GN 42/2020 Archiwum

Akcja w kopalni: postęp niewielki

Ratownicy poszukujący drugą dobę dwóch górników zaginionych w kopalni Wujek po silnym wstrząsie tylko nieznacznie posunęli się w niedzielę naprzód. Pracę utrudniają ogromne zniszczenia w wyrobisku - podłoże wypiętrzone nawet do stropu, skały, części maszyn.

Planowane jest wydrążenie nowego chodnika, który pozwoli dotrzeć do zaginionych. "Drążenie chodnika - jak oceniono - będzie szybszym sposobem na dotarcie do właściwego miejsca, niż ręczne przebieranie rumoszu. Zwłaszcza, że nie wiadomo jak przedstawia się sytuacja z zaciśnięciem wyrobisk na kolejnych, dalszych metrach" - powiedział w niedzielę wieczorem rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia, Wojciech Jaros.

Ponieważ trzeba się liczyć z przedłużeniem trwania akcji, rozważane jest też wywiercenie otworu z powierzchni do połączenia wyrobisk ze ścianą. "Miałby posłużyć do tego, by spuścić nim kamerę dla ocenienia sytuacji, podawać wodę i żywność. Otwór taki spowodowałby też doprowadzenie dodatkowego powietrza na dół. Głębokość odwiertu wyniosłaby ponad tysiąc metrów, średnica otworu ok. 300 mm" - informował Jaros.

Kopalnia Wujek składa się z dwóch części, tzw. ruchów - Wujek w Katowicach oraz Śląsk w Rudzie Śląskiej, gdzie zaginęli górnicy. W celu drążenia nowego chodnika trzeba przetransportować kombajn przodkowy z ruchu Wujek do Śląska. Konieczne etapy to jego demontaż, wywiezienie na powierzchnię, przewiezienie do Rudy Śl., zwiezienie pod ziemię i złożenie. Równolegle należy przygotować projekt zmiany planu pracy zakładu górniczego.

"Drążenie nowego chodnika niezależnie od krytycznej sytuacji musi się odbywać zgodnie z odpowiednimi regułami, urząd górniczy musi wyrazić zgodę" - przypomniał Jaros.

"Decyzję o użyciu kombajnu, miejscu, od którego zacznie drążyć kolejny chodnik, między dwoma istniejącymi wyrobiskami, prowadzącymi w kierunku ściany 7, gdzie najprawdopodobniej znajdują się poszukiwani górnicy, ma podjąć kierownik akcji, po spotkaniu z zespołem doradców w środę. W razie potrzeby, zespół może spotkać się wcześniej" - dodał.

Prowadzący akcję podkreślają, że zaginieni górnicy mają warunki do przeżycia - atmosfera jest zdatna do oddychania dzięki przepływowi powietrza, teoretycznie mogą też korzystać z wody znajdującej się w organach kombajnu, używanej normalnie do jego chłodzenia. Mimo podejmowanych prób ratownikom nie udało się dotąd nawiązać kontaktu z poszukiwanymi.

Ratownicy wybierają ręcznie rumosz, który powstał w wyniku wstrząsu i budują wąski korytarz, którym się posuwają do przodu. Ich pracę wspomagają maszyny - przenośnik zgrzebłowy, który przesuwa rumosz do tyłu oraz uruchomiony przez nich przenośnik taśmowy. Ułatwia on transportowanie wybranego materiału.

W akcji bierze cały czas udział 8 zastępów ratowników - tę liczbę uznano za optymalną. Zastępy są 5-osobowe.

Wstrząs i akcja ratownicza wyłączyły jedną ścianę z wydobycia. Ruch Śląsk wydobywa obecnie węgiel na dwóch ścianach.

Do wstrząsu doszło w sobotę krótko po północy na skutek odprężenia górotworu na głębokości 1050 m. Z zagrożonego rejonu wycofano górników. Podczas prowadzonego zgodnie z procedurami w takich sytuacjach sprawdzania liczby pracowników okazało się, że dwóch z dwudziestu znajdujących się w zagrożonym rejonie, nie zgłosiło się.

Wstrząs był też bardzo odczuwalny na powierzchni. Zgłoszenia od mieszkańców kilku śląskich miast odbierał zarówno Wyższy Urząd Górniczy, jak i służby kopalni Wujek.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama