Nowy numer 43/2020 Archiwum

Skecz zamiast programu

Na ostatniej prostej kampanii prezydenckiej żaden z głównych serwisów informacyjnych nie podjął trudu, by poddać kandydatów na ten urząd jakiejkolwiek merytorycznej próbie.

Jak wyglądał 10. tydzień kampanii przed wyborami głowy państwa w trzech najpopularniejszych programach informacyjnych? To ważne, bo „Wiadomości” (TVP), „Fakty” (TVN) i „Wydarzenia” (Polsat) ogląda w sumie ok. 11 mln widzów. A dla wielu z nich telewizja wciąż pozostaje jedynym źródłem wiedzy o poszczególnych kandydatach. Okazuje się, że na pewno nie będzie to wiedza miarodajna. Nawet nie dlatego, że poszczególne stacje są jakoś szczególnie stronnicze. Po prostu żadna z nich nie wykonuje podstawowych obowiązków informacyjnych, uznając, że osoby zainteresowane polityką i tak śledzą TVP Info, TVN24 czy Polsat News. Główne serwisy, bez względu na wybór kanału, poprzestawały więc na krótkich kampanijnych felietonach, w niewielkim tylko stopniu poświęconych temu, co kandydaci mają do zaproponowania. Na trzy tygodnie przed wyborami głowy państwa żadna stacja nie podjęła trudu, by poddać kandydatów na ten urząd jakiejkolwiek merytorycznej próbie. Zamiast tego trzy główne serwisy konsekwentnie pozostawały kroniką kryminalną z elementami rozrywki. Najwięcej szacunku, powagi i poczucia obowiązku wobec widzów w tym gronie zachowywała… nie telewizja publiczna, a Polsat, choć oczywiście najwięcej czasu antenowego wyborom poświęca TVP. Wynika to jednak tylko z obowiązków ustawowych telewizji publicznej. Musi ona choćby pozorować zainteresowanie wszystkimi kandydatami, by później w raportach dla KRRiT wykazać się odpowiednimi parytetami czasu antenowego.

Do kogo by pan strzelał?

Polsat i TVN są z tego obowiązku zwolnione, dlatego mogą od początku pokazywać kampanię według własnego pomysłu. Albo jej nie pokazywać w ogóle, co też się zdarzało w minionym tygodniu („Fakty” w sobotę 18.04). A pomysł mają wszyscy dość oczywisty, bo narzucany przez sondaże – oglądamy zatem od wielu tygodni pojedynek dwóch pretendentów. Pozostali pojawiają się jedynie wtedy, jeśli popełnią spektakularną gafę. Klasyczny schemat materiału z kampanii wyborczej „à la TVN” można było zobaczyć 16 kwietnia. Punktem wyjścia stał się mocny cytat – bulwersująca wypowiedź Janusza Korwin-Mikkego o górnikach („Kazałbym strzelać do takich rabusiów. Bez cienia wahania”). Pomysł zaś na felieton pozostał standardowy. Robimy skecz kabaretowy i staramy się dotrzeć do jak największej liczby polityków z pytaniem „a do kogo pan by strzelał?”. Tego typu materiały to specjalność Macieja Knapika. Jest zaprawiony w sztuce całkowitego ignorowania jakiejkolwiek innej odpowiedzi niż interesująca go, i dominowania konferencji prasowych dociskaniem do skutku jednym jedynym pytaniem. Wartość poznawcza tego typu skeczu jest oczywiście zerowa i pasuje raczej do „Szkła kontaktowego”. Widz dostaje bowiem jedynie cały łańcuch wypowiedzi komentujących kolejne wypowiedzi. Korwin o górnikach, Piotr Duda o Korwinie („Jak go spotkam, dostanie w pysk z pozdrowieniami od górników”), Andrzej Duda o swoim imienniku. Całość kończy puenta – też w formie cytatu z Korwina – „To wszystko jest jeden gang”. Dzień później na tej podstawie pada (w innym już materiale TVN) sformułowanie o tym, że „Duda dał się sprowokować”. Brakło dopowiedzenia „przez nas”. Materiały „Wydarzeń” były w tym tygodniu bardziej zgodne z formułą informacyjną. Reporterzy po prostu relacjonowali to, co, gdzie i komu danego dnia się przytrafiło, dbając, by każda deklaracja z jednej strony została skomentowana przez kontrkandydata. Tak było na przykład w środę 15.04., gdy szansę odniesienia się do podsumowania pięciu lat prezydentury B. Komorowskiego otrzymali A. Duda i M. Ogórek. W „Wiadomościach” ten obowiązek spełniono, oddając głos… rzecznikom PiS i SLD.

Gdzie jest specjalista od kur?

Po trzech tygodniach rytm kampanii może być oczywiście nużący dla wszystkich. Nikt jednak (może poza sztabami kandydatów) nie oczekuje w programach informacyjnych codziennego zestawu gadających głów. Aż prosiłoby się natomiast o proste, acz użyteczne dla wyborców materiały zrobione na podobieństwo „porównywarek cenowych”, czyli pokazujące, co poszczególni kandydaci mają nam do zaproponowania w kluczowych sprawach. Nikt tego w minionym tygodniu nie robił. Mało tego, Komorowskiego, Dudy, Ogórek, Korwina czy Kukiza nie przepytano nawet w sprawie postulatów stawianych w trakcie marszu gwiaździstego związkowców na Warszawę. Tak jakby kampania wyborcza toczyła się w jakimś innym kraju i nie dotyczyła pracy, płacy, edukacji czy bezpieczeństwa, czyli wszystkich kwestii poruszanych w sobotę na ulicach stolicy. Bardzo chętnie za to reporterzy „Wiadomości” czy „Faktów” podążali za spekulacjami typu: kto z kim przeciw komu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama