Nowy numer 44/2020 Archiwum

Bracia drogi

„Nocne Wilki” nie są klubem motocyklowym jak każdy inny. To jednoznacznie zaangażowana w agresywną politykę Putina grupa rosyjskich nacjonalistów. Dowody leżą na… ulicy.

Zapowiedź wyprawy Nocnych Wilków w celu uczczenia 70. rocznicy zwycięstwa nad nazizmem wywołała gorącą dyskusję w Polsce. Klub motocyklowy ma wyruszyć ok. 25 kwietnia z Moskwy i na 9 maja dotrzeć do Berlina. Oczywiście na trasie przejazdu znajduje się Polska i tutejsze groby żołnierzy radzieckich. Z jednej strony rację mają ci, którzy uważają, że próba spektakularnej blokady rosyjskich rajdowców będzie na rękę czekającej tyko na to rosyjskiej propagandzie. Z drugiej zaś strony zadziwiają głosy tych, którzy uważają, że należy przejść obojętnie obok tego, co reprezentują rosyjscy motocykliści. Albo wręcz powitać ich chlebem i solą, bo tak jak nasi jeżdżą co roku na rajdy katyńskie, upamiętniające pomordowanych polskich oficerów, tak i Rosjanie mają prawo do pamięci o swoich bohaterach. Pomińmy to pomieszanie ignorancji i naiwności w zrównywaniu pamięci ofiar stalinizmu z pamięcią o tych, którzy wyzwalając nas z jednego totalitaryzmu, przynieśli własny. To nieustanna walka o narrację historyczną, w której Rosja narzuca swój najświętszy mit wielkiej wojny ojczyźnianej. Tu chodzi jednak również o współczesność: Nocne Wilki są nie tylko piewcami, ale coraz aktywniejszymi strażnikami Putinowskiego reżimu, który realnie zagraża pokojowi na świecie.

Flirt z władzą

Klub powstał u schyłku istnienia Związku Radzieckiego. I początkowo był rzeczywiście przede wszystkim środowiskiem pasjonatów jazdy na kultowym jednośladzie. Później stał się coraz prężniejszym animatorem różnych wydarzeń kulturalnych, m.in. masowych koncertów rockowych. Lider klubu, Aleksandr Zał- dostanow, pseudonim „Chirurg”… jest lekarzem z wykształcenia. I już w 1991 roku (jak podaje „Nowaja Gazieta”) wprowadził swoich ludzi do ochrony prezydenta Jelcyna.

To dzięki powstałym wtedy zażyłościom z ludźmi władzy Załdostanow otworzył w Moskwie klub nocny „Sexton”, który szybko stał się prawdziwą legendą dla moskiewskiej subkultury. Wilki urosły w siłę do tego stopnia, że zaczęły wchłaniać inne kluby motocyklowe. Stały się swoistym przedsiębiorstwem, które zajmowało się również sprzedażą gadżetów charakterystycznych dla fanów motocykli. Patronat nad Wilkami sprawował swego czasu nawet gubernator Kaliningradu, miasta, w którym odbywały się kongresy członków klubu. Później Wilki przeniosły się do Sewastopola na Krymie, gdzie organizowano pokazy motocykli z błogosławieństwem… samego patriarchy Cyryla. Całkiem już wyraźne zbliżenie z władzą i coraz wyraźniejsze ideologiczne zabarwienie ich działalności pojawiło się jednak stosunkowo niedawno. – Gdy Putin był w dobrej formie, urządzał pokazówki: a to przejechał się konno z gołym torsem, a to nurkował w morzu lub latał na paralotni… Jednym z takich działań wizerunkowych były przejazdy w grupie Nocnych Wilków – mówi Anna Łabuszewska, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich i publicystka. – On się z nimi kilka razy przejechał, w 2012 roku nawet wybrali się wspólnie na Krym. To braterstwo nakręcało się przez kilka lat, aż do momentu, gdy w zeszłym roku doszło do aneksji Krymu. Wtedy to „Chirurg”, już jako ewidentny podnóżek tronu carskiego, zadeklarował poparcie dla Putina, bardzo mocno wsparł zajęcie Krymu. „Chirurg” występował też podczas wiecu na placu Czerwonym. On pochodzi z Sewastopola na Krymie, więc chętnie podkreślał, że jego mała ojczyzna wróciła do macierzy. Nocne Wilki mają szerokie wsparcie dla swojej działalności ze strony władz i sami też tę władzę wspierają – dodaje Łabuszewska.

Wilki dla dzieci

Silne więzi z Putinem były widoczne także 2 lata temu w Wołgogradzie (dawny Stalingrad). Tam Nocne Wilki przyczyniły się do odnowienia znanego pomnika. Na uroczyste otwarcie przyjechał sam Putin i odbyła się patriotyczna feta. – Wilki są cały czas obecne przy dworze Putina i w pewnym sensie obsługują go. Oni lubią takie quasi-patriotyczne imprezy – kontynuuje analityk OSW. – Warto też zwrócić uwagę na pokazy, jakie Wilki w Moskwie organizują dla dzieci. Od kilku lat Załdostanow organizuje tzw. jołki dla dzieci. Są one finansowane przez administrację Kremla. W tym roku kosztowało to aż 3,5 mln rubli – dodaje Łabuszewska. Scenariusz, o którym mówi, jest dość przerażający, jeśli wziąć pod uwagę, że jego adresatami są dzieci. Mały wilczek nakręca zegar w taki sposób, by Nowy Rok okazał się pomyślny. Wilczkowi przeszkadzają jednak wrogowie, oczywiście wrogowie Rosji, którzy… zorganizowali Majdan na Ukrainie. Wilczek wpada nawet w ręce amerykańskich żołnierzy. Bajka pełna jest motywów politycznych, erotycznych i pokazujących świat rządzony przez pieniądz – któremu na szczęście nie ulegają rosyjscy patrioci. Jest też szczęśliwe zakończenie: Śnieżynka sławi bohaterów, którzy walczą z odwiecznymi wrogami Rusi… Wypisz, wymaluj idea, którą coraz chętniej wiozą na swoich motocyklach Nocne Wilki.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także