Nowy numer 43/2020 Archiwum

Kto się boi świata?

Którą z opcji przyjąć: przyjazne spotkanie czy spór ze światem?

Katolicy różnią się między sobą widzeniem wielu spraw. To dobrze, bo wiara katolicka nie jest ideologią, która na wszystko ma gotowe, jednoznaczne odpowiedzi. Ale czasem to źle, gdyż sprzeczamy się ze sobą ze szkodą dla czytelności świadectwa o Jezusie. Tym, co najbardziej różni katolików, jest rozumienie relacji Kościół–świat. Jedni chcą uśmiechać się do świata, idąc z nim pod rękę, inni nie stronią od wadzenia się z nim w imię Ewangelii. I jedni, i drudzy mają ważne racje. Zauważmy, że słowo „świat” jest dwuznaczne. Z jednej strony świat został stworzony przez Boga. „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” – czytamy w Księdze Rodzaju. Świat jest miejscem spotkania człowieka z Bogiem. Jezuickie „wszystko na większą chwałę Boga” wyraża m.in. przekonanie, że we wszystkim, co stworzone, możemy szukać Bożej obecności i znajdować ją. Ponadto Kościół jest częścią świata. Z drugiej strony świat to miejsce, w którym jest wiele zła i grzechu. Apostoł Jan stwierdza: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 J 2,15). Tę dwuznaczność świata widzimy w historii Jezusa. Bóg staje się człowiekiem, przychodzi na ten świat, aby go zbawić. Ale świat „Go nie poznał”, „swoi Go nie przyjęli” (J 1,10-11). Chrystus wadzi się ze światem, ale oddaje swe życie za zbawienie ludzi. Papież Franciszek jest otwarty na świat, a zarazem powtarza, że Kościół musi się wyrzec światowości. Którą z opcji przyjąć: przyjazne spotkanie czy spór ze światem? Nie ma tu jednej odpowiedzi. Trzeba nieustannie rozeznawać, kiedy poklepać się po plecach, a kiedy powiedzieć ostro: Tak nie można! Ci, którzy spierają się ze światem, są niekiedy oskarżani, że boją się go. Jednak często bywa na odwrót. To ludzie zakompleksieni albo karierowicze, chcąc przypodobać się światu, udają, że deszcz pada, kiedy ktoś pluje. Tymczasem Chrystusowe wadzenie się ze światem wymaga odwagi pójścia pod prąd, stanięcia w obronie niemodnych poglądów, obrony prawdy, nawet jeśli płaci się za to cenę wykluczenia. Trzeba mieć odwagę, żeby zakłamanemu światu mówić, jak jest, kiedy ten świat w odwecie może cię po prostu ukrzyżować. Jezus nie obiecywał swoim uczniom, że będą chwaleni przez największe media. Mówił coś innego: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33).

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama