Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Ten Trzeci

Skoro Bóg jest Trójcą, to znaczy, że Boże życie jest życiem tylko we wspólnocie, w relacji, we wzajemnym obdarowaniu. Ojciec, Syn i Duch Święty – każda z Osób posiada coś własnego, co Ją wyróżnia. Kim w tej „Rodzinie” jest Ten Trzeci?


Na zakończenie cyklu katechez o Duchu Świętym proponuję krótką wyprawę w głąb tajemnicy Trójcy Świętej. W liturgicznym kalendarzu prawosławia Święto Trójcy obchodzone jest w dzień Zesłania Ducha Świętego. Kościół wschodni ma słuszną intuicję, że to Trzecia Osoba Boska wprowadza w tajemnicę Trójcy. Zwraca na to uwagę ostatnia zwrotka hymnu „Veni Creator”. Prosimy w niej Ducha Świętego: „Daj nam przez Ciebie Ojca znać, daj, by i Syn poznany był, i Ciebie, jedno Tchnienie Dwóch, niech wyznajemy z wszystkich sił”.
Trójcy nie wymyślili teologowie przy biurku. To sam Bóg dał się nam poznać jako Ojciec, jako Syn i jako Duch Święty. On jest „Bogiem dla nas”, On się objawia i zarazem nam się udziela, przychodzi, zbawia. To jest czysta niezasłużona łaska. Tylko dlatego możemy Go poznawać, możemy o Nim mówić. Oczywiście człowiek ma jakąś intuicję Najwyższej Istoty, Absolutu, Najwyższego Dobra. O tym pisali na przykład greccy filozofowie. Ale o Trójcy wiemy tylko z objawienia. Poznanie Boga nigdy nie dokonuje się jedynie drogą samego rozumu, spekulacji, ale drogą egzystencjalną – życiem poddanym Bogu, drogą wiary, modlitwy, nawrócenia. 
Zachowując poczucie tajemnicy, możemy próbować coś zrozumieć. Słowo „tajemnica” nie oznacza bowiem czegoś absolutnie niepoznawalnego. Tajemnica to rzeczywistość, którą można wciąż odkrywać, choć nie da się jej poznać do końca. Boga będziemy poznawać całą wieczność. 


Duch Święty jako Dar 
Ojca i Syna


W Biblii nie znajdziemy słowa „Trójca”, ale mowa jest o Bogu Ojcu, o Jego Synu i o Duchu Świętym. Jezus posyłając uczniów na świat, nakazuje im chrzcić „w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego”. Tak czytamy w zakończeniu Ewangelii św. Mateusza (28,19). W listach św. Pawła są formuły, w których pojawia się na jednym oddechu odniesienie do Trzech Bożych Osób. Ta najbardziej znana używana jest w liturgii jako pozdrowienie kapłana na początku Mszy św.: „Miłość Boga Ojca, łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa i dar jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi” (2 Kor 13,13). Prawda o tajemniczej troistości Boga wypływa z Biblii. Chrześcijanie nie od początku umieli ubrać w słowa tę nową i zaskakującą (judaizm jej nie znał!) prawdę o Bogu, szukali więc w filozofii pojęć, aby wyjaśnić ten paradoks, że jest jeden Bóg, ale są trzy Osoby Boskie.
Wierzymy, że Bóg taki, jaki się ukazał „dla nas”, taki też jest „sam w sobie”. „Bóg jest miłością” – to genialne zdanie św. Jana streszcza całą historię zbawienia i objawienia. Poznaliśmy Go przede wszystkim jako Tego, który nas kocha. Ale On również, a mówiąc precyzyjniej – przede wszystkim (!), sam w sobie jest miłością. Zanim powstał świat, czas, zanim powstaliśmy my. Może ktoś zapytać, kogo kochał Bóg, kiedy nie było ludzi? Odpowiedź: siebie, ale nie miłością narcyza samotnika. W miłości istnieją zawsze: (1) ten, kto kocha, (2) ten, kogo się kocha i (3) sama miłość. Skoro Bóg jest miłością, musi być Trójcą. To jest najgłębsza zasada boskości – sposobem istnienia Boga jest miłość. W Nim trwa odwieczne obdarowanie: Ojciec daje siebie Synowi, Syn Ojcu. A ów wzajemny dar łączący Ojca i Syna to Duch Święty („więź miłości”). 
Zacytuję gęsty, ale przepiękny tekst Jana Pawła II z encykliki o Duchu Świętym. Proszę wytrwać do końca. Spróbuję go potem przełożyć na nieco prostszy język. Papież pisze tak: „W swoim życiu wewnętrznym Bóg »jest miłością« (por. 1 J 4,8.16), miłością istotową, wspólną trzem Osobom Boskim: miłością osobową jest Duch Święty jako Duch Ojca i Syna, dlatego »przenika głębokości Boże« (por. 1 Kor 2,10) jako Miłość-Dar nie stworzony. Można powiedzieć, iż w Duchu Świętym życie wewnętrzne Trójjedynego Boga staje się całkowitym darem, wymianą wzajemnej miłości pomiędzy Osobami Boskimi, i że przez Ducha Świętego Bóg bytuje »na sposób« daru. Duch Święty jest osobowym wyrazem tego obdarowywania się, tego bycia Miłością. Jest Osobą-Miłością, jest Osobą-Darem. Jest to niezgłębione bogactwo rzeczywistości i niewysłowione pogłębienie pojęcia Osoby w Bogu, które możemy poznać jedynie dzięki Objawieniu”.
Święty Jan Paweł II opiera się w tym rozważaniu na nauczaniu św. Augustyna (genialne dzieło „De Trinitate”), który mocował się z tym, jak pogodzić ze sobą dwie biblijne prawdy: Bóg jest jeden i Bóg jest troisty. Święty Augustyn wychodzi od Biblii. Zauważa, że Nowy Testament mówi o „Duchu Ojca” oraz o „Duchu Syna”. Dlatego można powiedzieć, że Duch Święty pochodzi zarówno od Ojca, jak i od Syna. Augustyn dochodzi do wniosku, że Duch Święty jest tym, co łączy Ojca i Syna. On jest ich „my”, jest ich wzajemną miłością. On jest tym wzajemnym osobowym darem między nimi. O tym właśnie mówi powyższy tekst papieża z Polski. 


Duch Święty – źródło obdarowania 


Jeśli uchwyciliśmy choć w niewielkim stopniu sedno Augustyńskiej teologii Trójcy (Duch Święty jako DAR), to odkryjemy, jak wiele życiowych wniosków z niej płynie. Otóż Duch Święty jest tajemnicą tego, co jest w Bogu najbardziej wewnętrzne, można by powiedzieć: intymne. Ale jednocześnie to Duch Święty jako DAR jest tajemnicą udzielania się Boga na zewnątrz, poza siebie, jest DAREM dla nas. „Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,5). Dokładnie o tym mówi to zdanie św. Pawła. Stwórcza Boża miłość wylewa się na świat przez Ducha Świętego. On jest tym, „z którego jakby ze źródła (fons vivus) wypływa wszelkie obdarowanie względem stworzeń (dar stworzony): obdarowanie istnieniem wszystkiego poprzez akt stworzenia, obdarowanie człowieka łaską poprzez całą ekonomię zbawienia” (Jan Paweł II). Duch Święty „jest więzią jedności zarówno w Bogu, jak i między Bogiem a stworzeniem, a jest to jedność miłości” (W. Kasper).
Jeśli to wszystko brzmi zbyt trudno, proszę pomyśleć o miłości małżeńskiej, która jest odwzorowaniem miłości Osób Boskich. To, co najbardziej wewnętrzne, intymne w życiu małżonków, pocałunek, objęcie, ich stawanie się „jednym ciałem”, cielesne i duchowe zjednoczenie w akcie seksualnym, jest zarazem miłością powołującą do życia nową osobę, która pochodzi od nich obojga. Dziecko jest osobowym obliczem wzajemnej miłości męża i żony. Takiego porównania miłości małżeńskiej do miłości Osób Boskich nie bał się Jan Paweł II. Wokół tej idei krąży w swojej „teologii ciała”. 
Ojciec Cantalamessa ciekawie rozwija myśl św. Augustyna. Zwraca uwagę, że słowo „DAR” brzmi nieco biernie. Duch Święty jest nie tylko Tym, który jest nam podarowany. On jest również pozytywną energią, siłą, mocą jako „darowanie się”, czyli jako ten, kto pobudza Syna do wzajemnego darowania się Ojcu. Jeśli odniesiemy tę zasadę do działania Ducha Świętego względem nas, dojdziemy do ciekawych wniosków. Otóż Duch Święty nie tylko obdarza nas „darem Bożym”, ale także zdolnością i potrzebą „darowania się”. „Zaraża nas – by tak powiedzieć – swoim własnym istnieniem”. „Duch Święty więc nie obdarza nas jedynie miłością, ale także miłowaniem”. Staje się w ten sposób siłą napędową ludzkiej miłości. Jedynie On może nam pomóc uczynić ze swojego życia dar. Święty Paweł do tego właśnie wzywa: „A zatem proszę was bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali swoje ciała na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną” (Rz 12,1). Nie chodzi tu o jakieś rytualne samobójstwo. Chodzi o uczynienie ze swojego życia ofiarnego daru z miłości do Boga i ludzi. 


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • rst
    31.05.2015 16:16
    Powołuje się ksiądz po raz kolejny na neomodernistycznego teologa Y.Congara, a przecież jest to człowiek, która negował istnienie piekła, a Lutra nazywał "jednym z największych geniuszy religijnych" i stawiał go na tym samym poziomie co św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu.. Poglądy Y.Congara były potępione przez papieży przedsoborowych, a Święte Oficjum zakazało mu publikacji. O.Congar był niestety czołowym teologiem Soboru Watykańskiego II, ale z perspektywy 50 lat po soborze widać, że zmiany na nim zapoczątkowane, to jest ekumenizm i wolność religijna, spowodowały ogromny kryzys w Kościele katolickim. Przyczynił się do tego sam o. Congar.
    doceń 0
  • uwaga
    26.06.2015 08:54
    Nie jestem teologiem, ale chrześcijanie wierzą w JEDNEGO niezmiennego Boga pod trzema osobami.
    To tak, jakbym się ubrał w trzy odrębne stroje, ale zawsze jest to jeden i ten sam podmiot.
    Pisanie, że każda osoba boska jest wewnętrznie odmienna, jest pogańskim wielobóstwem.
    Takie są fakty.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji