentem i być może miałem inny cel np. zwrócenie uwagi na powszechną dostępność? Przecież to jest właśnie brak umiejętności wybaczenia i podnoszenia z upadku. Mam odpowiadać za innych? Walka ze skutkami jest łatwiejsza, ale też bardziej krzywdzi ludzi. Walka z przyczynami jest droższa, lecz w konsekwencji skuteczniejsza.

    Mógłbym także zapytać po co nam aparat bezpieczeństwa który zamiast zapewniać nam bezpieczeństwo i pomagać jeszcze nas pogrąża.
    doceń 1
  • Internauta
    27.07.2015 08:41
    Na pewno trzeba pomóc osobom z problemem, ale niszczenie internetu jest niedopuszczalne (wszelkie zamachy na prywatność nie osiągną deklarowanych skutków, a mogą być wykorzystywane do niszczenia niewygodnych osób).
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji